Wróć do katalogu

Pierzeja II

Noc. Mgła. Samochód. Sarny. Drzewa.

Aruel, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mgła wzbijała się znad pól, ścieląc trasę przed nim, jadąc samochodem 140 km/h rozbijał jej tumany, które spływały łagodnie po masce i dachu, nikogo innego nie było na drodze. Najpierw łagodny długi zjazd, który spowodował serię ciarek na jego grzbiecie, potem łagodny podjazd, na którym kłęby mgły powoli zanikały, jechał jak we śnie. To pragnienie, które nie pozwalało mu usnąć, to które budziło w nocy, to które trwało pośród snów, to które nie pozwalało wstać rano... Właśnie teraz go poderwało, poczuł euforię, ciarki wydawały się niekończące, serce biło mu jak młot, miał wrażenie, że za chwilę się udusi, a jednocześnie to było takie wspaniałe. Głos w głowie szeptał - "a co by było gdybyś skręcił w tej chwili? Nie chciałbyś tego zobaczyć?"

Na lewo i na prawo były pola, łąki, ugory, niewiele drzew przy drodze. W myślach poczuł szarpnięcie, samochód oderwał się płynnie, jakby w spowolnieniu od drogi, przez ułamek sekundy leciał, a wraz z nim wszystko co znał, uderzenie było potężne, poduszka powietrzna wystrzeliła mu w głowę, która została wykręcona przez siłę przeciążeń rządzących jego ciałem, nastała ciemność, ale samochód jeszcze koziołkował, wśród jęku konstrukcji i krzyku gnącej się blachy. Wrak spoczął, orząc połać ziemi, o której nikt nie myślał.

Wjechał prosto w czarny las, przedzielony jedynie asfaltem, poczuł niepokój, kiedy ściana drzew zasłoniła ciemne niebo i wszystkie punkty odniesienia wokół niego. Hamował silnikiem, delikatnie dokładając hamulec, podziwiał surowość ciemności, która tutaj władała przestrzenią, nagle dojrzał sarnę, wyhamował, na szczęście był cały czas na długich i zwolnił, udało mu się nawet bez pisku opon, sarna jeszcze przez chwilę patrzyła się na samochód z pobocza, po czym czmychnęła w objęcia drzew. Wysiadł i zapalił papierosa, opierając się o maskę, było tutaj cudnie, ani jednego samochodu w promieniu wielu kilometrów, ostatecznie to był środek nocy i mało uczęszczana droga. Kiedy skończył palić, postanowił się odlać, przed wyruszeniem w dalszą podróż, zrobił kilka kroków, wszedł między awangardę drzew, zaczął lać, para biła od strumienia moczu. Wtedy usłyszał dźwięk szeleszczących liści, wolne przemieszczanie się jakiejś istoty, "oczywiście to ta sarna", pomyślał sobie. Zapiął portki i zaczął nasłuchiwać, wydawało mu się, że jest więcej zwierząt w pobliżu, "dwie, czy trzy?".

Wrócił do samochodu po latarkę i zgasił silnik, mimo że zdawał sobie sprawę, że to niezbyt mądre, w końcu samochodu nie było przez to w ogóle widać, po prostu czuł, że w tej chwili to jest potrzebne. Wszedł na paręnaście kroków do lasu, łamiąc pomniejsze gałązki i szurając o liście, zaświecił latarką, odpowiedział mu szelest i kilka par oczu, które światło latarki odbijały niebieskim niepokojącym poblaskiem.

Nagle zrozumiał, że jest intruzem, że naruszył czyiś dom i spokój - "masz jakiś problem? Chcesz dostać z dyńki?" niejasno poczuł, że zwierzęta mówią do niego. Sarny stały w półokręgu wokół niego, w bezpiecznej odległości, niemal czuł, jak pomału zacieśniają swoje szyki, szeleszcząc to tu, to tam, było w tym coś niesamowitego. Zrobił jeszcze kilka kroków i zgasił latarkę. Teraz pozostało tylko światło półksiężyca i gwiazd, a także dziwne poczucie, że jest tutaj niebezpiecznie, że coś czyha w ciemności przed nim, że być może nie zdążyłby dobiec do samochodu w porę. Te sarny nie były nastawione do niego przyjaźnie. On był sam. Mimo strachu, upajało go to spotkanie, z tą przedziwną siłą. "Człowiek i natura tak bardzo się od siebie oddaliły. Czy my zawsze byliśmy wrogami? Czy potrafimy zaprzyjaźnić się tylko na naszym własnym podwórku? Czy kiedykolwiek rozumieliśmy zwierzęta, czy je szanowaliśmy?…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych