Wróć do katalogu

'Ostatnia karta', r.1 'Rozdzanie karowe', ustęp5

Pierwszy poważny zarys tego z czym tak naprawdę bohater i czytelnicy mają do czynienia

Tygrys44, opublikowano , 16 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zszedł po niewielkich schodkach. W świadomości przyznawał rację Tygrysowi. Trafił tu bez problemu. Kiedy tylko pojawił się w sali pełnej stolików, zobaczył machającą do niego rękę. Łysy mężczyzna siedział przy, dopiero co zaczętym, kuflu piwa. Domyślił się, że jest nim Tasak. Widok jego twarzy natychmiast podsunął mu imię, jakby doklejone za nim na ścianie. Kamil. 'Witaj, młody. Widzę, że brytyjskie deszcze si służą. Zapuściłeś niezłą kępkę' z lekką drwiną w głosie, rzucił, na powitanie, Tasak. Natychmiast Rafałowi podsunęły się, jak na talerzu, kolejne informacje. Tasak był doskonałym słuchaczem. A to w połączeniu z niebywałą spostrzegawczością stanowiło potężną przewagę. Dlatego właśnie potrafił konstruować bardzo trafne uwagi. Rzadko też się mylił. Mógł sobie zatem pozwolić na drwinę i ironię, w czasem przesadnich dawkach. 'Chcesz? Mogę ci trochę oddać' odbił piłeczkę Rafał. 'Widzę, że jesteś w formie. Nastrój dopisuje. Pewnie kieszenie pełne talarów?' spytał Tasak. 'Najwyższy czas je wydać. Poczekaj' odpowiedział Rafał udając się do baru. Zamówił Lecha. Lecz już pierwszy łyk przypomniał mu o wyblakniętym zdjęciu. (Wiedziałem, że to był Okocim) W tej samej chwili jednak skosztowanie piwa przywróciło inne wspomnienie. Stał przy barze i zamawiał dwa Lechy. Jednego postawił przed smukłą blondynką. Zdał sobie sprawę, że to ta sama, która zostawiła mu wiadomość na poczcie głosowej. Cześć, jestem Dominika. Odbiły się te słowa echem w jego pamięci. Jak się miało za chwilę okazać, wszyscy mówili jednak na nią Malinka. Nazwana została tak z powodu istotnego nawyku. Spojrzał teraz na lustro za barem. Na jego szyi widniał niewielki siniak. Uśmiechnął się do siebie. Po czym ruszył z powrotem do stolika. Tasak był już w połowie drogi do dna swojego kufla. Zwrócił uwagę, że Kamil ma go podpisanego. Spojrzał na swój. Również widniał tam napis. As Pik. (Najwyraźniej tak na mnie wołają) Aspicki. As Pik. Nagle do niego dotarło. Prostota logiki utworzenia tej ksywki była dla niego szokiem. Był na siebie zły, że nie doszedł do tego sam wcześniej. Usiadł zbulwersowany swoją nieudolnością, jaką dziś prezentował. 'Gdybyś wrócił tydzień wcześniej zdążyłbyś na nasz koncert' z nieskrywanym smutkiem, zaczął Tasak. 'Wiem, ale obowiązuje tydzień wypowiedzenia. Nic nie dało się zrobić w tej sprawie' powielił jego smutek Rafał. 'Brakowało nam ciebie przez ten rok' kontynuował Tasak. 'Nasz perkusista 'zastępczy' ma tendencje do przyspieszania. Mi to nie przeszkadza, ale wiesz jak takie rzeczy działają na radkowy spokój.' W tym momencie, jakby w narożniku jego pamięci pojawił się obraz. Siedział przy wielkim stole i słuchał jakiejś prezentacji. Mężczyzna stojący przy tablicy natychmiast został przypasowany do osoby, o której mówił Tasak. Najwidoczniej przed wyjazdem Radek był jego szefem, lub tylko przełożonym. 'A właśnie' wyrwał się Rafał jakby w transie. 'Zostawił mi wiadomość, że jak zwykle się spóźni.' 'Tak to jest z tymi biznesmenami' odpowiedział Tasak. Rafał nie był nawet początkowo pewien skąd pochodziło przekonanie o nawyku Radka. Dotarło do niego po chwili zdanie wypowiedziane kiedyś przez Decię. Również beztwarzowe imię pojawiło się znikąd.'Punktualność ma pewnie dla ciebie tylko związek z jakimś zbieraniem punktów?' Nagle przypomniał sobie, że stanowili w piątkę grupę osób, które ironię stosowały na bardzo wysokim poziomie. Ten fakt zasmucił go jeszcze bardziej. Siedział z facetem, którego ledwo kojarzył. Sam o sobie nie potrafił za wiele powiedzieć. Lada moment miał przyjść kolejny z jego bliskich znajomych, a jego pamięć dostarczyła mu właśnie informację, że jest jeszcze dwójka, o których nie ma bladego pojęcia. Nie dość, że nie znał ich twarzy, to jeszcze nie potrafił nawet powiedzieć jak nazwać ostatnią z nich. Jakiś czas temu prawie wpadł w problem błyskając swoją niewiedzą, a jego obecny rozmówca posiadał za swój atrybut niebywałą spostrzegawczość. Jak niby miał się uchronić od wyjścia na totalnego idiotę, skoro nie posiadał żadnych elementów obrony? Nie potrafił nawet wykupić się historiami zza morza, bo po prostu ich nie pamiętał. (Nie no, przecież musi być jakieś wytłumaczenie tego, że nic nie pamiętam, do cholery!) Na myśl przyszło mu nawet, żeby powiedzieć Tasakowi o swojej amnezji. Ugryzł się jednak w język. Użył ostatniej nitki, którą miał. Wiedział, że to praktycznie wyczerpie jego możliwości lawirowania, ale nie miał innego wyjścia. 'A co tam u Deci?' 'Wszystko dobrze. Myślałem, że widziałeś się z nią wczoraj?' spytał Tasak. (No to teraz wpadłem jak śliwka w kompot) 'Ale pewnie byłeś tak zajęty, że nie mieliście okazji porozmawiać' widząc konsternację na twarzy Rafała, dodał od razu. Na myśl o rozchwytywaniu przypomniał sobie, że prawie w ogóle nie pije. Żeby nie wzbudzać dalszych podejrzeń wziął głębszego łyka. Światło padające z lampy, zawieszonej nad głową Tasaka, błysnęło w złotym napoju. Praktycznie się zakrztusił. (O Boże, trzysta funtów, kamień, słowa napisane na kartce o zapachu truskawek i wanilii) Przed oczami stanęła mu ta chwila, gdy otwierał małe, kwadratowe pudełko. Skoro nie było tam pierścionka, to czy miała go Malinka? A może dał go wczoraj Justynie? Połknął, co miał w ustach i natychmiast odkaszlnął. 'Nic ci nie jest?' zmartwił się Tasak. 'Nie. Spoko. Trochę mocniejsze niż te brytyjskie. To wszystko' odpowiedział Rafał. W tym momencie przy stoliku pojawił się bezszelestnie wysoki brunet. Rafałowi od razu przypomniało się, że Radek był jedyną osobą, którą znał, o takiej umiejętności. Wstał podając koledze dłoń. Tasak również się przywitał. Kiedy obaj siadali, Radek udał się do baru. 'Nie przejmuj się. On jakoś ostatnio jest taki małomówny' podsumował Tasak. Rafał wziął kolejnego łyka. Przypomniał sobie, że Radek zawsze dobierał ostrożnie słowa. Lubił jednak mówić. Nie było to dla niego tak satysfakcjonujące jak dla Kamila, mimo iż miał bogaty zasób wiedzy. Nowo przybyły pojawił się przy stoliku. Znów zaskoczył Rafała swoją bezszelestnością poruszania się. Również miał podpisany kufel, już w połowie opróżniony. 'Namaste, Asie Pikowy' skinął głową siadając. 'Namaste' odpowiedział Rafał. Nagle przed jego oczami pojawiła się talia kart. Zaczęły po kolei przesuwać mu się malejąco. Spadały z nieba w jego wyobraźni, niczym strony książki bardzo szybko wertowanej. Zaczęło się od asa pikowego. Na tekturowym kartoniku z białym tłem, symbolem i literą 'A' w narożnikach, mieścił się na środku jego wizerunek. Był jednak ubrany cały na zielono. Wyglądał znacznie bardziej dostojnie. Przypominał elfa. Nie miał czasu bardziej się przyjrzeć, gdyż spadła kolejna karta. Larahn. Król pik. Spojrzał na Radka. Porównał ten widok z tym, który znajdował się na karcie. Twarze były identyczne. Z drobną różnicą co to lewego oka, ale nie zdążył przyjrzeć się uważniej, gdyż spadła następna. Phelia. Dama pik. Miał dziwne przeczucie, że chodzi o Decię. Kobieta na tej karcie miała spojrzenie, jakby oczekiwała odpowiedzi na zadane przed chwilą pytanie. Poza tym była elfinką. Akhar. Walet pik. Odwrócił głowę w kierunku Kamila. Postać na karcie była bardzo do niego podobna. Miała jednak twarz bardziej okrągłą i długą, ciemną brodę. Uśmiechał się szeroko, a w rękach trzymał topór. Vilareth. Dziesiątka pik. Postać ta miała na sobie długi płaszcz. Znał ją, jednak nie potrafił skojarzyć skąd. Na twarzy pojawił mu się grymas bólu. Próbował zatrzymać spadające karty. Przelatywały mu bowiem przed oczami coraz szybciej. Poza tym zaczął dostrzegać, że w równoległych narożnikach do tych, w których mieścił się symbol i cyfra/litera, znajdowało się inne oznaczenie.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych