Ostatni Raj na Ziemi - Wstęp
Przyszłość po wojnie nuklearnej...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{b}Ostatni Raj na Ziemi{/b}
{i}WSTęP{/i}
Nocni, jak ich nazywaliśmy, znowu zaatakowali. Morderstwo było brutalne i jak zwykle wstrząsnęło całym miastem. Ludzie z mojego pokolenia byli ryzykantami. Przynajmniej raz w tygodniu znalazł się człowiek, który nie zważał na niebezpieczeństwa czyhające poza domem po zapadnięciu zmroku. Nie zawsze udało mu się uciec przed śmiercią. Sto lat temu wybuchła wojna nuklearna niszcząc prawie cały świat. Moi rodzice mieli szczęście, że mieszkali w państwie, które dbało nie o polityków a obywateli i nie mieszało się w wojny między wschodem a zachodem. Jednak mimo wszystkich środków bezpieczeństwa fala śmierci i zniszczenia nie ominęła i nas. Najgorsze nastąpiło po nadejściu zmroku, który zapadł na całe trzydzieści lat. Tyle czasu trwało opadnięcie pyłów wznieconych przez ciągle wybuchające bomby. Kilkadziesiąt lat później urodziłam się ja. Jak wszyscy ludzie w moim wieku miałam jasne włosy, błękitne oczy i wiecznie opaloną skórę. Nazywano nas Dziećmi Słońca, które co dzień pojawiało się na niebie. Starsi opowiadali, że przed wojną nie zawsze tak było. Obecny klimat powodował, że prawie nie znaliśmy deszczu. Pozyskiwaliśmy wodę z najgłębszych warstw Ziemi i tylko dzięki temu jakoś udawało się nam przetrwać. Ostatnie marne opady zanotowano jakieś dziesięć lat przed moim urodzeniem. Klimat Ziemi wyrównał się do tego stopnia, że zniknęły lodowce pokrywające bieguny, a między zwrotnikami powstała pustynia. Ludy, które przetrwały przemieściły się najdalej na północ uciekając przed palącym Słońcem, naszym wrogiem i przyjacielem. Stworzyły tam jedno państwo, bez nazwy i przywódcy. Była to raczej zbieranina różnych narodowości i ras, które w ciągu minionego czasu wykształciła swój własny język, oparty na podstawach angielskiego, niegdyś bardzo popularnego. W każdym miejscu tego dziwnego państwa słychać było naleciałości w akcencie dawnego języka różnych narodów, lecz nikogo już to nie obchodziło. Ludzie nauczyli się żyć po swojemu w nowym świecie. I tak…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MartaG
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…