Wróć do katalogu

Podróż bez sensu

Tak jak i to opowiadanie

Pisarczyk, opublikowano , 4 min czytania, 1,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nie, proszę, nie wychodź! – powiedziała. Była Węgierką. Przyjechałem do Budapesztu jako część mojego tripu. Dalej miałem udać się do Rumunii i Bułgarii. W Budapeszcie zatrzymałem się w jakimś hotelu. Był na strasznym zadupiu, ale był blisko dworca, z którego miałem pociąg do Timisoary z samego rana następnego dnia. W Budapeszcie byłem o szóstej rano. Na dworcu nie znałem żadnego słowa. Te kilka po angielsku niewiele mi mówiły. W końcu dowiedziałem się od kogoś jak dojechać do centrum. Później, bez mapy, bo tych raczej nie używam, dotarłem do hostelu. Byłem tam jeszcze przed czasem, zanim mogłem się zaczekinować. Dziewczyna z recepcji pozwoliła mi zostawić plecak w ich pralni. W końcu mogłem normalnie zwiedzać miasto. Zobaczyłem kilka budynków i widok miasta nad rzeką. Wróciłem do hotelu. Jako, że w nocy prawie nie spałem i głowa mi pękała, postanowiłem się przespać. Na szczęście nikogo nie było. Obudziły mnie dopiero dwie rozdarte Francuzki. Ale to nawet dobrze. Wykąpałem się i postanowiłem znów pójść na miasto. Był czwartek więc nie spodziewałem się wielkich imprez. Poza tym wcześnie rano miałem pociąg. Zamiast klubów i imprez spotykałem tylko turystów pijących piwo i kilka węgierskich Dolores zapraszających do zakładów ich pracy. Może źle szukałem tych imprez, ale i tak nie miałem już siły. Udało mi się wrócić do hotelu bez większych problemów. Francuzek w pokoju nie było, ale była za to jakaś piszcząca Chinka. Rozmawiała z kimś przez telefon. Na szczęście kiedy się położyłem, poszła sobie na korytarz. Próbowałem zasnąć, ale wróciły Francuzki,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych