Oj impreza, że klocek w zlewie
Jest to część cyklu nazwanego roboczo "Buła i spóła"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kiedy przychodziły chłodne dni, życie towarzyskie osiedla przenosiło się z ławek i zielonej trawy na klatki schodowe. I tak, jak za toaletę ekologiczną robiły latem okoliczne drzewa i krzaki, tak zimą i jesienią imprezowicze siurali na ściany. Nasz dozorca pan Duda uwijał się jak w ukropie, ale klatka nie przestawała śmierdzieć. Co gorsze, przybywało kolejnych atrakcji, bo co rusz któryś z sąsiadów odnajdował na swojej wycieraczce To i Owo. I razem z Bułą, Jabłuszkiem i Ajzolem musieliśmy zjeżdżać po poręczy żeby w coś nie wdepnąć.
Najfajniejsze imprezy na klatce organizowali Genas i Szprycha do spółki z Okulokiem. Śpiewom i krzykom nie było końca. Aż pewnego dnia mój ojciec wyszedł na balkon, żeby zaczerpnąć trochę zgniłego, jesiennego powietrza i stwierdził, że pada. Z balkonu nad nami lał się deszcz krwi. Okazało się, że to Szprycha potknęła się, poślizgnęła i wybiła sobie wszystkie przednie zęby o betonową posadzkę. No i moja matka znowu patrzyła z trwogą w kalendarz, który zawierał jedyną nadzieję na spokój – wyczekiwane od piętnastu lat, nowe mieszkanie. Jakoś nie mogłem w to uwierzyć, że kiedyś do tego dojdzie. Matka patrzyła w kalendarz, kiedy z trzeciego piętra spadł jak Superman pijany Aloch (co prawda szybko się podniósł, ale potem zakatowali go milicjanci). Patrzyła, kiedy sąsiadka z góry podpaliła mieszkanie i patrzyła teraz, kiedy krew Szprychy lała się z nieba.
No i Szprycha przestała pić, bo się obraziła na Genasa, że jej się zęby przednie wybiły. Mogłem spokojnie już odwiedzać ich córkę Nigerię, której czarne oczy i kręcone włosy zapierały dech w piersiach wszystkim chłopakom z osiedla. Niestety jej małomówność mogła nie jednego doprowadzić do szału, a monologi, które…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ned Stark
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…