Wróć do katalogu

Poica cz.2

Niewazne, co robisz, mówisz i myślisz. Gdy umrzesz i tak nie będziesz miał z tego korzyści.

Kadega, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

III Poniedziałek. Przed chwilą wróciłam do domu po długim pobycie u pewnego faceta o imieniu Pierre. Nie wiem co mnie nakłoniło do pójścia tam, ale z tego co słyszałam byłam pijana jak bela. Cóż, przynajmniej w końcu coś ciekawego się wydarzyło. Zaczęłam mieć już dość wyjść do knajp, które nic nie wnosiły do mojego życia. Nic oprócz kolejnej myśli, że jestem sama… Ok., nie chcę znowu się wyżalać. Wracając do Pierre’a- jest… dziwny, ale pozytywnie. Jego osoba mnie bardzo zainteresowała. Po prostu ma to coś w sobie. Obudziłam się w jego domu naga i przywiązana do ramy łóżka. Do niczego jednak nie doszło. W sumie szkoda, bo ten facet brzydki nie jest. Głupi też nie. W każdym razie zamiast skorzystać z okazji i mnie rozdziewiczyć to zrobił mi… kawę. Och, jaka ta kawa była pyszna! Podobno mówiłam o swoich gustach w Danse Macabre, kiedy poznałam Pierre’a. Ciekawa jestem, czego, oprócz sposobu przyrządzania kawy, się jeszcze dowiedział… Klifek! Rany, powiedziałam Pierre’owi o nim… Ech, nieważne… Swoja drogą, szkoda, że nie ma już Thomasa… Ok, Poisca, nie myśl już o nim! Podsumowując – już nie mogę się doczekać, aż zamieszkam u Pierre’a na te kilkanaście dni, bo myślę, że będzie super! Jego blok jest niedaleko wielkiego parku, ale w pobliżu jest nawet cicho. Sam budynek jest dosyć niski, ma trzy piętra i jest pomalowany na żółto. Może to i zwyczajne, ale dla mnie nawet zwyczajne rzeczy są niezwykłe i świetne. Przykładem tego jest wystrój wnętrza w mieszkaniu Pierre’a. Pokój, w którym się obudziłam ma takie piękne zielone ściany, których aż mi wstyd porównywać do moich brązowych. Albo tamtejsze dywany… O! Albo ta zielona zebra! Jest śliczna. Jak się zobaczę z Pierre’m zapytam go, skąd ją ma . Kupię sobie wtedy taką samą. Ok., czas powiedzieć o swoich planach mamie i przy okazji coś zjeść. Od ponad doby nic nie jadłam ani nie piłam z wyjątkiem tej pysznej kawy.

*** - Na pewno chcesz pojechać z Iris na tą wycieczkę? Jesteś pewna, że ona nie będzie cię denerwować? Czy nie będziesz problemem dla jej rodziców? -Daj spokój, mamo! Iris jest nawet fajna! To z nią czasem decyduję się na siedzenie w ławce! Myślę, że jakbym z nią pojechała w te góry, to lepiej bym ją poznała i kto wie, może zostałaby moją przyjaciółką? Wiesz, to jest możliwe. Co do rodziców, to raczej oni będą dla mnie większym problemem, niż ja dla nich. Mogą się zbyt często uśmiechać. Poza tym sami mi zaproponowali, żebym tam pojechała.- powiedziała Poisca gryząc wielkie jabłko. W tym czasie Joanne prasowała sukienkę córki. - Jak chcesz, to jedź. Chciałabym, żebyś miała jakiś kontakt z koleżankami. Nie chcę mieć później córki-psychopatki.- uśmiechnęła się. – To kiedy wyjeżdżasz? - Jutro wieczorem. Wtedy pójdę na chwilę do mieszkania Iris, żeby pomóc znieść bagaż do auta. Potem pojedziemy w siną dal. - W takim razie udanego wyjazdu życzę. Jutro dam ci jeszcze pieniądze, żebyś mogła jakoś kupić broń.- zaśmiała się mama Poisci. – Trzymaj. -Dzięki.- powiedziała Poisca patrząc na jeszcze ciepłą od żelazka czarną sukienkę. Dziewczyna miała wiele sukienek. Wolała je od spodni ze względu na wygodę i, jak to uważała, że jest kobietą. Nie była jednak niewolnicą mody. Moda- to był kolejny powód, dla którego Poisca wręcz nienawidziła swoich koleżanek. Prawie każda z nich kupowała to, co było na wystawie w sklepie lub na reklamach w telewizji. Dziewczyna poszła do swojego pokoju. Miejsce to nie przypominało pustej i chłodnej izolatki z kratkami w drzwiach. Pokój był średniej wielkości i ściany w nim były pomalowane na brązowo. Czarne meble wykonane były w prostym stylu. Poisca nie trzymała w nim wielu drobiazgów. Wszystkie drobne rzeczy takie jak grzebyk czy zapomniane bransoletki schowane były w szufladkach. Jedną ze ścian zdobiła wielka szafa z książkami. Poisca uwielbiała czytać. Gdy przeczytała jedną książkę natychmiast zaczynała czytać następną. Okno wychodziło na nieco ruchliwą ulicę, skąd dało się słychać popisy motocyklistów jadących na jednym kole. Poisca zdążyła już jednak przywyknąć do tego zgiełku. Podobnie jak w mieszkaniu Pierre’a, łóżko było umiejscowiona naprzeciwko biurka z komputerem, żeby Poisca mogła obejrzeć film wylegując się na mięciutkim materacu swojego legowiska. Ostatnią rzeczą, która mogłaby się znaleźć w pokoju Poisci jest toaletka z poustawianymi na niej kosmetykami. Dziewczyna nie lubiła się malować. Jedynym kosmetykiem, który używała była waniliowa mgiełka do ciała. Lubiła ten zapach. Oprócz tego smarowała swoje dłonie kremem nawilżającym. Poisca usiadła przy biurku i wzięła do ręki długopis. „Pierre, szykuj się. Jutro nadchodzę!”- napisała, po czym zaczęła się pakować. Do swojego wielkiego plecaka spakowała tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Kilka sukienek, bielizna, krem do rąk, waniliowa mgiełka, duży miękki ręcznik i kilka książek zajęły ledwo połowę miejsca. Resztę zajął koc i wzięty dla niepoznaki śpiwór. W osobnej torbie znalazła się karimata. Wszystko to czekało, na wielką wycieczkę. Wycieczkę do mieszkania ledwo poznanego mężczyzny. Po spakowaniu się Poisca włączyła film, po nim jeszcze następny. Oglądając go wypiła kubek gorącej czekolady i usnęła.

*** Ranek. Poiscę dobudził budzik. Dziewczyna przeciągnęła się, wyklęła w myślach pracujących na ulicy niedaleko jej bloku robotników. Spojrzała na telefon. Oooo, dwunasta dopiero! Jednak mogłam sobie nastawić alarm na czternastą. Względem innych nic by to nie zmieniło, a ja bym może jeszcze pospała. Te robole nie są aż tak głośno, pomyślała wciąż leżąc i patrząc się w sufit. Spojrzała raz jeszcze na telefon. Nie zobaczyła żadnych połączeń nieodebranych ani wiadomości od ani od nieznajomego numeru ani od jej koleżanek, co uważała już za

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych