Wróć do katalogu

Ona cz.1

Wiesz kim jesteś? Jak się nazywasz? Co czujesz? Idziesz ulicą i widzisz Ich, nie zwracasz na Nich uwagi. Uważasz, że są nikim, nikim lepszym od Ciebie. Potrafisz tylko śmiać się im prosto w Twarz, a tak naprawdę śmiejesz się z samego siebie. Nie wie

p.jakubov, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

-O czym myślisz? -Dlaczego tu jestem... -Przecież dobrze wiesz! -Nie wiem. Ja chcę mieć to wszystko jasno powiedziane, nie potrafię tak po prostu się cieszyć, że jestem. Skąd mam wziąć powód do radości skoro nie wiem jaki jest cel mojego życia, takiego życia... -Ciesz się chwilą. To na pewno potrafisz. -Nie. -Nie przesadzaj. Wystarczy na prawdę chcieć i... -Ale ja chcę! -...i znaleźć sobie jakiś cel w życiu, do którego będziesz dążył! -Ja wiem, czego chcę. Chcę być kimś innym. Nie kimś innym ciałem, ale kimś innym duchem. Chcę mieć więcej pewności w dążeniu do tego mojego celu i możliwości... -A co przypomina Ci ta? -Wolność... -A ta obok? -Wolność... -Tamta też? -Tak. -Chcesz być tylko wolnym? A obowiązki? -Chcę wolności. Chcę kochać i być kochanym. -Umiesz? -Potrafię! -Potrafić to można gdy się postarasz, pytam się czy umiesz! -Nie wiem, nigdy nie próbowałem, a Ty? -Nie wiem czy umiem, ale potrafię. Przynajmniej bym chciała. -Patrz tam! Chciałbym polecieć gdzieś gdzie nie ma tylu problemów. -Balonem? -A dlaczego by nie. Gdy widziałbym z góry smutnych ludzi zabierałbym ich do mojego świata, do arki bez trosk i smutku, każdy byłby szczęśliwy i nie było by wrogości, wojen, religii i nakazów. -Ty byś im nakazywał być szczęśliwym. -Każdy człowiek w głębi duszy jest szczęśliwy, każdy ma taka potrzebę i wierzy w to, że kiedyś to się ziści, a ja bym im tylko pomagał to osiągnąć. -A gdyby ktoś by się sprzeciwił? Wyrzuciłbyś go? -Nikt z wyboru nie jest zły. To życie go zmienia, im gorsze tym staje się mniej radosny i piękny. Staje się smutny a co z tym idzie, brzydki duchowo. -jaki śliczny... Leżymy tu od już rana i go nie zauważyłam. -Stokrotka... Lubię biały. -A ja zielony, uspokaja mnie. -Niebieski? -Też... -Nie chcę tam wracać! -Musisz, przecież wiesz. -Wiem, wiem, ale nie chcę. Duszę się tam. Nie mam tam ludzkich odruchów. Brak współczucia i litości. Boję się wtedy odnieść porażkę. -Jak każdy. -Ale ja nie chcę być jak każdy, przecież mówiłem. -No tak, ale jesteśmy na to skazani. Od dnia naszych narodzin, po nasz kres. -Nie! Nie mów o niej, boję się. -Każdy jej się boi. -Ona przychodzi tak nieoczekiwanie. Gdyby można było się do niej przyzwyczaić, oswoić się z myślą, że niedługo już cię tu nie będzie i nigdy nie zobaczysz tych chmur, które widzisz teraz, tej stokrotki, pszczoły, zielonej trawy. -Ależ co ty pleciesz? Masz na to czas! Całe życie... -Jest krótkie, zbyt krótkie... -Musimy jednak już wracać. Jeszcze chwila, chcę się napoić tym smakiem...

Wchodzę do pustego, małego pokoju i co widzę? Widzę to powietrze, trutkę unoszącą się dookoła. Ona jest wszędzie. Od razu ciężej mi się oddycha. Nie mam już tego zapału, który towarzyszył mi do tej pory. Wcześniej chciałem podbijać Świat. A teraz? Jestem ociężały i brak mi tego specyficznego uczucia, uczucia optymizmu.

Dziś ją zauważyłem. Nie, to ona mnie zauważyła. Usłyszałem zdecydowane "cześć" gdzieś zza pleców. Gwałtowny ruch, zdecydowane spojrzenie i ten oczekiwany odzew. Chciałem sprawić wrażenie nieprzejętego, ale tego błysku w oku nie mogłem ukryć. Nie zamykałem oczu, otwierałem je jak najszerzej, aby później móc przywrócić ten obraz, ten uśmiech. Teraz nie potrafię.

Ciemno już za oknem i moje myśli.

19:55 a ja nadal nie wiem kim chcę być. Kimś chcę. Ale nie wiem czy będę tego potrzebował i nie wiem czy zrobić to teraz.

-Jesteś tam? Chcę od Ciebie jakiś znak! Jak mam w Ciebie wierzyć skoro jest tyle złego! Tyle się dzieje i mam tyle pytań? Wystawiasz mnie na próbę? Chcesz tego? Sprawia Ci to przyjemność? Śmiejesz się ze mnie... Jeśli jesteś. Nie potrafię inaczej, nie potrafię tego czego od małego mnie uczyli. To…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych