Wróć do katalogu

Piłkarz

Trochę napuszonego smutku...

kress-ka, opublikowano , 17 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zadzwonił dzwonek. Wszyscy uczniowie powchodzili do klas. Także klasa III „c” weszła szybko do klasy i rozsiadła się w ławkach. Mimo, że lekcja się zaczęła nikt nie przerywał rozmów i panował ogólny harmider. Wszyscy podzielili się na grupki i w takich utworzonych grupkach opowiadali sobie, co będą robić w weekend. -I wtedy babcia powiedziała cioci Justynie, że nie chce jej widzieć, jeżeli nadal będzie się spotykać z tym całym Piotrkiem - rozprawiała zapamiętale Agnieszka. -Ale przecież twoja ciotka ma już 29 lat i sama może decydować o swoim życiu – przerwała jej ruda Olka. -Niby jest dorosła, ale po babci ma dostać mieszkanie i jej zależy na dobrych stosunkach z babcią, bo nie może ciągle mieszkać u brata – tłumaczyła zgromadzonym Aga. -To twoja ciotka nie może sobie sama kupić mieszkania? – Wtrąciła nieśmiało Magda. - Za pensję pielęgniarki? No, co ty? Życia nie znasz? – Głosem pełnym szczerego zdumienia zapytała się Aga. -Co jest dziewczyny? – Krzyknął podchodzący Kamil. Jak zwykle był ubrany w luźne spodnie podobne do dresów i obcisłą bluzkę z jakimś orientalnym wzorem. Spojrzał na wszystkie dziewczyny i usiadł na ławce obok Agnieszki. -U nas w porządku. – Powiedziały wszystkie zebrane chórem. -A jak poszedł twój wczorajszy mecz? – Z zaciekawieniem zapytała się Kinga, która się w nim potajemnie podkochiwała. -Wygraliśmy czterema bramkami i utrzymujemy się dalej w lidze. – Pełen dumy odpowiedział Kamil. – Szkoda tylko, że puściłem jedną bramkę. -Nie można być zawsze najlepszym. – Starała się do pocieszyć Agnieszka. -Wiem, ale mimo wszystko... W drzwiach pojawiła się nauczycielka matematyki i Kamil przerwał. Wszyscy szybko usiedli w swoich ławkach. Pani była w złym humorze, co ławo można było poznać po jej ciągłym obserwowaniu klasy. Wszyscy wiedzieli, że coś się szykuje i mieli rację. Pani zaczęła sprawdzać zadanie domowe przy tablicy. Po odpytaniu 4 osób pani pojrzała się na ostatnie ławki. Zawsze tam siedzieli najsłabsi uczniowie. -Kamil, proszę do tablicy. Sprawdzimy ile pamiętasz z zadania domowego. – Powiedziała pani pełnym jadu głosem. -Ale ja miałem wczoraj mecz i nie mogłem odrobić zadania. – Zaczął się tłumaczyć Kamil. -I ty myślisz, że to jest powód, aby nie odrobić pracy domowej? Nie samą piłką człowiek żyje. Skoro masz czas na mecze, musisz mieć też czas na naukę. Nawet nie myśl, że puszczę cię do następnej klasy, jeżeli nie będziesz odrabiać zadań domowych! – Pani mówiła coraz głośniej. -Raz mi się zdarzyło, a pani już robi aferę. – Odpowiedział z oburzeniem Kamil. -Jak ty się do mnie odzywasz? Siadaj! Jedynka! – Powiedziała pani pełna złości i skończyła z pytaniem opornych uczniów.

*** -Znowu się na mnie uwzięła. – Powiedział do zebranych Kamil. -Po prostu nie ma się kogo czepiać, a ty jesteś sportowiec i dlatego na Ciebie padło. – Podsuwał Piotrek. -Pewnie dawno nie miała seksu i nie wie, na kim się odegrać. – Powiedziała Patrycja i wszyscy zaczęli się śmiać. -Poza tym wiecie, że ma brzydkie dziecko i mąż jej pewnie nie kocha. Z tego powodu biedna kobieta się denerwuje. – Dodaje Olka, co znowu wywołuje ogólną wesołość. W końcu każdy zaczął wysnuwać coraz bardziej idiotyczne powody złego humoru u nauczycielki matematyki od porwania przez kosmitów do napięcia przed miesiączkowego. Dzięki temu Kamil odzyskał humor i uspokoił się. Jeszcze przed końcem przerwy poszedł z Piotrkiem i Marcinem do II „b” podrywać dziewczyny.

*** -Uwaga! Proszę o ciszę! – Zaczął wydzierać się Kamil stojąc na środku sali do matematyki. Wszyscy odwrócili się w jego stronę i ciszą ogarnęła jeszcze przed chwilą wrzeszczący tłum uczniów. -O jejciu! Ale wszyscy mnie słuchacie. Czuję się teraz jak jakiś głupek. – Stwierdzenie to zostało skwitowane głośnym wybuchem śmiechu. -Dobra, streszczaj się! – Rozległy się krzyki z różnych stron sali. -Ok. Jak wiecie za tydzień mam urodziny. Zapraszam wszystkim do mnie w następną sobotę. Impreza zaczyna się o 20. Chyba wszyscy wiedzą jak do mnie trafić, a w razie czego zgłoście się do Marcina albo Piotrka. – Kamil skończył mówić i usiadł pośród ogólnego wybuchu radości. Wszyscy zaczęli ze sobą rozmawiać na temat zbliżającej się imprezy. Dziewczyny głośno zaczęły zastanawiać nad swoimi strojami, a faceci zaczęli planować, co wypiją i jakie dziewczyny będą zapraszać. Ogólną rozmowę przerwało pojawienie się nauczycielki od historii, która rozpoczęła lekcję od pytania uczniów. Na szczęście trafiła na Tomka, który nauczył się tematu i po przepytaniu pani dała spokój reszcie klasy.

*** Zbliżała się sobota. Wszystkie rozmowy dotyczyły zbliżającej się imprezy. Każdy zastanawiał się nad prezentem lub umawiał się z innymi gości na wcześniejsze wypicie czegoś i wspólne pójście na imprezę. -Może kupimy mu piłkę, albo bokserki? – Podsuwała pomysły Magda. -Nie, to musi być coś ekstra. Coś, co będzie szokować i Kamil zapamięta to do końca życia. – Mówiła Agnieszka. -Ale, czemu od razu musimy szokować. Kupmy mu lepiej książkę o piłce nożnej skoro się tym interesuje. – Zauważyła Kinga. -I myślisz, że ją kiedykolwiek przeczyta? – Spojrzała na nią z politowaniem Olka. -Ale to nawet dobry pomysł. Kupmy mu jakąś dobrą wódkę, książkę, bokserki i będzie po sprawie. – Wtrąciła się Patrycja. -Nie będziemy iść po prostej drodze. Trzeba się trochę skupić nad prezentem i dobrze się zastanowić. – Stwierdziła Agnieszka z uporem. -Skoro tak uważasz to sama coś wymyśl, a nie tylko krytykujesz. – Oburzyła się Magda. -Dobra. Niech to już będzie alkohol. – Ugodowo powiedziała Agnieszka. Po chwili dodała – ale bokserki muszą być jakieś zabawne. -Nie ma sprawy. Już my coś znajdziemy. – Powiedziała Patrycja łapiąc Olkę za ramię. -Ja z tobą nigdzie nie latam. – Wyrwała się jej Olka. -I tak pójdziesz, bo niby co masz w domu robić? – Powiedział Patrycja patrząc się na Olkę. -Będę się uczyła. -Jasne, i co jeszcze? – Z powątpiewaniem zapytały się dziewczyny. Rozmowa stanęła, więc na tym, że Olka z Patryjcą idą po bokserki, Magda, Agnieszka i Kinga idą po alkohol, a Marta i Ania zostały wybrane do misji kupienia piłki i kartki z życzeniami, bo cały czas siedziały cicho i się nie udzielały. Jak tylko dziewczyny ustaliły wszystko, podszedł do nich Kamil z Marcinem. Mieli już coś powiedzieć, ale wbiegł Jarek i poprosił o ciszę. -Jutro zamiast na lekcje idziemy porządkować boisko. Jak kogoś nie będzie babka się wkurzy. -Ale ja mam mecz. – Powiedział Kamil i Marcin równocześnie. -To już nie moja sprawa, ale wiedzcie, że babka się wkurzy, więc idźcie się już teraz tłumaczyć, bo oberwiecie. – Powiedział Jarek i usiadł w swojej ławce. -Nauczyciel w-fu i dyrektor nas zwolnili. – Odezwał się nagle Piotrek. – Nic nam nie może teraz zrobić. -Nie licz na to. Wiesz jaka ona jest. – Stwierdził Tomek. Miał zamiar coś jeszcze dodać, ale pojawiła się polonistka i nie zdążył.

*** -I jak się bawicie? – Zapytał się Kamil Agnieszki i Olki, które stały pod oknem. -Jest super! Chociaż jestem już trochę zmęczona ciągłym tańczeniem. – Powiedziała Aga przykładając zimną cole w szklance do czoła. -O leci moja piosenka! – Krzyknęła Olka podając Kamilowi swojego drinka i poszła tańczyć mówiąc na prawo i lewo. – Przepraszam, przepuście mnie. Aga i Kamil odprowadzili ją wzrokiem, gdy tak się przepychała przez tłum ludzi i szybko szła tanecznym krokiem do drugiego pokoju, gdzie było wydzielone miejsce do tańczenia. -Do której masz czas? - Zapytał się Kamil, aby przerwać ciszę. -Zostaję do 5 i razem z Kingą idę do Magdy spać. -Przecież u mnie jest tyle miejsca, że każdy się zmieści. – Starał się ją przekonać Kamil do zostania u niego w domu na noc. -Tak, tyle tylko, że już prawie wszystkie łóżka na piętrze są zajęte przez pijanych chłopaków. -Zawsze można ich zrzucić. – Przekonywał dalej Kamil. -I tak wolę spać u Magdy, bo tylko dlatego mogłam tutaj przyjść na tak długo. – Agnieszka nie dawała się przekonać. -Co tak randkujecie razem? – Podszedł Piotrek i klepnął Kamila w plecy. -Nie randkujemy tylko rozmawiamy. – Odpowiedziała bardzo szybko Agnieszka. -Nie wstydź się już swoich uczuć. – Zaczął jej dogryzać Piotrek. -Pijany jesteś, więc…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych