para fraza
tu opis na nic, gdy politycznie opętani i pierwszy raz bez oceny będzie, tylko komentarzom pozostawiam. i zgóry zań dziękuję. wróć, ocenianie na próbę zostawię. zawsze można usunąć tekst i zamieścić raz jeszcze.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Punkty widzenia zależą od perspektywy i to nawet dobrze, że są relatywne. Niemniej teoria względności ma jedną wadę dla natury ludzkiej i serca, zgoła ciężką. Czasem, toczeni przez czas, jak w autobusie, siedzimy niestety w bezruchu.
Niektóre zdarzenia pogrążają tylko na chwilę, niektóre ostatecznie. Ostatecznie pogrążyłam się na chwilę, lub też, na chwilę pogrążyłam się ostatecznie. (Druga wersja bardziej jest bliższa prawdy, ale mogę się mylić, nawet chciałabym). Mawiają, że przeszłość ma tę zaletę, że jest tylko przeszłością. I owszem, mają rację, ale najpierw musi się nią stać. A tymczasem zatrzymałam się. Zatrzymałam w chwili, która według niektórych (znów oni) może potrwać nawet osiem miesięcy. Trudno więc być optymistką w takim rozrzucie czasowym. I takie tam: czas leczy rany; emocje potrzebują onego, żeby się odrodzić. Pierwsze widzę, żeby rżysko odrastało. Nie jestem jednak specjalistką od agronomii i może coś mi umknęło. Z wiedzą nabywaną, jest czasem tak, jak ze zbieraniem grzybów. Na jednego się rzucasz, a dziesięć innych zostawiasz za plecami. W jakiś sposób jest to jednak sprawiedliwe, bo inni (po raz enty oni), bo dla nich też coś zostaje. Taki niezamierzony altruizm. I Tu wtrącę. Dobroczynność jest wtedy dobra, kiedy nie pozostawia kaca. Mieć wyrzuty sumienia i dylematy moralne z tego powodu, że się komuś pomogło to kuriozum, niemniej kraj, który mnie mieszka, który pomieszkuję ja, lubi takie dysonanse, ba, nawet się w nich specjalizuje. Jest czasem bardziej barwny, a nawet często bardziej, niż jarmarczny odpust. Barwności i kolorytu jednak jest tak wiele, że zlewa się wszystko w szarość i modnie jest się i wygodnie nie wyróżniać. Z szarości czasem wyłaniają się obrazy. Na przykład taki: Ma długie nogi i idzie za mgłą. Potem objawia się koronkami i pończochą (na schodach), którą niezmiennie w zębach niesie. Zawsze czarną, zawsze kołysze biodrami. Sen, nie sen. Epifanie i noce pod dyktando. A już się wydawało, że było, przeszło. A ono szykowało się tylko do szturmu. Wspomnienie, tym silniejsze im odżegnywane bardziej. Epifanie J. Przyćmiły nawet wybory i głos mój przeszedłby, oddany w słusznej sprawie, przeszedłby bez echa, gdyby nie cud. I tu się zatrzymam ze słowem prywatnym, słusznej sprawie obywatelskiej głos oddając. I jeszcze tylko wspomnę, że niewypowiedziane wspomnienia kłóciły się z wyborami. Zajęły przestrzeń operacyjną, odcinając mnię, odseparowując bez reszty. Zmusić niezawisły umysł, który powinien decydować świadomie; ma do dyspozycji kandydatów i sondaże; programy i hasła bez pokrycia, (gdyby pokrywanie bydła było tak skuteczne jak realizacja obietnic wyborczych, mielibyśmy deficyt pogłowia kopytnych wszelkich), zmusić do kreatywnego, a przynajmniej rzeczowego myślenia było ciężko. Został jednak zmuszony, choć beznadzieja beznadziejnością ustępowała tylko liście kandydatów, których wszystkich nie wymienię: gajowy z dwururką Bronisława hrabiowska z listy Forbesa; brat swojego brata śp., słuchacz radia Jarosław, miłośnik kotów; Korwin jaśnie panie Mikke, prosz ja ciebie z muszką; człowiek bez nazwiska Marek Jurek; kameleon bez twarzy, Waldemar Pawlak; po prostu Grześ, Napieralski z nazwiska, faworyt mój.
Lista zdezaktualizowała się, jak każda po wyborach, dwóch przodowników objawiając. Ten i ów nie krył zdumienia, że dzieli ich tylko 4 procent. Kiedyż i jak to się stało nikt nie wie, że się tak zbliżyli. Jakby jeden słabnął w wyścigu, niedożywiony żadną osmolalną substancją, a drugi oddech wtóry powziął, prawie do wygranej pierwszoturej, lecz nie całkowitej. Czegokolwiek się nałykał rzecz niewiadoma, jednak okazało się skuteczne. A różnica ociera się, nie dotyka, ale smaga jednak po płótnie, o błąd statystyczny, o palpitację arterii biurowych przyprawiając sztaby, bynajmniej nie złota, wyborcze. I cicho się zrobiło, jakby stara baba mak siała i nikt przez szacunek nie śmiał ciszy mącić. Tym bardziej, że w zdziwieniu wynikowym trwał, jeden z rozczarowania, drugi z radości, jednak nie takiej do pełnego świętowania. A jeśli już mącił, to bezczelnie kto inny, co mu w żywe oczy OBOP powiedział, że łgarz sondażowy Smg/Krc jest i basta. Smagany był został, napiętnowany i sKarcony za hura optymizm ów instytut badający. Ale o tym, czy to doktor ze stetoskopem źle słuchał, czy pacjent kłamał innym razem. Mnie ważniejsza rzecz rzuciła się na uszy, oczy i inne tam, ku radości i nadziei. Bo raptem ciszę, co drżała jak osika, jeno bez szelestu żadnego, tylko widać było jak drży; ciszę przerwał wygrany przegrany wyborów. I krzyknie, co sił w płucach, ku radości damy nieznanej, co mu przy mikrofonie towarzyszyła: „I już byłem ze smokiem we wodzie. I już myślałem, że zginę tam, zginę! (chlipiąc do rękawa) Zginę!... Ale nie! Ale nie!”* I nie był to woj Maciej bynajmniej, amator smardzów, pogromca smoka, a sam Napieralski Grześ, co na sondaże oczy przecierał, a potem niemniejsze zdumienie samym wynikom okazał, jak i radość nieopisaną także. I choć nie było deklaracji ręki królewny za żonę, jak też nic mi nie wiadomo, żeby podle scenariusza się działo: „Patrz pan, Księciuniu, moje Stare na Nowe, taka zamiana”* z konkluzją końcową. Zamiana, zmiana czy jak zwał, się dokonała. Dokonała, w
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil coca monka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…