OPOWIEŚĆ WIGILIJNA
Polecam kiedy spadną liście i śnieg.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
OPOWIEŚĆ WIGILIJNA
Czasem wydaje mi się, że go widzę wśród tych stalowoszarych hełmów, nieludzko zimnych i gładkich mundurów, znad kołnierzyków których wystaje zawsze ta sama twarz. On jest jednak inny; wydawało mi się, że spojrzał dziś na mnie, a w jego oczach zobaczyłem zrozumienie i smutek, żałość i współczucie. Jego harmonijna, w niczym nie przypominająca TAMTEJ, twarz promieniowała jakimś spokojem, który spłynął również na mnie, pozwalając zapomnieć o zimnie, głodzie i bólu. Mignął mi gdzieś między barakami, gdy pędzili nas dzisiaj do pracy. Teraz leżę na pryczy i mimo krańcowego wycieńczenia nie mogę zasnąć. Drżę, sam już nie wiem - ze zmęczenia czy z powodu tej twarzy. Coś w niej, może szczegół, może wrażenie, nie daje mi spokoju. Wydaje mi się, że w tych smutnych oczach, pełnym bólu, ale i dobrotliwości spojrzeniu, było coś niepokojąco znajomego. Czułem, jakbym już gdzieś, kiedyś widział tę twarz. To dziwne, ale wspomnienie jej uspokaja mnie, me przezroczystosine ciało w podartym pasiaku przestaje się trząść, myśli przestają pędzić i drżeć ze strachu przed śmiercią.
Znów pędzą nas z pracy. Pada śnieg, ale właściwie jest mi to obojętne, gdyż i tak jestem już na granicy. Spoglądam na swe czarne, wychudłe dłonie, na skórę, ciasno opinającą kości, na ziemię oblepiającą połamane paznokcie. W paru miejscach me ręce krwawią, a krew miesza się z brudem na dłoniach, tracąc wszystko ze swej szlachetności, staje się czarna jak to życie, czarna jak ja. Spoglądam w bok na martwego człowieka idącego obok mnie. Tutaj wszyscy jesteśmy martwi - i on, i ja, i ci, co przede mną, i ci, co za mną. Suniemy powoli, biało czarna kolumna martwiaków, otoczona stalowoczarnymi, błyszczącymi żywymi, panami naszej śmierci. Płatki śniegu osiadają na ich mundurach i natychmiast topnieją, może ze strachu, może z obrzydzenia. Śnieg osiadający na nas, trupach, nie topnieje.
Leżę na pryczy i wiem, że to moja ostatnia noc. Wiem, ze już jutro moja śmierć stanie się ostateczna i nieodwołalna, ten nędzny ochłap kości, skóry i mięśni, który okrutnymi pazurami przytrzymywał mą martwą duszę tutaj, przestanie być barierą, nareszcie zginie, pokonany głodem, zimnem, bólem, wycieńczeniem i brakiem człowieczeństwa. Próbuję sobie przypomnieć, co to znaczy być człowiekiem.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kloozkha
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…