Wróć do katalogu

Podróż rozdział 6

Joanna i John po ostatnich rewelacjach wyjeżdżają, żeby odpocząć. Joanna jest bardzo zadowolona i wdzięczna Johnowi, że tak się o Nią troszczy.

jenny35, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Następnego dnia John obudził mnie z informacją, że wyjeżdżamy na weekend, żeby odpocząć. Powiedział, że musimy jeszcze zrobić małe zakupy i w południe wylatujemy. Myślałam, że mi się to śni. Ale nie. Wstałam pospiesznie, umyłam się i na śniadanie pojechaliśmy do restauracji. John oznajmił mi, że lecimy na Hawaje i dlatego musi mi kupić rzeczy, żebym miałam w czym tam chodzić. Stwierdził, że tyle przeszłam ostatnio, że należy mi się konkretny odpoczynek. Po bardzo obfitym, ale zdrowym śniadaniu zabrał mnie do ekskluzywnego sklepu i kupił parę rzeczy. Powiedział, że mam wybrać sobie co tylko mi się podoba. On od siebie również dorzucił kilka strojów, w których chciał mnie zobaczyć. Byłam szczęśliwa. Jak wróciliśmy do mieszkania, zadzwoniłam do mamy- musiałam Jej powiedzieć jaka jestem szczęśliwa i opowiedzieć o wszystkim, co się tutaj wydarzyło. - halo! Mama? Joanna z tej strony, - no cześć, co u Ciebie córeczko? Jak żyjesz? Kiedy wracasz?- zapytała z nadzieją, - Mamo, muszę Ci opowiedzieć o tym, co u mnie. Trochę się pozmieniało. - słucham, opowiadaj. Cały czas z tatą Ciebie wspominamy i mamy nadzieję, że jesteś szczęśliwa, - tak Mamo, jestem bardzo szczęśliwa. Od śmierci Janka nie wyobrażałam sobie, że kiedyś tak będzie. Myślałam, że dla mnie życie się skończyło, jednak okazało się, że zaczyna na nowo. Dwa miesiące temu poznałam pewnego mężczyznę. Jest dobrym człowiekiem, zakochał się we mnie… - a Ty? Co do Niego czujesz? – zapytała mama z zaciekawieniem, - poznałam Go trochę i też się zakochałam. Nie sposób nie zakochać się w takim mężczyźnie. Widziałaś zdjęcie z Sylwestra? To widok z Jego, a właściwie już naszego mieszkania, wprowadziłam się do Niego po Sylwestrze. - czy to aby nie za szybko?- zapytała mama z troską, - nie Mamo, wiem, że to dobra decyzja. John jest bardzo kochany. Robi wszystko, żeby było mi jak najlepiej. Zna moją historię i bardzo mi współczuje, jest przekonany, ze zasługuję na lepsze życie, które On chce mi zapewnić. - to dobrze, oby Ci się ułożyło, - miałam ostatnio problem z tą moją współlokatorką Jenny. Podcięła sobie żyły. Byłam z Nią w szpitalu, opiekowałam się Nią. Sprowadziłam Jej mamę z Anglii i teraz mogę chwilę odsapnąć, dlatego też John zabiera mnie na krótkie wakacje na Hawaje. - no proszę, to prześlij zdjęcia, jestem ciekawa jak tam jest. - dobrze Mamo, jak tylko wylądujemy zaraz dam Ci znać. Pozdrów Wszystkich ode mnie. Tymczasem lecimy. Kocham Was bardzo. - my też Cię kochamy i czekamy na wieści, papa. Odłożyłam telefon i uświadomiłam sobie, że tam w domu, w Polsce, siedziałabym i użalała nad sobą. Rozpamiętywałabym pewnie to, co się stało. Będąc tutaj, dzieje się tyle, że nie mam nawet czasu usiąść i pomyśleć. Z zamyślenia wyrwał mnie John: - no i jak, gotowa?- zapytał, - nieeee, jeszcze chwilę- odparłam w panice. Zaczęłam pakować rzeczy do walizki. Spakowałam wszystko, co niezbędne, i wyruszyliśmy na lotnisko. Na płycie lotniska czekał już na nas mały prywatny samolot, którym mieliśmy lecieć na Hawaje. Okazało się, że to samolot Johna. Wsiedliśmy na pokład, było bardzo luksusowo. Załoga bardzo miła, nie dawali mi odczuć, że jestem kolejną zdobyczą milionera. Lot był dość krótki i w bardzo miłej atmosferze. Jak wylądowaliśmy zrobiło się fajnie i ciepło. Temperatura zdecydowanie nie zimowa. Bardzo mnie to ucieszyło i od razu poczułam przypływ pozytywnej energii. Jak wysiedliśmy z samolotu, na płycie lotniska czekało na nas auto, którym pojechaliśmy do naszego lokum. Widoki przepiękne, palmy, wszechobecny ocean. Spokój, brak tłumów, szum wody. Żyć nie umierać! Kiedy dotarliśmy na miejsce okazało się, że mamy własną willę, z pełnym wyposażeniem. Od razu porobiłam kilka zdjęć i wysłałam rodzicom. Widok zapierał dech w piersi. Wspaniale pomyślałam. Wiedziałam doskonale, że nigdy nie byłoby mnie stać na takie wakacje, nawet najkrótsze. Zostawiliśmy walizki w naszym domu i pojechaliśmy pozwiedzać, zjeść lokalne przysmaki. John obwiózł mnie po wyspie, było fantastycznie. Zatrzymaliśmy się przy cudownej restauracji, bardzo ekskluzywnej. Tam zjedliśmy przepyszny obiad, składający się z lokalnych owoców, warzyw, owoców morza. Każdy owoc John potrafił nazwać, pokazał mi jak się poszczególne owoce je. Byłam zachwycona. Po obiedzie pojechaliśmy spowrotem do naszej willi. Rozpakowaliśmy się. Sypialnię mieliśmy ogromną, z wielkim łożem. Wszędzie piękne, pachnące, kolorowe kwiaty, zapachy były takie, jakich nigdy wcześniej nie czułam. Żadne perfumy, odświeżacze nie są w stanie oddać zapachu, który panuje właśnie tu- na Hawajach. - John czujesz ten zapach? - czuję, za każdym razem jak tu przyjeżdżam nie mogę wyjść z podziwu jakie tu są zapachy, - ile razy tu przyjeżdżałeś z innymi kobietami?- zapytałam ciekawa, - z kobietami byłem tutaj dwa razy, ale żadna nie zachwycała się otoczeniem tak, jak Ty. Każda zakładała szpilki, najlepsze kreacje i kazała się zawozić do restauracji lub Spa, w których spędziłyby najchętniej cały wyjazd- odpowiedział rozżalony, - co za durne kobiety- odparłam- naprawdę nie miałeś szczęścia! Jak można być tak pustym. Za żadne skarby nie siedziałabym w jakiejś restauracji popijając drinki, kiedy to wszystko jest tak cudowne, tak absorbujące. Takich widoków, atrakcji, roślin, nigdy jeszcze nie widziałam, - uwielbiam Twój zachwyt nad wszystkim, lubię patrzeć na ten błysk w Twoich oczach, jesteś niesamowita. Takie słowa sprawiały, że czułam się naprawdę wyjątkowa. Janek też mnie komplementował, ale w trochę inny sposób. Spytałam Johna czy pójdziemy się wykąpać- ocean mieliśmy przecież tuż za oknem. Był zdziwiony, że nie chcę skorzystać z basenu, ale nigdy

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych