Przerwa na przerwę reklamową. cz.9
Takie moje fanaberie. Wszystko powywracane na lewo i na prawo.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
To one mi zaraz zaczynają opowiadać o swojej pracy, takich pół hostess, pół niewiadomo czego. Może ofiar marketingowej pułapki. Że pracują właśnie tam w tym warzywniaku. Jak ktoś kupuje, to dają siebie gratis. Że właśnie ten facet z balkonu kupił i dostał. Że taka nowa moda i tak dalej. Zaczynam okazywać swoją twarzą wyrazy współczucia dla tych dwóch skrzywdzonych dziewczynek. Pytam, bo myślę sobie, że będzie im milej, czy chociaż płacą przyzwoicie. Czy na tramwaj im starcza i czy na bułkę do szkoły mają. One stwierdzają, że jeśli jadą na gapę, to starcza. Żeby nie było, że jestem taka gruboskórna, i że ludzkiej biedy nie doceniam, wygłaszam mowę, jaka to ich praca musi być ciężka. Że bycie gratisem do tamponu, jest chyba gorsze niż do podpaski i że ogólnie zaraz się popłaczę. One również się rozczulają. Rozmawiamy już przez zaciśnięte zęby. Nagle w jednym ułamku sekundy jesteśmy jak dwie połowy, rozumiemy się bez słów. Połączyła nas niespodziewanie miłość do marketingu, uznanie dla Unii Europejskiej i nienawiść do warzywniaka. I do kalafiorów, pomidorów i sałaty. Wysłuchuję uważnie ich niezwykle interesującej historii. Streszczają mi w piętnaście minut całą swoją karierę zawodową, recytują z pamięci C.V. i list motywacyjny. Jesteśmy teraz jak rozdzielone przez los bliźniaczki. One dwie i ja jedna. Zerwane więzi normalnie jednym słowem. Już nie chcą mnie wyrzucać z potajemnego spotkania, chcą mnie przyłączyć, wtajemniczyć do swojej organizacji. Do stowarzyszenia gratisów polskich, z ograniczoną odpowiedzialnością. Proponują, że jeżeli nie mam nic innego do roboty, to mogę się przyłączyć do nich. Dostać nienormowany czas pracy i zostać gratisem pełno wymiarowym. Bez ZUS-u Fiskusa i innych szemranych spraw. Że to nie jest w sumie taka najgorsza sprawa. Mówią, że jeśli zechcę, to będę mogła dołączyć do ich związku, że będziemy chodzić razem. Że zrobi się nową promocję w warzywniaku, na przykład na pasztetową i do niej da się trzy gratisy gratis. Że to na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil sielafffa
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…