Odchodząc
Co ja bym zrobiła bez Republiki... I gdybym się z nim nie rozstała...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kochała ciepłe, już letnie, niedzielne poranki, kiedy nie budził jej dźwięk harmonijki z {i}Love Me Do{/i} Beatlesów, który miała ustawiony jako budzik. Uwielbiała budzić się po dziesiątej, a nade wszystko wielbiła długie, gorące, poranne prysznice. Tego ranka właśnie takim się raczyła, jak zawsze przy akompaniamencie utworów Republiki. Z dźwiękami pianina w {i}Białej fladze{/i} zaczynała obmywać blade, chude ciało gorącym strumieniem wody, potem chłodnym, niekiedy wręcz zimnym moczyła włosy. Oczywiście przez to marzła i musiała znów ogrzać się ciepłą wodą. W ten sposób mijało jej dobrych parę minut. Biorąc pod uwagę fakt, iż była kobietą, prysznic zajmował jej sporo czasu - musiała się wszędzie dokładnie ogolić, a nie oszukujmy się, nie należało to do pięciominutowych zajęć. Przez to zazwyczaj spłukiwała ciało już przy dźwiękach {i}Odchodząc{/i}, tępo patrząc na zaparowane lustro, na którym od tak bardzo dawna nie mogła znaleźć najmniejszych śladów pisanych palcem ich imion oraz ośmiu serduszek, które wokoło nich bazgrała, jako że była to jego szczęśliwa liczba. Westchnęła i przetarła lustro, aby ujrzeć w nim swą bladą, pociągłą twarz, z której odrzuciła gęste, niemal czarne od wody włosy. Wpatrywały się w nią jasnoniebieskie oczy; nigdy nie wiedziała, co się w nich kryło, nie chciała wiedzieć, nie lubiła ich. Dotknęła długimi palcami nieco dużego nosa i sprzchniętych warg. – Już niedługo – szepnęła do siebie. Otworzyła drzwi dusza, by przełączyć odtwarzanie z {i}Porannej wiadomości{/i} na {i}Prośbę do następcy{/i}, której zawsze słuchała po {i}Odchodząc{/i}. Na pocieszenie. I to naprawdę pomagało, choć mogło być inaczej, gdyż on miał już kogoś innego, niewiele ponad dwa miesiące po ich ostatecznym rozstaniu, na święta. Jednakże wierzyła, iż w nowym życiu, które miała niedługo rozpocząć, znajdzie człowieka, któremu on mógłby zadedykować ten utwór. Bo tam, gdzie mieszkała, nie było naprawdę nikogo dla niej odpowiedniego, żadnego znajomego; szczerze nienawidziła otaczającego ją sukostwa (co z tego, iż zaczerpnęła to słowo z jego słownika). Wreszcie wyszła, opatulona ręcznikiem. Osuszyła ciało, ułożyła włosy, spryskując je odżywką, po czym włożyła na siebie bieliznę i dużą, męską koszulkę Sex Pistols oraz szorty. Otarła ściekającą wodę z końcówek włosów, a następnie skierowała się do kuchni, by przygotować śniadanie. Pilnowała grzejącego się mleka, aż usłyszała pukanie. Podeszła zaciekawiona do drzwi, bo rzadko kto ją odwiedzał. W wizjerze ujrzała... JEGO. Jego ostatnią wersję, której szczerze nienawidziła. Zresztą, nawet gdy udawało jej się przypomnieć twarz człowieka, którego tak kochała, źle było jej na nią patrzeć – w końcu na samym początku ich znajomości czuła to samo. Po prostu już wyzbyła się pozytywnych uczuć do niego, odesłała zakochaną w nim dziewczynę, choć nie potrafiła zapomnieć o jego istnieniu. – Wiem, że tam jesteś. Otwórz mi... – Czego chcesz? - spytała bezbarwnie. – Porozmawiać. Proszę cię, otwórz... Mimo wszystko, przez swoją wieczną samotność była osobą, która przytuliłaby nawet gwałciciela, o czym sama mówiła. A co dopiero jego... Dokładnie pamiętała uczucie obejmowania jego chudego ciała. Zresztą, wysłuchałaby go nawet z czystej ciekawości, tego nie potrafiła sobie odmówić. Z westchnieniem otworzyła drzwi, po czym wpuściła go do środka, patrząc na niego zmrużonymi oczyma. Niektórzy twierdzili, iż byli do siebie podobni jak brat z siostrą - podobnego wzrostu, chudzi, bladzi, niebieskoocy (choć ongiś on miał zielone tęczówki), ciemnowłosi. Po ich rozstaniu ściął włosy, przez co naprawdę nie mogła na niego patrzeć, a zaczęło się to już wtedy, gdy zapuścił grzywkę. Jednakże fundując sobie trzycentymetrową czuprynę przebił sam siebie w możliwości oszpecenia swego wyglądu. I on niby tak pragnął zostać rockmanem, następcą Ciechowskiego?! Taa, tą fryzurą chciał się upodobnić do Obywatela G.C. z czasów {i}Masakry{/i}... Dziewczyna powstrzymywała się od żałosnego lamentu. – Słucham – powiedziała tym samym wypranym z emocji głosem, który kojarzył mu się z PRL-owskim „rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana...”. Patrzyła niby na niego, lecz unikała kontaktu wzrokowego. – Nie wiem od czego zacząć... – Zmieszał się przez jej zachowanie. – Lepiej się dowiedz, skoro już nabrałeś odwagi, by tu przyjść. – Wciąż starała się skrywać emocje i ugryzła się w język, by nie dociąć chłopakowi na temat jego tchórzostwa, którego tak nie cierpiała. Lepiej nie. Westchnął bezsilnie; nie zdawała sobie sprawy, ile go to kosztowało. Pierwszy raz postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, a nie być biernym – ta pasywność zawsze doprowadzała dziewczynę do szału. Nie taką ją zapamiętał... Dawna niebieskooka nie była tak zdystansowana i wyprana z emocji. Czy stało się coś ważnego, co mogło sprawić, że jeszcze bardziej zamknęła się w sobie, nie chciała ukazać żadnych uczuć, straciła ufność?…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil KotwGlanach
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…