Podróż bez słońca - Rozdział 11
:)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 11 CO SIĘ WYDARZYŁO W DOMU KEVASIRA
Nieco skołowani po ostatnich przeżyciach, nasi dobrzy znajomi pod wodzą Raphaela - pilota, wpłynęli na ciemne wody jednej z zatok w północnej części Czarnego Morza. To gdzieś tutaj mieszkał Kevasir, sławetny Wędrowiec i niegdysiejszy Pan Wieży, bodajże jedyny "niekobiecy" władca w całej historii jej istnienia. Ledwo trzymający się w całości motożagiel trzeszczał groźnie przy każdej próbie przyspieszenia. Anaron bojaźliwie spoglądał to na siedzącą obok niego Xiitane, to znów na zbyt odległe brzegi zatoki, porośnięte mdłymi zielonkawymi "straszydłami" udającymi drzewa. Jego umiejętności pływackie pozostawiały wiele do życzenia, a w obecnych ciemnościach jego towarzysze mogliby go łatwo przeoczyć. Podobny problem miał futerkowy podopieczny panny Vogel, który z niepokojem wystawiał łebek z jej podróżnej torby i miauczał żałośnie, wczepiając ostre pazurki w szorstki materiał. Dani, siedząca naprzeciwko nich, ze znudzeniem w oczach, postukiwała palcami o burtę, skupiając całą swą uwagę na pilocie. Raphael z trudem utrzymywał kurs, lecz z jego postawy można było wyczytać, że już niedługo przestanie panować nad interesem. Cisza była wprost nienaganna. Nie licząc pokasływań silnika, który co chwilę przerywał pracę i tylko ostra reakcja Raphaela zmuszała go do dalszej działalności. -Obawiam się, że jedyna możliwość na tego grata to kasacja - westchnęła w końcu Dani, krzyżując ręce na piersiach. -Da się zreperować - zaoponował Requel. -Z całą pewnością, mój genialny braciszku - westchnęła Carys, potakując głową. - Mam tylko nadzieję, że ta taryfa dowiezie nas na miejsce i obejdzie się bez reperacji - dodała nieco ciszej, bacznie przyglądając się ciemnej toni tuż przed dziobem motożagla. Płaska tafla wody nie dodawała otuchy, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach. W tym momencie silnik motożagla przestał działać i Raphael chrząknął ostrzegawczo, po czym postukał weń spodem dłoni. Nic. -Chyba przydadzą się nam wiosła - mruknął pilot z ponurą miną i popatrzył na resztę. Nie zdziwił go brak aprobaty dla tego pomysłu. Pozostał tylko jeden problem do rozwiązania - skąd wziąć owe wiosła, o których przy wypłynięciu z Ciemnej Przystani po prostu zapomnieli. -Xiiś podobno zna kilka przydatnych zaklęć... - zaczął Anaron, uśmiechając się do swej eks. Xiitane, chcąc nie chcąc, rzuciła zaklęcie. Siadłszy przy burtach, nasi znajomi, pod rytm podawany przez Raphaela, zaczęli wiosłować ku najbliższemu brzegowi. -I tak oto motożagiel zmienił się w galery - westchnął Anaron, spoglądając na swoje dłonie, na których już zaczęły pojawiać się pęcherze. - Czy daleko jeszcze? -Ledwie zaczęliśmy wiosłować! - mruknął siedzący tuż za nim Drizzt. -Nie gadaj tyle, tylko wiosłuj! - Xiitane zganiła eks narzeczonego. - Psujesz rytm! Anaron z głośnym westchnięciem oparł się o wiosło i pokiwał głową. Jego towarzyszka z naprzeciwka wyrażała podobne obawy. -O mamo! Znowu będę miała pęcherze na dłoniach! - jęknęła Dani zdejmując rękawiczki. - A mówili, że handel to taki fajny i mało męczący zawód! -Czyżby powrót do przemytnictwa? - zagadnęła Carys. -Po obecnych cenach? Moja droga, nie opłaca się! - Dani pokręciła głową. - I proszę cię, zrób coś z tym krukiem, bo zupełnie dezorganizuje robotę - dodała. Carys rozejrzała się za swoim podopiecznym, który w panujących ciemnościach szybko zniknął jej z oczu. Po chwili usłyszała jego wściekłe krakanie i domyśliła się, że Milo właśnie zażył niezbyt miłej kąpieli, przypadkiem siadając na pióro wiosła Requela. Raphael wyłowił z wody nieszczęsnego ptaka, omal samemu nie wypadając za burtą. Wiosłujący z prawej strony motożagla wstrzymali pracę i łódź okręciła się wokół własnej osi. -I to jest właśnie to o czym przed chwilą mówiłam - prychnęła Dani. Carys odpowiedziała jej nadzwyczaj obojętną miną, wzdychając jedynie cichutko. Po godzinie narzekań i biadoleń w końcu wpłynęli w odpowiednią zatokę. Przynajmniej tak stwierdził Raphael, siedzący przy reflektorze i zajmujący się sterem. Z wielką ulgą przybili do brzegu. W smudze światła reflektora ujrzeli przedziwną konstrukcję tuż nad samą wodą, przed drewnianym molo, do którego właśnie przybili. Przypominało dziwacznie wykrzywioną bramę okoloną niskim, kamiennym murkiem, za którym ciągnęły się strome i wąskie schody prowadzące w ciemność. Bystre oczy Raphaela wypatrzyły w tej czerni kształt chatki Wędrowca, co potwierdził Drizzt. Reszta na próżno wytężała wzrok. Stare spróchniałe deski pomostu zaskrzypiały złowrogo, gdy nasi dzielni znajomi zeszli nań z motożagla. Xiitane popatrzyła przed siebie. W chatce Wędrowca nie paliło się żadne światło, co trochę ją zaniepokoiło. Wyczuwała ulotną, prawie niezauważalną obecność obcej magii. Nie była jednak pewna, czy jej źródłem jest Kevasir - Wędrowiec. -Trochę tu za cicho - szepnął idący przodem Drizzt, rozglądając się bacznie na boki. Zacisnął rękę na Obrońcy, gotów w każdej chwili dobyć go i skutecznie odeprzeć każdy atak. -Zdecydowanie - dodał Anaron, idący tuż za nim, gdy wtem zarwała się pod nim jedna z desek pomostu i nieszczęśnik wpadł do wody. Beld i Requel chwycili prychającego elfa pod ramiona i wciągnęli na brzeg. -Czy ty zawsze musisz zwracać na siebie całą uwagę? - syknęła Xiitane z gniewnym wyrazem twarzy, gdy jej eks narzeczony w końcu wypluł całą wodę, którą zdążył połknąć podczas "kąpieli" i przestał się krztusić. -Musisz bardziej zwracać uwagę na to, co znajduje się pod twoimi nogami - pouczył go Drizzt i chwyciwszy elfa pod ramię, pomógł mu wstać. Anaron obojętnie pokiwał głową i ruszył za przyjaciółmi. Weszli po kamiennych schodach na malutki, drewniany ganek. Wokół panowała nienaganna cisza. „Cisza przed burzą”, pomyślała Xiitane. Drizzt zapukał w drzwi. Żadnego odzewu. -Może wyszedł na spacer? - zastanowił się głośno Anaron. Drizzt bez namysłu nacisnął klamkę u drzwi, by sprawdzić, czy są zamknięte. Ku ogólnemu zdziwieniu reszty, okazało się, że nie. Drzwi uchyliły się ze złowieszczym skrzypieniem. Drizzt jako pierwszy wszedł do przedpokoju i zapalił naftową lampkę wiszącą w rogu pomieszczenia. Xiitane rozejrzała się po otoczeniu. Podróżny płaszcz Kevasira wraz z jego torbą wisiały na wieszaku, co trochę zaskoczyło towarzystwo. -Dziwne, Kevasir nigdy nie rozstaje się ze swym płaszczem - mruknął Drizzt, spoglądając na Obrońcę, którego ostrze jaśniało ostrzegawczo. -Coś tu nie gra - dodała Xiitane. Arew wyskoczył z jej torby i podszedłszy do drzwi, zaskrobał w nie pazurkami. -Ja chcę na powierzchnię - kraknął Milo, zasłaniając skrzydłami dziobek. Carys uchyliła drzwi i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil carys
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…