Wróć do katalogu

Partia szachów - rozdz.III

każdy gracz uważa, że wygra, lekceważy swojego przeciwnika, ale impasu nie może być - nie tym razem.

mesue, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział III

Siedział i smutno patrzył na zdjęcie Joanny. Nie mógł zrozumieć jak doszło do tego, że jego córka poznała prawdę. Ukrywał ją przecież tak dobrze, że sam czasami zapominał o tym wszystkim. Było mu wtedy dobrze. Żył za zasłoną dymną. Zrezygnował ze sławy. Nie miał wielkiego dorobku w swym życiu, parę książek, wierszy wydanych pod pseudonimem. Nic więcej. Żadnego wywiadu, spotkania z czytelnikami. Zdawał sobie sprawę, że nie może być osobą publiczną. Takiego wyboru dokonał, gdy urodziła się Joanna. Skrzętnie ukrywał prawdę o swojej rodzinie. Nie chciał, aby poszła w ślady swojego wuja. Życie nie oszczędzało go jednak i czasami miał wrażenie, że to za karę, za to, że nie dokonał wyboru, jakiego od niego oczekiwano. Pierwszym ciosem było odejście Barbary – matki Joanny. Wtedy został sam z pięcioletnią córką. Czuł rozpacz i gniew. Teraz czuł to samo. Tylko wtedy miał nadzieję, że uchroni swoje kochane dziecko przed przeznaczeniem. Teraz już wiedział, że ono przypomniało sobie o Joasi i zaborczo wciągało ją w swoje macki. Wstrząsnął nim dreszcz na myśl, że Joanna mogłaby zginąć. Zdrętwienie powoli mijało. Rozpacz i gniew przerodziły się w chęć do działania. Sięgnął po telefon. Spojrzał na zegarek. Było już po jedenastej. - Trudno. Zadzwonię. To wyjątkowa sytuacja –pomyślał. Parę minut trwało zanim dodzwonił się. - Tak. Kto dzwoni o tej porze? - Ja. - Staszek? - Tak. Przepraszam, Franek, ale musiałem. - Coś się stało, że nie możesz poczekać do jutra? - Tak. Joanna dowiedziała się prawdy. - Co? Jak? – krzyczał w słuchawkę. - Nie wiem, ale wie. - Zaraz będę u ciebie, albo nie. Musimy porozumieć się w takim razie z innymi. - Myślałem, że…. - Nie ważne co myślałeś. Teraz trzeba działać. Widocznie tak miało być. Kazałeś jej wracać do kraju? - Tak. - I co? - Nie wraca, chociaż depczą jej po piętach. - Dzwoń do niej i wręcz żądaj, aby wróciła. - Już to zrobiłem. Nic z tego. Uparcie obstaje przy swoim. - No to będzie źle. - Wiem. Ubieraj się i jedź tam gdzie zawsze. - Ty też. - Zadzwonię tylko do wszystkich. Zwołujemy naradę. Za dwie godziny wszyscy czekali przed opactwem. Ostatni dojechał Stanisław. Ubrani w brązowe habity stanęli przed bramą. Franek zastukał do drzwi. - Kto tam?- padło pytanie. - Dwunastu sprawiedliwych. - Nałóżcie kaptury i wchodźcie pojedynczo – nakazał odźwierny. Każdemu do ręki wręczał zapaloną świecę. Szli potulnie i spokojnie, pełni nadziei, że ich obawy okażą się płonne. Weszli do izby, w której na środku stała wielka kadzielnica. Stanęli wokół niej. Milczeli. Dalej czekali. Parę chwil trwało zanim do izby weszły kobiety ubrane w szare habity. Było ich dwanaście. Stanęły przed mężczyznami. Na koniec wszedł laufer. Na jego znak udali się do drugiej izby. Sekretnym wejściem zeszli schodami do podziemi. Znali zasady konspiracji – żadnych pytań, porozumień między sobą. W podziemiach na środku siedziała postać ubrana w biały habit. Twarz miała zakrytą, przysłoniętą kapturem. Przed nią w odległości pięciu metrów stały stoły i zydle. Było ich dwadzieścia cztery. Na stołach leżały kartki i kałamarz z obsadką. W milczeniu zajęli swoje miejsca. Obok tajemniczej postaci stanął laufer. Czekali, aż postać przemówi. - Kto nas wzywał? – padło pytanie. - Ja – odpowiedział Stanisław. - W jakim celu? - Moja córka miała być poza zasięgiem tego wszystkiego, a nie jest. Taka była umowa między nami. Ktoś nie dotrzymał słowa. - Zmieniły się układy sił. - Dlaczego? - Jej dubler nie żyje. I tylko ona nam pozostała. - Ale ona jest kobietą! - To w dzisiejszych czasach nie ma żadnego znaczenia. - Co się stało z dublerem? - Już ci mówiono. Nie żyje i tyle ci musi wystarczyć – oznajmił złowrogo laufer. Wielkie łzy ciurkiem popłynęły z oczu Stanisława. Wiedział, że już nic nie uzyska. Jego kochana córka mimo jego zakazu została wciągnięta w grę i kto wie jak ona się dla niej skończy. Tłumił w sobie gniew. - To niebezpieczna gra – oznajmił Stanisław. - Stanisławie, przystępując kiedyś do naszego stowarzyszenia poznałeś nasze twarde zasady, a mimo to zostałeś. Musisz wiedzieć, że od tej chwili stałeś się jednym z nas ze wszystkimi konsekwencjami. - Joanna nie jest konsekwencją. - W pewnym sensie jest. Od chwili narodzin jest w specjalny sposób chroniona. Zresztą podobnie jak i inne dzieci. - Jakoś mojej żony nie uchroniliście. - Pozwoliliśmy jej wyjechać. Nie chciała nas zaakceptować. - A więc to wy. - Nie. To ona dokonała wyboru, a my jej pozwoliliśmy wyjechać, aczkolwiek mogło to zagrażać nam wszystkim. - Joanna też dokonała sama wyboru? – zapytał Stanisław. - Tak. - Kiedy to było? - Gdy skończyła 21 lat. - Dlaczego o tym nie wiedziałem? - Popsułbyś wszystko. Zbyt bardzo ją kochałeś. Musiała wielu rzeczy nauczyć się, a ty pewnie utrudniałbyś nam jej wtajemniczenie. - Zapewne. - Chyba już wszystko zostało wyjaśnione? - Nawet jeśli nie, to nie widzę, aby dalsze wyjaśnienia coś zmieniły. Nie dotrzymaliście słowa i to wszystko. Ona miała żyć…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych