Wróć do katalogu

Ostatnie wtajemniczenie

ucieczka młodej dziewczyny od życia

bartek zalewski, opublikowano , 14 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

O S T A T N I E W T A J E M N I C Z E N I E

marzec- czerwiec 1987

Przez szybę świat jest piękny. Ludzie pędzący gdzieś wyglądają jak potok żywych ciał. Ale gdy wyjdzie na ulicę będzie znów nimi: pędzącymi automatami. Alicja tak nie chce, ale mimo swego uporu wciąż jest człowiekiem bez twarzy, szarym tłem. Najchętniej nigdzie by nie wychodziła. Ale nie może wciąż siedzieć w kawiarni. Zresztą co za głupi pomysł tu sterczeć i patrzeć bezmyślnie na świat z perspektywy. Wprawdzie ma się to złudzenie, że się jest lepszym niż w rzeczywistości, ale to niczego nie zmienia. Nie zmienia przykrego faktu powrotów do tamtych zza szyby. Alicja wstaje i wychodzi. Zawsze inaczej to przeżywa: raz traktuje to jako rzecz oczywistą, innym razem nienawidzi siebie, że się okłamuje. I tak wciąż... Znalazła się na chodniku. Nie miała żadnych sprecyzowanych planów na dzisiejszy dzień. Właściwie nigdy ich nie miała. Wydawało jej się, że żyje tak bardzo uduchowiona, a w rzeczywistości była jeszcze bardziej parszywa niż wszyscy ci ludzie, którymi pogardzała. Dom powitał ją tą samą pustką co zawsze. Od czasu, gdy skończyła podstawówkę zrobiło się w mieszkaniu smutno. Z rzadka wybuchał śmiech natychmiast tłumiony. Już prawie nikt jej nie odwiedzał, ona także nie chodziła do nikogo. Rwały się znajomości. Wokół niej robiło się coraz bardziej pusto. Czas jakby wolniej zaczął biec. Zupełne zawieszenie. Całkiem bzdurne życie. A jednak uważała, że żyje o wiele piękniej niż pozostali. Ten swoisty egoizm przysłonił jej własny obraz. I to skutecznie! Popatrzyła na sprzęty w pokoju. To wszystko było jej, a jednak obce. Nie potrafiła tchnąć w żaden przedmiot odrobiny własnego przywiązania. Stąd też nie przejmował jej los którejkolwiek z rzeczy w pokoju. Bezsens istnienia. Bezwład serca. Zagubiona, wypaczona świadomość. Alicja sięgnęła po kasetę, ale w połowie cofnęła rękę. Chciała czegoś i jednocześnie nie chciała. „Niech wreszcie przyjdzie matka, tej ciszy już nie można znieść!”

