Wróć do katalogu

Opowiadanie - Transboy

Moje najbardziej osobiste opowiadanie

Edzia16opublikowano 14 października 201321 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Prolog To opowiadanie, tak jak Żyję i Girl Or Boy jest o mnie. O moich uczuciach, tym co przeżywam, jak się martwię i jak się cieszę… Te opowiadania są moimi zapiskami. Obudziłem się pewnej nocy i zacząłem myśleć o samym sobie. Ta powstało Girl Or Boy. Żyję jest całkowicie o moich marzeniach i o tym jak chcę żyć. Natomiast Transboy… jest o tym kim jestem. Wkurzające ale niestety prawdziwe. Bóg czasami popełnia błędy. Możemy go wyzywać od debili itp. Ale niestety nie mamy wpływu na to co on robi. Pogodziłem się z tą pomyłką i staram się samodzielnie ją naprawić. Droga jest trudna, usłana bardzo często łzami i nienawiścią oraz brakiem akceptacji ze strony innych ale staram się i ciągle mam nadzieje na normalne życie. Będzie trudno, zwłaszcza że to jedno z moich najdroższych marzeń: za wyzwolenie się i bycie sobą trzeba dużo zapłacić ale myślę pozytywnie i proszę Boga żeby mi pomógł. Urodziłem się pod koniec piątego miesiąca. Nie chce się nad sobą użalać ale w moim życiu nie jest łatwo. Jąkam się i mam problemy z sercem ale przy tym że jestem transboyem to wszystko to pikuś. Gdybym się urodził prawdziwym mężczyzną na pewno nie przeżyłbym. Lekarz tak powiedział, nikt nie wie dlaczego. Powiedział że dostałem „kredyt na życie”. Teraz rozumiem że Bóg tak bardzo chciał żeby ten chłopak przeżył że musiał umieścić go w ciele dziewczyny. Dziękuje mu za to że żyje. Tylko za jaką cenę… Opowiadanie jest prawie do końca na faktach autentycznych. Zapiski, cytaty i wspomnienia są moje i z mojego dziennika. Myślę że to opowiadanie powie wam najwięcej o mnie, że choć trochę poznacie moje życie. Zapraszam do czytania :) Transboy - On tu był od zawsze. Pisał błoga, miał bogatą wyobraźnię i wielkie marzenia. O niektórych nawet ja nie wiedziałam. Był cudownym chłopakiem, choć bardzo innym. To nie jego wina, myślę że gdyby to się nie stało dałby sobie radę. Gdyby był silniejszy. Był silny ale w pewnym momencie to go przerosło. Chciał po prostu być sobą i żyć normalnie. Bo to nie jego wina że urodził się dziewczyną… Takie słowa wypowiedziała moja mama. Cofnijmy się kilka dni wstecz kiedy wszystko w jej życiu się zmieniło. Mama obudziła się o godzinie szóstej. Zjadła śniadanie i naszykowała się do pracy. Kiedy już miała wychodzić weszła do swojej córki Edyty żeby obudzić ją do szkoły. Pokój osiemnastoletniej dziewczyny, zwykle zagracony i zawalony ubraniami był teraz dziwnie pusty. Z półek zniknęło wszystko. Książki, najważniejsze zdjęcia, kosmetyki, w szafie zostało tylko kilka ubrań. Zniknęła gitara stojąca zwykle koło pufy, zniknęły torba i plecak. Pokój wyglądał jakby dopiero co się tu wprowadzili choć mieszkają tu całe życie. Mama podeszła do okna. Otworzyła pustą szafkę nocną i usiadła na łóżku z którego zniknął tylko koc. Poduszka została na miejscu. Dostrzegła coś pod nią. To był zeszyt. Zwykły, 90 stron. Otworzyła. Pierwsza strona byłą stroną tytułową. Na samej górze dużymi literami napisano „ The Diary of Young Transboy” Mama zastanawiała się przez chwilę co oznacza wyraz Transboy ale uznała to za nieistotne w tym momencie i czytała dalej. Pod tym mniejszą czcionką było napisane „Chciałbym znaleźć to miejsce gdzie nikomu nie przeszkadza to kim jestem. Gdzie to ja gram skrzypce pierwsze. Ja rozdaje karty w grze, żyje tak jak chce. Może wbrew całemu światu ale w zgodzie z samym sobą” -Chciałbym? - szepnęła cicho i zastanowiła się chwilę dlaczego jej córka piszę w rodzaju męskim. Pod tym tekstem widniał podpis Dominik. Jeszcze bardziej ją to zastanowiło. Najpierw zdumiała się kiedy znalazła pusty pokój, teraz znowu gdy odkryła ten pamiętnik pełen niespodzianek. Zaczęła myśleć o Edycie. Fakt, kiedyś kiedy była dzieckiem mówiła że czuję się chłopcem ale to było tylko chwilowe. Czyżby po więcej niż dziesięciu latach to wszystko powróciło? Mama mało z tego pamięta, zresztą tak samo jak ja. Przewróciła kartkę kontynuując poznawanie swojego dziecka na nowo. Na kolejnej stronie było zdjęcie jej dziecka. Tutaj mama na chwilę się zastanowiła. Od zawsze miała córkę, trochę inną niż dziewczyny z jej szkoły ale córkę. Ubierała się i wyglądała jak chłopak ale nigdy jej nie przyszło do głowy że to może sięgać głębiej. Zawsze była mamą Edyty… Pod zdjęciem była notatka. „ Mam na imię Dominik. Urodziłem się pod koniec marca 1996 roku jako Edyta. Stało się to 3 miesiące za wcześnie, przez to te wszystkie omdlenia, jąkanie i inne gówna o których nie chcę mi się pisać. Mało pamiętam z mojego dzieciństwa. Na kilku zdjęciach widzę małą dziewczynkę ubraną w sukienkę z kucykami na głowie. Ale to nie jestem ja… Tą dziewczynką byłem tylko przez 6 lat. Pamiętam tyko jak przez mglę że kiedyś podszedłem do mamy mówiąc że jestem chłopakiem. Zignorowała to. Wziąłem nożyczki i na szybko obciąłem sobie włosy. Wyglądało to… śmiesznie więc mama sama to poprawiła i wyglądałem już wtedy jak śliczny mały chłopczyk. Odmówiłem noszenia różowych ubrań ani sukienek i dopóki nie poszedłem do szkoły nikomu to nie przeszkadzało. Z mojego dzieciństwa pamiętam bardzo mało. Nie chodziłem do przedszkola bo nie potrafiłem dogadać się z innymi. Uważali mnie za dziwaka, dlatego nie chcieli się ze mną bawić ani nic. Kiedyś po rozmowie z rodzicami wróciłem z przedszkola i więcej tam nie poszedłem.” Mama przypomniała sobie jak płakałem każdego ranka, jak wychowawczyni zgłosiła jej fakt że jestem ciągle smutny i nie bawię się z innymi dziećmi. Wypisała mnie i dzieciństwo spędziłem z babcią i siostrą. Ania brała mnie ze sobą do pracy ( opiekowała się małą dziewczynką w moim wieku ). „ Kiedy poszedłem do pierwszej klasy nadal nie miałem znajomych. Dalej byłem jednym z tych z którymi się nie gada. Przypięli mi etykietkę Dziwaka i tak było przez całą podstawówkę. Nie ważne co bym zrobił, dalej byłem dziwakiem. Nie ważne że pisałem opowiadania które wielu się podobały, dalej byłem dziwakiem. Czasami sam wdawałem się bójki, ale niektórzy dlatego że byłem inny czasami podstawili mi nogę albo uderzyli. Teraz sobie powtarzam że to ja jestem od nich mądrzejszy bo nie obrażam innych bez powodu. Nie ukrywam, czasem przez to płakałem. W pierwszej klasie zemdlałem pierwszy raz. Zaniepokoiło to moich rodziców. Jąkać zacząłem się w wieku sześciu lat. Co dziwniejsze w tym samym okresie zacząłem czuć się chłopcem Nie wiem czy to przez to ale dostrzegam powiązanie. Właśnie to jąkanie się było jednym z powodów dlaczego się ze mnie naśmiewali. Na jakieś szkolne uroczystości zakładałem sukienkę, ale normalnie moim strojem były jeansy i bluzy. Wtedy wyglądałem jak normalny chłopak. W drugiej klasie pierwszy raz powiedziałem w szkole żeby mówić do mnie Aleks. Nie podziałało, tylko mnie wyśmiali. Największy śmiech był u okulisty kiedy na pytanie „Jak masz na imię?” odpowiedziałem „ Adam Małysz”. Ja naprawdę chciałem być wtedy jak on. Mama nie zauważyła że mówiłem już wtedy z końcówką EM. Nie pamięta kiedy chciałem żeby mówić do mnie męskim imieniem. Szkoda, gdyby coś wtedy zauważyła może teraz byłbym normalnym chłopakiem.” Mama nie przypomina sobie tych chwil. Patrząc na zdjęcie swojego 7-letniego dziecka wklejone do pamiętnika przypomniała sobie tamtą wizytę u okulisty. Ale wtedy nie wiedziała że to były pierwsze sygnały o transseksualizmie jej dziecka. Uznawała to za jego wybujałą wyobraźnię i dobre poczucie humoru. „Pewnego razu w drugiej klasie poszliśmy na zakupy. Rodzice poszli kupić parę rzeczy, mnie zostawili na takim placu zabaw w sklepie gdzie dzieci się bawią podczas gdy rodzice kupują. Bawiłem się tam fajnie. Kilka razy podając się za chłopaka zyskałem znajomych na ta godzinę czy dwie, Lecz kiedyś polały się tam łzy. Pamiętam to dokładnie. Jak płakałem na kolanach u pani która się tam nami zajmowała. Wchodziłem wtedy po schodkach do takiego basenu z piłeczkami. -Jesteś dziewczyną czy chłopakiem? - Pierwszy raz wtedy usłyszałem najbardziej denerwujące mnie przez całe życie pytanie. Zadała je dziewczynka, pamiętam tylko że miała brązowe długie włosy. -Dziewczyną - Nigdy nie wiedziałem co odpowiadać. Były to dla mnie, i nadal są najtrudniejsze pytania jakie można usłyszeć. - Nie, dziewczynki mają długie włosy - powiedziała i odeszła. Miała rację, zawsze byłem chłopakiem tylko że wiedziałem o tym tylko ja. Popłakałem się wtedy i poszedłem do pani opiekunki. Nie powiedziałem o co chodzi, po prostu się przytuliłem i płakałem jakieś 20 minut po czym przyszli rodzice. Na ich pytania też nie odpowiadałem. Uspokoiłem się dopiero w domu kiedy przytuliłem się do mojego ulubionego misia. „ Na następnej kilku następnych stronach były powklejane zdjęcia. Ja, Krzysiek, mój brat ( 31 lat), moja siostra Ania (33 lata ) i nasi znajomi, prawie wszyscy około 30 lat. Jesteśmy przyjaciółmi odkąd pamiętam, oni są jak moi rodzice. Wychowywali mnie, uczyli co jest w życiu najważniejsze, zabierali na spacery. Wszystkich ich kocham jak starszych braci i siostry. Jesteśmy zgraną paczką od zawsze i na zawsze. Jednego z nas już nie ma, ale nadal żyje w naszych sercach. Pozdro brachu. Był moim szwagrem i jednym z niewielu przyjaciół. Prawdę mówiąc, tylko oni to moi prawdziwi przyjaciele. „ Często słyszę, na ulicy czy gdziekolwiek się pojawiam, szepty „To chłopak czy dziewczyna?” Jak byłem dzieciakiem w szkole mówili na mnie Dziewczyno-chłopak, wkurzało mnie to ale dawałem radę. Zawsze ignorowałem tego typu zaczepki, ale teraz czuję że mam tego dosyć. Słuchałem tych bzdur całe życie i to się kiedyś musi skończyć. Bardzo tego nie lubię, czasami przez to płaczę. Teraz, kiedy ktoś mi zada wprost pytanie „Jesteś chłopakiem czy dziewczyną?” odpowiadam że jestem chłopakiem. Mam dosyć życia w ukryciu i w niezgodzie z samym sobą. Kiedy odpowiadałem że jestem dziewczyną pojawiało się następne pytanie „Dlaczego wyglądasz jak chłopak?”. Kiedyś odpowiadałem „Bo lubię” albo „Bo chłopaki maja fajniejsze ciuchy i są fajniejsi” ale teraz już wiem im jestem i mówię „Bo tak się czuję”. Najgorsza jest jednak sytuacja kiedy natura wzywa. Wchodząc do damskiej toalety widzę wszystkie oczy patrzące na mnie i durne szepty. Nie odpowiadam, po prostu wychodzę.” Tutaj zaczyna się kolejny dział pamiętnika. Tytuł Best Friends Forever, tylko że ostatnie słowo jest przekreślone. Pod tym widnieje zdjęcie : ja i mój najlepszy…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych