Wróć do katalogu

Opowiadanie-Mimo wszystko cz. 1

Opowiadanie o dziewczynie, która poznaje faceta, który wywraca jej życie dogóry nogami.

SmileSmile, opublikowano , 17 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

,, Mimo wszystko ‘’

ROZDZIAŁ I TRUDNA MATEMATYKA

Kate biegła jak co rano do kuchni, by zrobić śniadanie do szkoły. Jej rodzice jeszcze spali, a Kate wolała ich nie budzić. Po co mają wstawać i robić córce śniadanie, przecież ich córka ma już 17 lat. Kate Moor mieszkała w miasteczku Wenezuelka. Śliczna nazwa, miejscowi ludzie spokojni, i zawsze jest miejsce gdzie można zrobić piknik, czy pograć w tenisa. Kate uczennica liceum plastycznego lubiła to miejsce, ale też zawsze chciała wyjechać, zwiedzać świat. Młoda Moor spakowała torbę i biegła na autobus, w autobusie czekała na nią przyjaciółka Sabrina: - I co Sabrina znalazłaś swój portfel ? - zapytała - Tak, leżał pod łóżkiem. A ja już chciałam iść na skargę do pokoju nauczycielskiego. - Chyba nie podejrzewałaś nikogo z naszej klasy? - Właśnie, że tak. Myślałam, że to Adam. - odpowiedziała, po czym dodała- Wiesz on nigdy mnie nie lubił. - Chyba żartujesz. On leci na ciebie, i dobrze o tym wiesz.-uśmiechnęła się Moor Sabrina Logan lubiła Adama, ale nie okazywała mu tego. Na każdym kroku, mówiła o nim wszystko co najgorsze. Właściwie chłopak jej się podobał, ale nie musiał o tym wiedzieć. Kate zobaczyła za oknem autokaru nową firmę ,,Perla’’, którą otworzył jej sąsiad pan Perla. Podobno to firma zajmująca się sprzedażą biżuterii: - Sabii pójdziemy dzisiaj do tej firmy? - ok.. Ale ja nie mam kasy- odpowiedziała - Wiesz w tej firmie pracuje moja mama. Może ona da mi pieniądze. - Nie, nie będziemy niczego kupowali. Chcę tylko zobaczyć jak wygląda sklep od środka.-powiedziała- Ale wiesz, jeśli chcesz to kup sobie jakieś cacko. -ok..

Autobus stanął przed szkołą. Kate i Sabrina pobiegły do klasy. Pan Zodiak już czekał. Matematyka, to nie ulubiony przedmiot Kate, właściwie nie lubi go, ale nauczyciela tak. Pan Zodiak kazał otworzyć książki i otworzyć na stronie 22. Moor zapomniała podręcznika. Nauczyciel zawołał jednego z uczniów do tablicy, by rozwiązał zadanie, Marek Szarek nie wiedział jak to zrobić, i zaczął się wykręcać: -Ale ja dzisiaj nie mogę - A to dlaczego???- pan Zodiak popatrzył uważnie na chłopaka - bo ja byłem chory, i nie przepisałem lekcji- chłopak patrzył na nauczyciela, poczerwieniał ze zdenerwowania. Czekał i czekał aż nauczyciel odpowie. -A więc pan Szarek był chory. Dobrze, więc sprawdźmy. Kiedy pana Szareka nie było? - widzę że nie było pana dwa tygodnie temu. Ale ostatnio pan był. Panie Szarek? -Taak… Ale ja nie zdążyłem przepisać zeszytu. -Więc nie był pan przygotowany na ostatniej lekcji?- nauczyciel wstał z krzesła i poczerwieniał ze zdenerwowania.- Słucham! -Nie- chłopak popatrzył to na pana Zodiaka, to na klasę - Ale ja go przepiszę. - Siadaj- rzucił dziennikiem na biurko- Kate Moor do tablicy ! - A co ja dostałem? - powiedział cicho Szarek -Ty ! A jak myślisz? - odpowiedział Zodiak, nie patrząc nawet na ucznia Chłopak nie odpowiedział. Usiadł na krześle, i wlepił oczy w zeszyt. Zdenerwowana Kate podeszła do tablicy. Przypomniała sobie, że nie wzięła podręcznika Sabriny. Zodiak zauważył, że uczennica nie ma podręcznika: - Gdzie pani podręcznik? -Zapomniałam, ale pożyczę od koleżanki. -Koleżanki?. Każdy uczeń musi mieć swój podręcznik. Nie koleżanki. - Tak. Wiem, ale dzisiaj zapomniałam-zaczęła coraz bardziej oddychać- Ale jutro przyniosę. -Jutro… Jutro to będzie futro. Siadaj! Jedynka! - krzyknął- Jutro ma być zeszyt i podręcznik, inaczej będzie następna jedynka. Kate cała się zaczerwieniła, a potem poczuła łzy w oczach. Usiadła w ławce i całą lekcję myślała: Co powiedzą rodzice? Po szkole Kate i Sabrina pobiegły do nowego sklepu. Mama Sabriny ucieszyła się na widok córki. Dziewczyny stwierdziły, że sklep jest bardzo elegancki, ale tez bardzo drogi. Sabrina powiedziała: - popatrz ile tu biżuterii. A te kolczyki są prześliczne- dziewczyna patrzyła na złote kolczyki w kształcie księżyca, z małymi perełkami- Chcę takie! - Ale popatrz na cenę. One kosztują 300 zł. -Rzeczywiście, ale ja mam niedługo urodziny- jej oczy błyszczały z zachwytu- Mamo! Mamo… Popatrz! -Już idę kochanie- pani Logan podeszła do córki - Kochanie, ale one są za drogie. - Maamo… Ale ja mam niedługo urodziny! Proooszę. - Dobrze. Ale nie licz, że jeszcze coś ci kupie w dzień urodzin.- kobieta uśmiechnęła się. -Tak. Tak. Mamo jesteś kochana- córka uścisnęła matkę. Sabrina wiedziała, że jej matka i tak na pewno kupi drugi prezent w jej urodziny. Ale milczała. Kate patrzyła to na przyjaciółkę, to na jej matkę, i stwierdziła, że bardzo się kochają. - Kate chodź już na autobus- powiedziała młoda Logan - ok.. Chodźmy. - Ale, Sabrina ty zostań ze mną.- rzekła pani Logan- Zaraz przyjedzie tata i jedziemy do dziadków. -Taak? Ach tak. Zapomniałam. Dziś babcia ma urodziny- spojrzała na koleżankę- możesz iść sama na autobus? -Oczywiście, że tak. To do jutra!!! Dowidzenia pani Logan. - Dowidzenia moja droga. Dowidzenia.

ROZDZIAŁ II DZIWNY MĘŻCZYZNA

Kate pożegnała się z przyjaciółką i jej matką, a potem biegła na autobus. Mimo, że biegła jak najszybciej, to i tak nie zdążyła. Autobus odjechał w ostatniej chwili. Moor była wściekła, zostało jej tylko iść dziesięć kilometrów piechotą. Mogłaby zadzwonić do rodziców, ale zapomniała komórki. Szła więc, i zastanawiała się: Co rodzice powiedzą, kiedy dowiedzą się o jedynce? A może im nie mówić? Nie, to nie jest dobry pomysł. Lepiej powiedzieć od razu. Kiedy tak szła mijała właśnie aleję drzew, zobaczyła że zbliża się do niej jakiś samochód. I wyraźnie hamuje. Wystraszyła się. A jeżeli to jakiś zboczeniec? Zaczęła iść szybciej, ale samochód jechał za nią dalej. W końcu zatrzymał się. I wyszedł z niego jakiś mężczyzna. Wyglądający gdzieś na trzydzieści lat, w czarnym płaszczu, i ciemnych okularach. Mężczyzna odezwał się: - Dziewczyno! Zatrzymaj się! Podwieźć cię? - Nie to już blisko.-odwróciła się i powiedziała- Jeszcze tylko parę metrów. -Parę metrów? Przecież przez dalsze dziesięć kilometrów nic nie ma. Tylko drzewa i pola. - Ale ja wolę iść piechotą. Muszę zrzucić parę kilo.- zaczęła się denerwować. Facet wyraźnie nie chciał się odczepić. -Ty? Przecież ty jesteś chudziutka. Nie wygłupiaj się. Wsiadaj- zaczął iść w kierunku dziewczyny, dotknął ją za rękę i poprowadził w kierunku samochodu. Dziewczyna, choć niepewnie. Zgodziła się. W końcu nie chciało się jej iść kawał drogi pieszo. Ale bała się mężczyzny. W końcu był dla niej zupełnie obcy. - No gdzie mieszkasz? - zapytał -Jaa? Ja mieszkam w Wenezuelce.- usiadła obok kierowcy- A pan? Gdzie jedzie? -Mów mi Eryk. Ja jadę dalej, ale przez twoją miejscowość.- zerknął na dziewczynę i zauważył jej lęk- Hej, nie bój się. Nic ci nie zrobię. -Tak, wiem. Ale jest pan dla mnie obcy-szepnęła Mężczyzna ruszył: - Teraz już wiesz, że mam na imię Eryk. A ty? -Kate. Kate Moor. - Kate? Ślicznie- uśmiechnął się- Wiesz znałem kiedyś jedną Kate. -Tak?- popatrzyła na kierowcę. Wyglądał jak jakiś detektyw, ale był zbyt elegancki na detektywa. No i ten samochód. Musiał być bardzo drogi. - Była siostrą mojego przyjaciela. Ale już nie żyje. -Hm… - Kate na te słowa zastygła- Nie żyje? - Tak. Przejechał ją samochód. Na moich oczach. - Naprawdę. To musiało być straszne?- miała ochotę opuścić pojazd- Wie pan, może ja już wysiądę? - Co ty. Nie wypuszczę cię tu ! Przecież jeszcze jakieś pięć kilometrów. - Dobrze. - Powiedz na jakiej ulicy mieszkasz, to tam cię wypuszczę. -Na Kwiatowej- nagle dziewczyna się rozluźniła. Przecież ten facet jest miły, a ona tu wygaduje bzdury- Mieszka pan niedaleko? - Tak, widzę że już się uśmiechasz -Tak, ja tak zawsze mam kiedy poznaję kogoś obcego- zauważyła, że jest bardzo przystojny-A pan nie? -Cóż zależy kto to jest. A ty nie wydajesz mi się obca. Zupełnie.- Zdjął okulary i popatrzył na dziewczynę. -Hm…- zaczerwieniła się. Zauważyła, że ma piękne ciemno brązowe oczy.- Naprawdę? W końcu dojechali na miejsce. Mama Kate już czekała koło domu. Na widok córki uśmiechnęła się. Kate podziękowała kierowcy: -Dziękuje za podwiezienie mnie do domu. -Nie ma za co. Zrobiłem to z wielką przyjemnością. Zobaczymy się jeszcze- uśmiechnął się i przywitał się z matką Kate- Dzień dobry -Dzień dobry. Dziękuję za…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych