Operacja
Staszek nie chce iśc do wojska. Przyjaciele, Jasiek i Kostropaty, doradząja, że powinien złamać nogę. Upijają się i Jasiek przeprowadza "operację".
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Operacja. Tym razem nie było to ani zawiadomienie o pogrzebie, ani nawet list miłosny, lecz coś znacznie gorszego; wezwanie do wojska. Była wiosna, wszystko budziło się do życia, dziewczyny z ociąganiem wracały wieczorami do domów, a Staszek miał pomaszerować do woja. - Nie pójdę, żeby nie wiem co – postanowił. Siedzieli w garażu, na tyłach niegłowickiego dworu. Było ich trzech. Staszek, Jasiek i Kostropaty. Kostropaty już był pijany, ale Staszek i Jasiek, na swoje nieszczęście, jeszcze nie. W garażu było zimno, więc trochę ich trzęsło i z zazdrością patrzyli na Kostropatego, który, w rozpiętej do pępka koszuli, siedział na cegłach i spokojnie zaciągał się petem. - Nie pójdziesz, to „wueswu” po ciebie przyjedzie i zabiorą cię do mamra – powiedział Jasiek i leniwie strzyknął śliną pod nogi. - Mh.... zgodził się z nim Kostropaty. To jest baaaardzo skomplikowana sprawa – stwierdził, nie bacząc, że jakoś wydłużyło się mu to „aaaa”. - Nie takie cwaniaki próbowały. Do takich spraw to trzeba, bracie, artysty. Rozumiesz ??? Artysty... – sam nie wiedział skąd mu to przyszło do głowy, ale uznał, że „artysta” doskonale tutaj pasuje. - Trza się było reklamować, jak Józek. Kupił dwa hektary i udaje rolnika. – napomknął Jasiek. - Józek nie ma ojca. U mnie to nie wyjdzie, bo stary jeszcze w polu robi - Staszek z rezygnacją wzruszył ramionami. - To trza to tak zrobić, żeby nie wiedzieli – stwierdził Jasiek. - Co nie wiedzieli? Głupiś. Trza się zrobić inwalidą – ochrzanił go Kostropaty. - Matka gadała z doktorem, ale nic z tego nie wyszło – westchnął Staszek. - Gadać to se mogła. To trza inaczej, konkretnie – w głosie Kostropatego zabrzmiała determinacja. - Ale jak ? - Przecież mówiłem, głupia pało, że na inwalidę. Urżnij sobie co, to wezmą cię za kobitę, albo możemy ci interes wyklepać na kowadle. Wyjdzie na to samo, a będzie więcej przyjemności..... – zaśmiał się chrapliwie. - Spitol się, głupi. - A jakby na coś zachorował ! – podsunął pomysł Jasiek. - Dadzą mu w dupę parę zastrzyków, a do woja i tak wezmą – skrzywił się Kostropaty. – Jest tylko jeden sposób. Musisz stać się inwalidą, takim prawdziwym, z gipsem i kulami. Najlepiej jakby ktoś cię trącił samochodem, o tak, z boku – podniósł się z cegłówek i pokazał ręką na okolice kolana. - Jak cię samochód pierdolnie z boku, to wtedy idzie tylko jedna noga, a druga zostaje dobra – objaśnił ze znajomością rzeczy i niespodziewanie przytulił twarz Staszka do swojej piersi. - Jak byś Stasieńku skombinował jakąś flaszkę, to bym cię lubił. Jakoś zimno mi się zrobiło – powiedział zapinając koszulę.
W każdej porządnej wsi jest dom, w którym dla swoich chłopaków nigdy nie może gorzałki zabraknąć, zwłaszcza gdy ktoś dostał wezwanie do wojska. Grzech byłoby odmówić. Za jedną butelkę wódki zapłacił, drugą i wino wziął na krechę. - Zrozumcie, wojsko, koledzy.
Usiedli na cegłach i pili „z gwinta”, po równo. Butelka Jaśkowi wyraźnie rozjaśniła umysł. - A ja bym trylinką – wypalił nieoczekiwanie. - Co trylinką ? – Kostropaty wzruszył obojętnie ramionami. - Nogę. Wiesz, k...a, bo jak samochód, to zaraz policja, świadkowie, a trylinka to przecież może wszędzie spaść. - Z samochodem zawsze pewniej – sprzeciwił się Kostropaty. - Pewniej – zgodził się Jasiek. Ale jak trylinka , to policji nie musi być. - No, nie musi...... – Kostropaty ustąpił. - I z trylinką nawet można
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil dereń
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…