Wróć do katalogu

PRYSZNIC

Myśli pod prysznicem: w sposób zamierzony niegramatyczne.

KiniaMa, opublikowano , 6 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Drapię się po pępku i myślę, czy byłabym w stanie napisać opowiadanie bez wulgaryzmów, kiedy moje życie jest takie wulgarne. Myślę sobie, skoro urodziłam się jako człowiek... Ot, choćby rano: co robię po wyjściu z łóżka, pierwsza rzecz – niezależnie od wyznania? Ja – człowiek – dosiadam sedesu. A to jeszcze nic! Wstaję z niego – i raz, dwa; takie dawne przyzwyczajenie – nie mytymi rękami wyciskam wągry z nosa: te najgorsze, takie czarne. Mimo ich niewątpliwej czerni, zawartość jednak zawodzi. Jakieś żółte coś – ledwo coś, ledwo, ledwo wydobywa się na zewnątrz. I myję ręce. Żeby to żółte zmyć. A potem, zdejmuję koszulkę, w której zwykłam spać: niemal firmowa jest, z logo mojej macierzystej drużyny harcerskiej, w której byłam dawno – nie, temu. Ponieważ śpię bez stanika, spod szarej bawełny jak króliki z kapelusza wyskakują duże nawet piersi – cycki – balony. Chwilę jedną wieczną kolebią się na wilgotnym, lepkim powietrzu, a ja stoję na palcach i opadam w dół – na przemian, żeby podelektować się tym widokiem, potem kręcę bioderkami – a one od lewa do prawa, na górę i do dołu – podążają za całą resztą. Gładzę je ostro, brutalnie – mokrymi palcami, z zadowoleniem sprawdzając ich jędrność i gotowość: sutki reagują na ogół prawidłowo, prawa tylko dłużej opiera się moim zabiegom, a ja i tak widzę, że z jej strony to tylko głupia, dziecinna kokieteria: już stoi na baczność, w parze z lewą koleżanką - służbistką. Coś mnie podkusza, żeby zdjąć i czarne stringi. Nie namyślając się zbyt długo – ale i nie krótko (mam dużo wolnego czasu, wakacje), zdejmuję je. Znowu prawica się buntuje, przez co omal nie trafiam do wanny. Szczęściem, jakoś mi się udaje. Stoję przed lustrem zupełnie naga, no i macam się, drapię – z prawdziwą przyjemnością, taką jakby rosnącą w górę niepotrzebnie, skupiającą mnie w dotyk. Co to właściwie jest cała ta przyjemność – on właśnie? Coraz bardziej lepiej jest, wszystkie hamulce puszczać się zaczynają, powoli tracę koncept i kontrolę: jest tak cicho, stoję na takiej piankowej, łazienkowej macie w muszelki, tak przyjemnie jest mi, światło wąską strugą sączy się zza żaluzji, ochlapuje moją talię, próbuję je przegonić na cztery wiatry, ono nie – senna się czuję. To coś jak pierwszy stopień medytacji – om – ah – hum. Czuję dokładnie jak od linijki wydzielający się ze mnie pot. Te wszystkie toksyny: papierosy, kawa, misie Haribo... czuję go. Naciskam siebie jeszcze rzetelniej. Głębiej jeszcze oddycham. Czy moje odczucia są tożsame z odczuciami cytryny? Czy ona tak samo? Poci się od wewnątrz? A my pijemy jej pot... A czy cytryna czuje? A my? Co to znaczy czuć? W tym momencie śmierdzi jakby jakiś Wokulski... czy egzystencjalizm. Ale wtedy, tylko pot: to jest moja myśl ożywcza, bo ktoś (tu idealnie pasowałoby pewne słowo – wulgaryzm w charakterze przecinka, ale…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych