Okruszki
Na nasze życie, radości, składa się wiele drobnostek, często niezauważalnych, nawet nas irytujących, o których ogromnej wartości przekonujemy się dopiero w momencie gdy możemy je nieodwracalnie stracić..
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{front:calibri}Biegnąc po szpitalnych schodach myślał gorączkowo – {i}Zaczekaj, zaczekaj cholera, zaczekaj na mnie, jeszcze nie teraz, proszę, proszę{/i}- wszystko w nim krzyczało, nie, wyło!! Gdy odebrał telefon nie dano mu złudzeń, stan był ciężki, właściwie bez szans, musiał się przygotować. Ale jak na Boga?
Gdy wszedł na salę nie rozpoznał jej, wiedział że to ona, ale tak bardzo się zmieniła.Była taka drobna w wielkim szpitalnym łóżku, twarz kompletnie pozbawiona tego dobrze znanego mu blasku, którym rozświetlała jego codzienność, teraz zlała się z szarością szpitalnej pościeli. Jak to się mogło stać, jeszcze kilka godzin temu rozmawiali, właściwie kłócili się, no, może bardziej sprzeczali jak to każdego ranka, o co? Uderzyło go, że nie mógł sobie przypomnieć. Później chwyciła kluczyki i wyszła. Jak co dzień. A jak będzie jutro? Boże Jak on teraz będzie żył. Poczuł jak zbiera mu się na wymioty, pospiesznie stłumił ten napad paniki.
Podszedł bliżej, żyła, zamknięte oczy zapadły się gdzieś w głąb, jakby ktoś brutalnie wyszarpnął z jej ciała duszę. Tak czystą, tak dobrą. Poczuł się jakby dostał w policzek w najmniej oczekiwanym momencie. Była taka piękna, mądra, taka jego, idealna. Czy w ogóle o tym wiedziała? Czy kiedyś jej to mówił? Przelotnie, a ona tylko się wtedy śmiała, wzruszała ramionami i z błyskiem w oku mówiła melodyjnym głosem: {i}Widzisz jaki masz skarb?{/i} – żartowała, ale on wiedział, tylko czy ona na pewno wiedziała?
Pół godziny później wrócił z konsultacji z lekarzem. – {i}Pogodzić się – jak mam się kurwa z tym pogodzić?{/i} – powiedział na głos do swojego odbicia w szybie. W jednej chwili przebiegły mu przez głowę przygnębiające obrazy: ich pościel bez niej, ich kuchnia, bez okruszków przez nią pozostawionych – zawsze się o to kłócili, jej szafa z ciuchami, z której już nie będzie ich…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil stycola
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…