**************************************************************************

„...Kiedyś widziała mur. Niedostępny, daleki. Ze wszystkich sił chciała dojść do niego i przejść. A teraz? Po prostu odwróciła się: od celu swej walki. Ten mur to ideały, marzenia młodej dziewczyny. A więc osiągnęła je, zobaczyła w prześlicznym blasku. Ale zbladły w kolizji z życiem, bezwzględnością istnienia. Taka jest prawda: żyj aż do śmierci, tylko tyle! I po to dążyła na przekór wszystkiemu, by zrozumieć oczywistą rzecz!!! Życie ustanawia swoje prawa przypominające czasy barbarzyństwa. Niepisany kodeks dżungli. Silniejszy zwycięża. Życie zamieniło się w walkę o byt, przepojoną nienawiścią i samolubstwem. Są jeszcze naiwniacy apelujący do sumienia, które pożarł egoizm. Oni zawsze byli. Heroiczni, ofiarni obrońcy uciśnionych. Altruistyczni kapłani ideałów- religii dawno umarłej. Był czas, że ideały były ponad wszystko. Ale każda, nawet najpotężniejsza budowla kiedyś się zawali. Dinozaury były przecież tak potężne a przegrały! Nie wiedzieć czemu gryzonie kojarzyły jej się z małym, sprytnym złodziejaszkiem. To one przeżyły dinozaury. I ludzie teraz też są takimi gryzoniami. Niepozorni, maleńcy wobec ogromu wielkich spraw, prób przeobrażeń świata. Żyjący w symbiozie z całym światem, ale podkopujący jego autorytet zawsze i wszędzie. I zawalił się pałac snów. Zostali ludzie, nagle odarci z mrzonek, walczący pazurami o przetrwanie. Oni wygrają. Jakikolwiek stworzą sobie świat- piekło czy raj- będą w nim żyć przystosowując się do potrzeby chwili. Wprawdzie świat jest na drodze z górki- na dno. Ale tak myśli się teraz. Później dno nabierze innego znaczenia, jeszcze bardziej gorszego. Z postępem idą naprzód ludzie; ich mentalność i przyzwyczajenia. Wszystko ulega przewartościowaniu. Zawsze na minus. Ale to nic- jutro będzie jeszcze gorzej! W ten cały przedziwny bałagan wchodzą kolejne pokolenia i krzyczą. Pokolenia młodych ludzi. To oni, ci naiwni: głowa nabita nędznymi wartościami, celami. I droga na ich zrealizowanie: marsz po gzymsie tuż nad przepaścią. Wielu z tych, którzy nie chcą wyrzec się swoich marzeń wybiera wyjście słuszne o tyle, że bardzo łatwe: samobójstwo. Rosnąca fala samo unicestwień jest tylko elementem cywilizacji. Brzmi ona jak akt protestu, lecz nie wnosi żadnej zmiany. Czy być młodym to być kamikadze? Ona się nie zabije. Nie sztuka przegrać, sztuka znaleźć swe miejsce w tym kieracie. Znaleźć i wygrać. Zmieniać swe najbliższe otoczenie. Tylko. Nic na siłę. Cały świat jest nie do pokonania. Bo jak tu porwać pod szlachetne sztandary ludzi, których dzieli tak wiele? Ale każdy musi zrozumieć to sam. Ona pojęła to dziś, wczoraj, jutro! Kiedyś! Nieważna data, ważny fakt. Teraz odejść, stanąć na swym miejscu i żyć- do śmierci...” Alicja traktowała to jak swój pamiętnik, rodzaj czegoś takiego. Ucieczka w swój własny świat przemyśleń i refleksji. Pisała do szuflady. Sprawiało jej to ogromną radość. Taki sejf, gdzie chowała swe przekonania. Dla kogo? Dla nikogo. Któż to będzie czytał? Teraz i tak nie zmieni to świata, a później przestanie być aktualne. Kiedy ogarniała ją apatia- pisała. Wyładowywała się w pisaniu. Zawsze wymyślała innych bohaterów, nadawała różne imiona, ale przecież myśli zostały jej. Czy to ona utożsamiała się ze swymi bohaterami, czy też było odwrotnie? Ale łatwiej jest kogoś stworzyć i nadać własny charakter. Być sobą i nim. Cudowne lekarstwo na chandrę!

******************************************************************************

Dlaczego zgodziła się na to, by przyjść na tę prywatkę? Sama nie wiedziała. Przecież drażnił ją zbytni gwar, szpanerskość młodych; ich mentalność i upodobania. Od samego początku czuła się tutaj jak rozbitek pośrodku wyspy samotności, chociaż obok tylu znajomych Ze swego zacisznego kącika obserwowała tych, którzy budzili w niej odrazę, a którzy byli dla niej czymś w rodzaju kary. Lekka mgła papierosowego dymu, gęstniejąca z każdą minutą powoli zacierała rysy twarzy; pozostały jedynie głosy: wyraźne, natrętne, gwałcące uszy i raniące każdym słowem. Alicja zobaczyła siebie pośród całego świata samą, nagą w swej bezsilności istotę, która nie potrafi zbudować sobie własnego życia. Jeszcze nie postawiła nogi- a już chciała chodzić; nie znalazła swego miejsca- a już je deklarowała i określała statut. A teraz jest za późno by zacząć od nowa. Za wiele chciała, to w niej zostało: niespełnione marzenia. Zraniona duma, że nie potrafiła. Podświadomie leczy te rany, chociaż to ją zabija. I chociażby chciała się zmienić; w pamięci zostaną stare, nieziszczone ideały, które jednak wciąż lśnią i wabią swym blaskiem. Z tej drogi nie ma powrotu, można użyć jakiegoś półśrodka, takiej prowizorycznej formy ratunku, może nawet ucieczki od tego zła w jakie wdepnęła, ale tak całkiem nie jest w stanie się…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych