Pogromca
Kolejne opowiadanie z typu wampirzych. Łowca wampirów, James, poluje na odwieczną Misty. Czy uda mu się ją zabić?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kropla krwi spadła do kałuży i rozpłynęła się w niej. Za nią druga, potem trzecia, wreszcie cały strumień. - Przegrałeś - powiedział ktoś do mężczyzny klęczącego w wodzie. - Po raz kolejny. Ale tym razem ostatni. - Nie ujdzie ci to na sucho - wycharczał człowiek, przyciskając ręce do rany. Wiedział, że jest śmiertelna. Mimo to starał się zahamować krwawienie. Oprawca pochylił się nad nim i przytknął lufę pistoletu do jego skroni. - Już mi uszło - szepnął do ucha swojej ofierze i strzelił. Ciało ciężko opadło na ziemię, a części czaszki i mózgu zamordowanego utworzyły na chodniku makabryczny obraz. Mężczyzna podniósł się i zdmuchnął z lufy wyimaginowany dym. - I po raz kolejny dzielny pogromca wampirów ocalił świat przed złem - powiedział, uśmiechając się przy tym drwiąco. Odwrócił się tyłem do zwłok i ruszył ku wylotowi uliczki. Gdy zniknął za rogiem, ciało zamordowanego mężczyzny rozsypało się w proch. Z kupki popiołu wystawał srebrny krzyżyk.
Zabójca wampirów stanął przed drzwiami w starej kamienicy. Westchnął kilka razy, ubolewając nad wyglądem obdrapanych ścian, po czym wszedł na klatkę schodową. Dotarł schodami na ostatnie piętro. Znajdowały się tam tylko jedne drzwi, równie zaniedbane, jak reszta kamienicy. Pogromca otworzył je władczym gestem. - Kolejna udana akcja? - Zapytał go krótko ostrzyżony blondyn, siedzący przy biurku. Nawet nie spojrzał na nowo przybyłego, tylko wpatrywał się w monitor komputera. Bezustannie uderzał palcami w klawisze klawiatury. - Akcja? Co ty chrzanisz, Nick? - Zapytał zabójca, zdejmując z ramion mokry płaszcz i wieszając go na wieszaku. - Przez pół roku tropiłem tego wampira, a on i tak omal mi się nie wywinął. Ale w końcu zabiłem skurwysyna. Z ulgą rzucił się na skórzany fotel i zarzucił nogi na taboret. - Przynajmniej trochę kasy nam wpadło... Konto już zaczynało świecić pustkami - westchnął do siebie Nick. - Nie pierdol mi o pieniądzach. Ważne, że kolejna kreatura posmakowała mojej Jessy - poklepał się po kaburze. W pokoju zaległa cisza. Nick wstał od komputera i zagłębił się we wnęce, kryjącej niewielką kuchnię. Po chwili wrócił z dwoma drinkami. - Łyknij sobie, James. Dobrze ci zrobi - powiedział i pociągnął solidnie z kieliszka. - Krwawa Mary? Jakoś mnie to nie śmieszy... - Przesadzasz. Po prostu znalazłem tylko czystą i sok pomidorowy. Co innego mogło z tego wyjść? - Nick z niewinną miną sączył drinka, patrząc przy tym na reakcję przyjaciela. - Już nie rób z siebie takiego niewiniątka - James parsknął w kieliszek. - Coś mamy? Nick z powrotem opadł na obrotowe krzesło i otworzył któryś ze swoich tajnych folderów. - Nic... Tu jakiś wilkołak... Kot na drzewie... - Mruczał do siebie jeszcze z pięć minut. James zdążył już osuszyć kieliszek i wziąć szybki prysznic, gdy doleciał go okrzyk: Mam! Pogromca wampirów wyszedł spod strumienia gorącej wody i, owinięty w ręcznik, stanął w "biurze". - Co masz? Jego wspólnik poprawił okulary, zsuwające mu się po nosie, i przeczytał treść maila, który dopiero co doszedł. Usta Jamesa rozciągnęły się w szerokim uśmiechu. - Czas na polowanie - powiedział radosnym tonem, od którego Nickowi zjeżyły się włosy na karku.
Samotna kobieta przemierzała puste zaułki. Chociaż określenie "kobieta" niezbyt pasowało do tej chudej, bladej dziewczyny. Krótkie włosy postawione miała "na jeża". Czarny makijaż i mnóstwo rzemyków, zawiązanych na szyi, nadawały jej wygląd gotki. Dziewczyna szła szybko ulicami, nie zważając na zaczepki skinów. Kiedyś ich dopadnie... Ale jeszcze nie teraz. W końcu znalazła to, czego szukała. Pijany nastolatek leżał na ławce w parku. Wokół nie było żywej duszy. Nachyliła się nad nim i delikatnie musnęła jego skórę. Palce błądziły wzdłuż szyi chłopaka. Rozsunęła jego kurtkę i przywarła ustami do tętnicy. Chłopak poruszył się niespokojnie, lecz jej dłoń pogłaskała go po głowie. Uspokojony zapadł z powrotem w sen. Jego oddech stawał się coraz wolniejszy, coraz płytszy. Gdy dziewczyna oderwała od niego usta, jego klatka piersiowa ledwo się poruszała. Jeszcze chwilę przy nim została. By być pewną, że umrze w spokoju. Gdy wreszcie jego oddech na dobre ucichł, podniosła się z kolan i pocałowała jego martwe usta. Powoli ruszyła w kierunku świateł po drugiej stronie ulicy. Rozejrzała się, ale nikogo nie ujrzała. Przeczucie mówiło jej, że nie jest sama, ale oczy wampira nic nie zauważyły. Wzruszyła ramionami, po czym weszła do obskurnego baru. Pomieszczenie było zadymione. Szczątki kufli leżały porozwalane po podłodze. Połamane stoliki zgarnięto w kąt baru, by nie przeszkadzały klientom. Chociaż im nic już nie było w stanie przeszkodzić. Wszyscy byli w stanie większego lub mniejszego upojenia. Kilku bywalców próbowała zagrać w bilard, ale co chwilę się potykali bądź przewracali. Na ścianie widniały plamy koloru zaschniętej krwi. Dziewczyna usiadła przy barze. Po chwili pojawił się przed nią gruby barman, wycierający brudną ścierką nie mnie brudną szklankę. - Cześć, Misty. To co zwykle? - Nie... Dzisiaj setkę - dziewczyna przeciągnęła się leniwie na taborecie. Kilka par oczu zlustrowało jej sylwetkę, lecz wszyscy byli zbyt pijani, by ruszyć się z miejsca. - Zły dzień? - Zapytał barman, podając jej kieliszek wódki. Misty wypiła zawartość jednym łykiem i gestem kazała nalać jeszcze raz. - Chyba robię się zbyt ckliwa - powiedziała, wypijając po raz kolejny trunek. - Miałam opory przed zabiciem durnego chłopaka... A przecież muszę to robić! Barman, tym razem nieproszony, napełnił jej kieliszek whisky. - A to co? - Zapytała podejrzliwie, patrząc przez szkło na bursztynowy płyn. - Widzę, że masz ochotę się urżnąć. - Dzięki, Tom - powiedziała z wdzięcznością. Płyn palił jej przełyk i żołądek, powodując miłe ciepło. Równie szybko trunek spowodował u Misty zawroty głowy. Powieki dziewczyny robiły się coraz cięższe, aż w końcu opadły na dobre. Tom wyszedł zza baru i zaniósł nieprzytomną Misty na zaplecze. Ułożył ją na łóżku, które miał przygotowane na różne wypadki. Takie jak ten. Otulił młodą wampirzycę kocem i wrócił z powrotem na salę. Misty, pogrążona w śnie o smaku whisky, zachrapała lekko i przewróciła się na drugi bok. Śnił jej się przystojny mężczyzna o ostrych rysach i czarnych włosach opadających na oczy...
Tego dnia ciemne zaułki Londynu wyglądały jeszcze bardziej ponuro niż zwykle.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil wampisia
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…