"...ou la mort..."
„…ou la mort” - Odejdź stąd! Kolejny brudas… ćpun! Trzeba było myśleć wcześniej, kiedy ci dawali, kupione za ciężkie pieniądze… narkotyki! Trzeba było myśleć wtedy! A teraz uciekaj, bo wezwę policję! – krzyczała starsza kobieta wymachując p
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„…ou la mort” - Odejdź stąd! Kolejny brudas… ćpun! Trzeba było myśleć wcześniej, kiedy ci dawali, kupione za ciężkie pieniądze… narkotyki! Trzeba było myśleć wtedy! A teraz uciekaj, bo wezwę policję! – krzyczała starsza kobieta wymachując parasolką. Mówiła coś jeszcze, ale nie słuchałem. Byłem już daleko. Nie mogli mnie złapać. Ale wciąż prześladowały mnie słowa starszej pani… bo wstyd się przyznać, ale miała całkowitą rację – byłem ćpunem. Głupim, brudnym, bezdomnym… nie miałem środków do życia. Żyłem na ulicy. Od kiedy pamiętam. Nie znałem telewizji kablowej, wersalek… nic! Miałem przyjaciela. On znał życie w luksusie. Znał dalekie ciepłe kraje, znał wszystko to, o czym mogłem tylko pomarzyć. Zawsze mu zazdrościłem – znajomości, komputera, pełnej lodówki… wszystkiego, czego sam nie miałem. A potem przyszedł dzień, w którym to moje znajomości były potrzebne jemu. Zacząłem to wykorzystywać. Znałem ludzi bezpośrednio związanych z handlem narkotykami… zacząłem dilować. I to właściwie koniec. Z każdym dniem, z każdą imprezą było coraz gorzej… byłem coraz bliżej dna. I nikt nie był w stanie mi pomóc. Nie, nie uciekłem z domu. Po prostu pewnego dnia matka mnie nie wpuściła. Bo nie przynosiłem pieniędzy. Zostałem sam, choć teraz wiem, że nie miałem nigdy nikogo. Od tamtej pory mieszkam na dworcu. Jem jeśli mam za co… Tylko czasami potrafię żebrać. Czasami, gdy jestem już zbytwycieńczony żeby kraść, kiedy nie mam już siły na nic innego. Siedziałem kiedyś przy przejściu. Była zima. Byłem wyczerpany zimnem, głodem… wszystkim. I wtedy podeszły do mnie. Dwie kobiety… a w zasadzie jedna kobieta i jej córka. Nie była wiele starsza ode mnie – miała może 19 lat? Starsza spojrzała na mnie ze współczuciem, potem wyciągnęła w moją stronę rękę ze świeżą bułką. Właściwie nie wiedziałem co mam zrobić… w końcu jednak głód wziął górę nad godnością i wziąłem to, co mi oferowała. Dziś wydaje jestem pewien, że była to najlepsza bułka w moim życiu. Mimo, że podziękowałem one nadal stały nade mną… - Powiedz mi… ile masz lat? – spytała starsza. - Nie wiem. Nie liczę. Ale chyba 18. – odpowiedziałem. Wpatrywałem się w moją rówieśnicę. Miała piękny uśmiech. - Jesteś młody… dlaczego więc nie chcesz ratować tego, co jeszcze masz? - Bo nic już nie mam. Nie mam o co walczyć. - Idziemy. – powiedziała i pociągnęła swoją córkę za sobą. Nic nie rozumiałem, a jednak chciałem, aby zostały… chciałem jeszcze popatrzeć na jej piękny uśmiech… - Zaraz… - stanęła ta młodsza. - Nie. – pogoniła ją starsza. – Zaraz odjeżdża pociąg… - w jej słowach nie było żadnych podtekstów, nie chodziło jej o to, że boi się o nią… o moje towarzystwo, tylko NAPRAWDĘ śpieszyły się na pociąg, - Mamo… ja zawsze zdążę… - uśmiechnęła się i starsza kobieta
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil podniecona_zakonnica
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…