PRACOHOLICZKA?
...zgubiona w teraźniejszości. Z marzeniami sięgającymi w przeszłość.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wpadłam do niej przelotem. Jak zwykle biegnąc z jednego miejsca w drugie. Dzwoniąc do jej drzwi myślami byłam w kolejce w Urzędzie Skarbowym czekając na durny świstek, jaki pani w okienku nr 7 powinna mi wystawić tydzień temu. Ale oczywiście owa pani była wtedy na urlopie. I okienko było na ten czas nieczynne. Ona. Otworzyła po 4 dzwonku. W jej mieszkaniu jak zwykle panował twórczy chaos. Kartki porozrzucane były w każdym kącie pokoju. Natomiast w jej mini biurze piętrzył się stos kubków po kawie, herbacie i Bóg wie czym jeszcze. Ona sama wyglądała jakby dopiero , co położyła się spać. Jej kasztanowe włosy spięte zabawną różową spinką opadały na jej lewe ramię. Gdzieniegdzie pojedyncze kosmyki wysunęły spod paszczy spinki i okalały jej owalną twarz. Mały zadarty nos, znów marszczył się, co w jej niemej mowie znaczyło: - "Czego u licha chcesz ode mnie?" Zieleń jej oczu spoglądał w moją stronę pytająco. - Nie patrz tak na mnie. Chciałam zapytać, co słychać. Zaraz sobie pójdę. - zawsze, gdy przybierała taką pozę, czułam jakbym się musiała przed nią wytłumaczyć, bo inaczej wywali mnie za drzwi, zanim zdąrzę powiedzieć cześć. - Nie mogłaś zadzwonić? - rzuciła niczym nieznośne dziecko. - Dzwoniłam. Ale nie odbierałaś... - mówię lekko poirytowana. - Być może byłam zajęta? - znów atakuje, czekając na moją reakcję. - Być może byłaś, ale skoro byłaś też wstanie zamówić sobie pizzę - tu wskazuję wzrokiem na pudełko leżące na jej biurku między komputerem, a stertą książek - to zadzwonić do mnie też mogłaś. - Może mogłam, a może mi się nie chciało? Jak widzisz żyję. A teraz idź już sobie, bo idę spać. - powiedziała szorstko, wręcz wypychając mnie w tym momencie w kierunku drzwi. - Na pewno wszystko w porządku? - zapytałam zanim brutalnie popchnięto mnie na korytarz. - Na pewno. - powiedziała dosyć spokojnie licząc, że to wystarczy, by się mnie pozbyć. - Znowu o nim myślisz? - pytam cicho, widząc jak cień bólu przemyka po jej twarzy. - Już nie. - odpowiada, lecz w jej głosie brakuje…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil eyesOFsoul
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…