Pogromca Smoka cz.3
spotkanie z kowalem
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Puszcza przed Sigurdem się rozrzedzała I przed oczyma mu się ukazała Maleńka polana, na której stała Drewniana chata, całkiem już omszała. Na oko liczyła z wiosen czterdzieści (Dlatego, że dach już jej się rozwalał), Lecz jeśli dom był Regina-kowala I jeśli prawdziwe są owe wieści Zdobyte onegdaj w karczmie w miasteczku, Skromne obejście w zielonej gęstwinie Mogło już doliczyć się nawet lat stu: Wejście ginęło w krzaków plątaninie, Deski na ścianach, kiedyś pewnie białe, Były nadgnite i całkiem omszałe. Strzecha zapewne dawno przeciekała, Zaś stajnia dla koni się wręcz sypała – Dom sprawiał wrażenie opuszczonego, A Sigurd wyglądał na zmartwionego: „Co jeśli na próżno tutaj przybyłem? Co jeśli tylko czas na to straciłem? Ktoś tu chyba mieszkał… kiedyś… z pewnością. Bieda z takimi jak ta wyprawami!” – Po chwili wybuchnął tłumioną złością. Ale zapanował nad emocjami I siłą woli zmusił do myślenia. Umysł zmęczony podróżą, zawodem: „Kiedyś ktoś tutaj mieszkał bez wątpienia, A więc co mogło być owym powodem, Dla którego miejsce to opuścili Rzemieślnik i jego słudzy, uczniowie? Musiały zostać jakieś tego ślady. Może tu mieszka ktoś z tych, co tu żyli? Mogę u niego zasięgnąć porady. Czegoś na pewno się dziś tutaj dowiem!” – Więc z konia zeskoczył i wszedł niezwłocznie Między zrujnowane zabudowania. Jednak już po chwili stwierdził zaocznie, Widząc złamaną główną belkę nośną, Że nie ma sensu dalszego szukania, Bo dach mu może się zwalić na głowę. Dlatego wyszedł i zawołał głośno: „Czy w tym domostwie są ludzie jakowe?” – Lecz już nie wierzył, że ktoś mu odpowie, I że o Reginie się czegoś dowie. Jakoż się zdziwił i doznał zmieszania, Kiedy z jakiegoś tylnego pokoju Usłyszał głosy, jakby narzekania, Że „ktoś mu znowu nie daje spokoju”. Po chwili wyszedł człek gdzieś w średnim wieku. „Co cię tu sprowadza, młody człowieku?” – Na wstępie mieszkaniec chaty zagaił. „Szukam Regina, kowala sławnego” – Powiedział Sigurd do nieznajomego. „Dobrze trafiłeś, skończ poszukiwania.” – Nowo poznany natychmiast odpalił. „Więc czyżbyś ty znał miejsce zamieszkania Tego sławnego, wielkiego człowieka? Zaprowadź mnie proszę, od dawna czekam Na to spotkanie i z nim rozmówienie.” – Nad młodym górę wzięło podniecenie. „Jesteś podobny do innych rycerzy… – To jam jest Regin, choć niewielu wierzy.” – Niedbale mu odrzekł w oczekiwaniu, Że będzie się śmiał, jak inni się śmiali. Ale Sigurd inny był w zachowaniu: „Przebaczże mi proszę mistrzu kowali. Ja tego, kim jesteś, nie kwestionuję. Ja się tylko temu trochę dziwuję: Twój dom wygląda jak jakaś ruina, A nie siedziba sławnego Regina…” „Ja mam tutaj mieszkać? Chyba żartujesz! Ja tutaj tylko czasami pracuję…” – Przerwał mu udając przed nim wzburzenie. Lecz w głębi serca czuł zadowolenie, Że przybył ktoś godny jego oręża, Ktoś, w kim nad pychą pokora zwycięża. Tymczasem zaś Sigurd kontynuował: „…no…i ten twój wiek, wszak jesteś wciąż młody... Jak to się stało, że miałeś przygody, Które legendami czas już mianował?” „A powiedz mi proszę: cóż komu po tym, Że czas mu ogromną wiedze przyniesie, Kiedy swego młota już nie podniesie I do dalszej pracy nie ma ochoty? Kowale coś znaczą póki są młodzi, Bo z wiekiem siła i talent odchodzi. A jeśli ci którejś z tych cech brakuje, To tego niczym nie zrekompensujesz. Twe imię odejdzie wnet w zapomnienie I wkrótce zostanie tylko wspomnienie. A każde wspomnienie, duże czy małe, Ma to zaś do siebie, że nie jest trwałe. Bo co do tego, nikt z nas się nie łudzi, Że długo zostanie w pamięci ludzi. Lud woli pamiętać herosa imię, Więc jego sława dotąd nie przeminie, I pamięć o nim dotąd będzie żywa, Dopóki będzie dalej podziwiany I dobroczyńcą ludu nazywany. A tego ciągle wokoło przybywa… Dlatego ci powiem bez wątpliwości, Że teraz wielu z najlepszych rycerzy Jest już przeznaczonych nieśmiertelności. Lecz cóż takiego ci bohaterowie Mogliby zdziałać bez giermków, płatnerzy? O wielu z tych ludzi świat się nie dowie… I mimo iż pracę też w to włożyli, To w tego motłochu głupim mniemaniu, Na jego szacunek nie zasłużyli I żyją ciągle w wiecznym poniżaniu! Tak świat się obchodzi z rzemieślnikami, Mimo iż podziwia ich wielkie dzieła. Lecz lepiej skończę z tymi wywodami, Bo zbyt rozsierdziło mnie to gadanie. Wróćmy najlepiej do naszej rozmowy. Zechciej proszę zważyć, iż ci umknęła, (A i mnie także wyleciała z głowy), Rzecz podstawowa, bowiem powitanie. Wszak ty mi imienia nie wyjawiłeś. Powiedz, kim jesteś i po co przybyłeś.” – Zapytał go wprost o jego nazwisko, Gdyż o swoich uczniach chciał wiedzieć wszystko. A Sigurd spodobał się Reginowi, Gdyż szczerość młodzieńca go ujmowała. I właśnie ona zadecydowała, Że postanowił, bez zastanowienia, Przekazać mu wiedzę, tak jak uczniowi. Tymczasem młodzian się zaniepokoił, Czy nie zrobił na nim złego wrażenia. Jakże się wstydził swego zachowania...! Lecz już w mgnieniu oka się uspokoił. Przeprosił i przeszedł do powitania: „Jestem rycerzem, Sigurdem mnie zowią, A tutaj przybyłem, cóż, za przygodą. Słyszałem, że piękne wykuwasz miecze, O których mawiają w szerokim świecie, Że są dla kowali czymś upragnionym – Choć kopiowanym, to niedoścignionym, Że jest honorem przy boku go nosić. O taki egzemplarz chciałem cię prosić” – Pragnął powiedzieć to bardzo wyraźnie, By brzmiało możliwie jak najpoważniej. Lecz Sigurd w ten sposób nie mówił wprawnie I całość zabrzmiała bardzo zabawnie, Tak, że sam Regin też się rozweselił I śmiejąc się w głos tak mu odpowiedział: „Ktoś tylko głupot ozorem namielił, Albo też wie coś czegom ja nie wiedział. Nikt tu od wielu lat się nie pokazał. Jam też nikomu miecza nie przekazał I żadnego dotąd mi nie skradziono. Bo chociaż wiele ich tu przechowuję, To żaden, dla których klingi zrobiono Z pewnością na owe nie zasługuje. I nie ma godnych, choć chętnych jest wielu…” – Tak to skwitowały słowa Regina. Po chwili zaś wrócił do sedna sprawy: „Lecz na cóż ci jest mój miecz, przyjacielu? W tym musi być przecież jakaś…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Areivien
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…