Przerwa na przerwę reklamową. cz.10 (ostatnia)
Takie moje fanaberie. Wszystko powywracane na lewo i na prawo.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
***
No to właśnie tu pracujemy. Tak mi mówią. Ach. Piękne miejsce pracy naprawdę. Tylko czy możemy już sobie stąd iść. Ja was bardzo serdecznie przepraszam, ale to jest cholera pomyłka, ja tutaj tylko przypadkiem. Myślę jakby tu się wyrwać z ich rąk okrutnych. To one, właśnie one, panienki z promocji, sprzedające grillowaną kiełbasę i testy ciążowe, one, które mnie tutaj zaciągnęły, to są właśnie one. Będziemy zwiedzać. Dobrze pozwiedzajmy, kultura, sztuka, to nie są pojęcia mi obce, chociaż przyznam, że dość odległe. Ale się zgadzam, to nie ulega wątpliwości, zgadzam się zwiedzać, bo nie mam serca. Po prostu wypruły ze mnie resztki moich uczuć, czarnych myśli, resztki gumy do żucia ze mnie wypruły jak tu szłyśmy. Poddaję się, bo nie mam tu nic do gadania, nagle to one we dwie przeciwko mnie, nagle im wolno wszystko, mi nic. Idę, prowadzą mnie na smyczy, jedna z nich, znów ta sama poprawia sobie majtki raz po raz. Coś cię tam uwiera, tak? Pytam się, bo już nie mogę patrzeć jakie ona wyczynia na środku wygibasy. Taką to tylko do cyrku, w papierek i opatentować. Małpa na skrzydłach, majtki gratis. Ona cała gratis, a majtki do niej bonusowo. Białe, pięcioletnie, model kabrio. Ona mi na to, że nic, żebym się nie przejmowała, że sama da sobie radę z własną bielizną, a jeśli nie to jej siostra symbiotyczna pomoże. Że tak czasem ma, leżała za długo na słońcu i sobie spaliła tyłek, tak się po prostu zdarza. Że facetka w solarium w ramach odwetu zamknęła ją na za długo i przypiekła się ogólnie za bardzo i teraz jej skóra schodzi. Że będzie dobrze. Sama się podrapie, za pomoc wszelką dziękuje. To ta druga mi wtedy opowiada, że taką mają straszną szefową, że po prostu wampirzyca, frankensztajn, lepper. Że wszystko. Jednym słowem nienawidzą jej tak, że chętnie by jej powyrywały wszystkie włosy, zęby i spaliły na stosie. A ją przypiekały w piekarniku, później wrzuciły do garnka i ugotowały rosół. A później zjadły na drugie śniadanie. –Wy macie takie zapędy bardziej kanibalistyczne? Na raczej. W jednej chwili uświadamiam sobie, po co mnie tutaj ściągnęły. Tutaj fiku miku, zwiedzanie, miny, uśmieszki. Miłe słówka, że to niby odkryłyśmy wspólne zainteresowania, a na zapleczu skrywają prawdę. Swoją prawdziwą twarz. Od początku czułam, że te ich gratisowanie to jakaś ściema. Że to nie może być prawda, bo żaden nawet największy idiota by się na to nie nabrał. Już wcześniej pewnie chciały zjeść Zgredzika, tylko ja go uratowałam. I toaleta. A teraz zapędziły mnie w ślepy zaułek. Stąd już nie ma wyjścia. Nie ucieknę im. Wrzucą mnie do wielkiego garnka i będą gotować na parze. Później przemielą przez maszynkę, dodadzą tartej bułki i marchewki i będą sprzedawać jako kiełbasę zwyczajną.
Patrzę jakby tu uciec, jakieś drzwi awaryjne, okna. Nic. I wtedy zjawia się ona. Ta ich szefowa, okrutna. Co to ją chcą zjeść. Ja już ledwo stoję na nogach, jestem jak ściana, wyglądam jak Zgredzik po lewatywie, a ona wkracza. Posuwistym krokiem, właścicielka tutaj tej firmy, tego całego przemysłu. Wygląda po prostu strasznie. Jakby już była gotowa do siekanki. Ugotowana i odcedzona, gratisy się postarały, a ona nieświadoma jeszcze dochodzi swoich ostatnich dni na tym świecie. Chcę jej jakoś powiedzieć, jakoś ostrzec. Jeśli nic nie zrobię to skończę z nią w jednej kiełbasie. Przemielona przez maszynkę do mięsa. Ona wygląda raczej dziwnie. Co się dziwić. Jeszcze nigdy nie widziałam nigodo odcedzonego po gotowaniu, więc nie mam porównania. We włosach…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil sielafffa
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…