Wróć do katalogu

Podróż bez słońca - Rozdział 12

:)

carys, opublikowano , 14 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział 12 Przez Podmrok

-A więc...? - Raphael niepewnie popatrzył na swych towarzyszy. Trzej uciekinierzy z ulgą odetchnęli, gdy z pola widzenia zniknęli ich niedawni prześladowcy. W końcu odważyli się wyjść ze swej kryjówki. Teraz należało podjąć decyzję, co dalej. -Musimy jak najszybciej wydostać się z Podmroku - odparł Requel. - Wiesz, gdzie tu jest najbliższe wyjście na powierzchnię? - spojrzał pytająco na drowa. Pan Lango podrapał się po głowie, lecz jego mina dobitnie świadczyła o tym, iż nie ma zielonego pojęcia. Nigdy nie był na "powierzchni" cieszącej się wśród drowów złą sławą. Niewielu jego ziomków miało okazję poznać świat leżący nad Podmrokiem, a ci którym się to udało, przynosili ze sobą wiele dziwnych opowieści. -No super! - żachnął się Beld. - Nie dość, że nie wiemy, jak stąd wyjść, to jeszcze w każdej chwili mogą nas złapać i wysłać do Melusy! - i kopnął z wściekłością kilka leżących na brzegu kamieni, które z głośnym pluskiem wpadły do czarnej wody. -Co jak co, ale to wy powinniście pamiętać drogę - drow zauważył z przekąsem i zmrużył oczy, krzyżując ręce na piersiach. -Mam kiepską orientację w terenie - mruknął Requel, by się usprawiedliwić. - Ale mam nadzieję, że na gadaniu się nie skończy. -Motożaglem raczej nie popłyniemy - westchnął Raphael spoglądając ku drewnianemu molo. Ich dotychczasowy środek transportu, zbytnio wyeksploatowany, po ostatnich wydarzeniach, zupełnie nie nadawał się do użytku. Z oddali dobiegł do ich uszu dźwięk innego motożagla. To zapewne Morton i jego kompania nadciągali w ślad za uciekinierami. -Tylko tego brakowało! - syknął Raphael. -Widzę ich - Beld wskazał jaśniejszy punkt odbijający się od czarnej tafli podziemnego morza. -Więc pozostaje nam tylko jedno - odparł Requel zacierając ręce. Jego towarzysze popatrzyli na niego ze zdziwieniem. -Odbijemy ten motożagiel - wypalił blondyn, spoglądając na drowa. - Mam tylko nadzieję, że znasz drogę nad Czarne Kanały. Drow zrobił nieokreśloną minę i przykucnął wraz z towarzyszami za przybrzeżnymi skałami. W nadciągającym motożaglu rzeczywiście znajdował się Morton i jego banda drowich pomagierów. Zaraz za pierwszym zjawiły się jeszcze trzy inne motożagle. Drowy oświetlając sobie drogę reflektorami płynęły wzdłuż brzegu, przeczesując go kawałek po kawałku swymi bystrymi oczyma, i po chwili zniknęły z pola widzenia, lecz dźwięk silników nie ucichł zupełnie. Po kilku minutach znów stał się głośniejszy. Wracali. Cztery motożagle przybiły do podniszczonego molo, tuż obok pojazdu Raphaela, i grupa zbrojnych wysiadła na brzeg. Requel, Raphael i Beld skulili się za skałami i wstrzymali oddechy, gdy tuż obok nich przeszedł Morton. -A niech to - syknął Raphael, który właśnie wychylił nosa ze swej kryjówki, by nieco zorientować się w sytuacji. - Zostawili za dużo wartowników! -Ośmiu na trzech to rzeczywiście nierówno - sapnął Beld przyglądając się poczynaniom drowów. - Ktoś będzie się obijał. Requel pociągnął ich za rękawy. Na horyzoncie pojawił się Morton. Vicius skończył wydawać rozkazy i z bardzo groźną miną czekał na wynik swych poleceń. -Chata jest pusta, panie - zameldował jeden z drowów, salutując przed przełożonym. - Nie dalej, jak godzinę temu opuszczono ją, a wnioskując po śladach, w bardzo wielkim pośpiechu. -Znalazłem trop - dodał drugi. - Prowadzi na północny-wschód... -Czyżby zmierzali do Ust Natha? - w głosie Mortona odezwało się zdziwienie. -Albo też pochwyciły ich nasze oddziały specjalne - rzekł ktos trzeci, podając dowódcy pismo. - Razem z Kevasirem, który, z rozkazu Księżycowej Pani, już od kilku dni gości w więzieniu w Ust Natha. Requel zauważył, że jego drowi towarzysz nieco blednie, jeżeli oczywiście tak u drowów objawiała się bladość. Wzrokiem zapytał, o co chodzi. Raphael w dość charakterystycznym geście przejechał po gardle i syknął: -Zayrel, Samotny Łowca! Beld i Requel popatrzyli po sobie, nie bardzo wiedząc, o co chodzi, ale drow najwyraźniej był przerażony tym faktem. -Samotny Łowca? Co to, do licha jasnego, za jeden? - Beld próbował dowiedzieć się czegoś więcej o nowym przeciwniku, lecz Raphael nakazał ciszęi zatkał mu usta dłonią. -A niech to! - wrzasnął Morton. Schowani za skałami usłyszeli dźwięk przedzieranego papieru. -Algernon mi nie daruje, że znów... - zamilkł, najwyraźniej nie chcąc, by jego podwładni usłyszeli zbyt wiele. Nigdy nic nie wiadomo. Algernon wszędzie miał wtyczki i z zatrważającą dokładnością wiedział zawsze o wszystkim. -Łowco, zwołaj wojowników - rzucił do tego, którego Raphael nazwał Zayrelem. - Tu niczego nie znajdziemy. -Jesteś pewien? - Łowca odparł z powątpiewaniem. - Wyczuwam... Przez chwilę panowała pełna napięcia cisza. -Nie kwestionuj moich rozkazów. To ja prowadzę tę akcję! - wrzasnął Morton. -Oczywiście, panie - schowani za skałami poczuli dreszcze na dźwięk lodowatych słów Łowcy, który z całą pewnością chętnie napomknąłby o nieudolności owej akcji. Po chwili do motożagli wsiadła cała, zakuta w zbroje, gromada ciemnoskórych drowów. -Zostaw mi kilku ludzi, chcę tu jeszcze trochę powęszyć - usłyszeli głos Łowcy, który najwyraźniej nie wsiadł jeszcze do motożagla. Morton westchnął, ale nic nie powiedział. Najwyraźniej Zayrel był kimś dużo ważniejszym niż sądzili Beld i Requel. -Zgoda - rzekł Morton. Na motożaglach uruchomiono silniki i w końcu Vicius i jego ludzie odjechali. Raphael mocniej ścisnął swój miecz i schwycił Requela za ramię. -Łowca został, prawda? - wyszeptał pytanie, retoryczne w zasadzie. Requel ostrożnie wychylił nos zza skał i rozejrzał się po nabrzeżu. Przy molo znajdował się motożagiel. Na brzegu stał wysoki drow w czarnym płaszczu z kapturem naciągniętym na głowę, co bardzo zdziwiło blondyna, i rozmawiał z innym drowem, zakutym w zbroję. Stał tyłem do nich, więc nie było widać jego twarzy. -Twój znajomy został - Requel odpowiedział na pytanie drowiego przyjaciela. -Czy teraz możesz nam powiedzieć, co to za jeden? - zapytał Beld. -To Łowca. -No tyle to my też wiemy - westchnął Beld, spogladając na Requela. -To demon w drowiej skórze - syknął Raphael. Beld i Requel uśmiechnąli się pod nosem. -No, teraz to się robi ciekawiej - rzekł blondyn. -Ciekawe, czy używa Nimbusa, tak jak Inova - zastanowił się Beld. Zayrel właśnie skończył wydawać polecenia i w towarzystwie dwóch innych drowów szedł... ku uciekinierom ukrytym za skałami. -Gorbag i jemu podobni to wstrętne bestie - usłyszeli nasi znajomi - ale ten głupek Morton nie musi wiedzieć, że to po niego przybyliśmy. Algernon chce zaimponować Melusie i wystawić go do walki... -Czy pan Schwarzentype mówił, gdzie obecnie się ukrywa ten stwór? - zapytał kroczący obok niego drow. -Gorbag i jego... przyjaciele - w głosie Zayrela zabrzmiała ironia…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych