Przypadek 9
No więc jest to mój debiut. Mam nadzieje, ze opowiadanie bedzie zrozumiałe i zostanie wam chociaż na chwile w pamięci, aaa no i czekam na wszystkie oceny i opinie, te pozytywne jak i te mniej pozytywne :)))
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
To był wyjątkowo piękny dzień. Słońce dopiero wschodziło, a już było można było usłyszeć głosy spacerowiczów. Trawa była jeszcze lekko mokra od rannej mżawki, a z drzew spadały pojedyncze krople deszczu. Pierwszy dzień wiosny. Tak. Dzień na który czeka dziewięćdziesiąt procent społeczeństwa, a w sumie nie okazuje się tak niezwykły. Wszyscy wstają rano i idą do pracy zupełnie o nim zapominając, lecz ten był niezwykły. Ciepły i wprost krzyczący ‘’korzystaj ze mnie ‘’.
Szkoda, że nie mogła się nim nacieszyć.
Nie dlatego, że była leniwa lub miała do wykonania jakieś obowiązki. Chyba najbardziej przeszkadzały jej w tym ręce związane starą, mokrą liną i zaklejone usta. Inną przeszkodą było to, że została zamknięta w małym, mokrym pokoju z oknem ( o ile można to było tak nazwać ) wielkości opakowania na ciastka. Było w nim wilgotno i śmierdziało stęchlizną.
Lina na jej rękach była związana w tak nieudolny sposób, że wystarczyło jedno pociągnięcie dłoni, aby odwiązać supeł. Gdy oswobodziła ręce i odkleiła starą taśmę z ust, lekko przekręciła się na bok i pierwszy raz od kilkunastu godzin wstała. Otrzepała spodnie z kurzu, który zgromadził się na nich w ogromnych ilościach.
– Zawsze mogło być gorzej – powiedziała, szczerząc zęby z czarno-żółtymi przebarwieniami po bokach.
– Wal się mamo ,wiedziałam że masz racje. Mówiłaś, że wdepnę w jakieś gówno i wdepnęłam, haha zadowolona? Zadowolona ?! – wrzasnęła i wpadła w paniczny śmiech.
Podeszła do okna i przejechała po szybie długimi palcami, zostawiając na niej czarny osad. Jej szczupła sylwetka i sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu robiło wrażenie. Długie, czarne włosy rozlewały się na ramionach, a brązowe oczy próbowały pochłonąć tę odrobinę światła.
Przez chwilę chodziła dookoła, następnie usiadła i znowu wstała jakby nie mogła się zdecydować na żadną z tych opcji. Co chwilę zerkała na lewą rękę, chyba mając nadzieje że w magiczny sposób pokarze się na niej zegarek. Wyglądała jak podręcznikowy przykład osoby cierpiącej na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Minęły godziny zanim uspokoiła się i przestała wykonywać chaotyczne i bezsensowne czynności. Usiadła i przez chwile siedziała w bezruchu, tak głębokim że nie drgnęła jej nawet powieka.
Nagle gwałtownie uniosła oczy, a źrenice powiększyły się do rozmiarów pestki moreli.
– aaaaaa, gdzie ja do cholery jestem. Pomocy niech ktoś mi pomorze, ni..e.ch ktooś..po..po..mocy..– okropny wrzask przerodził się w łkanie
Przycisnęła kolana do piersi i chwiejąc się w przód i w tył powtarzała umrę tu, umrę tu, umrę tu. Mówiła to bez najmniejszego zająknięcia, bez wątpliwości świetnie zastąpiłaby magnetofon. Kilka razy uderzyła pięścią w ścianę, a następnie wstała i zaczęła uderzać w nią głową. Robiła to tak długo, aż rozcięła sobie skórę, a krew małymi stróżkami zaczęła spływać po policzkach i szyi. Chyba nie czuła bólu, przynajmniej tak wyglądała.
Zmęczona kilkugodzinną walką ze samym sobą, skuliła się w kącie i usnęła.
W nocy była spokojna, nie przebudzała się ani nie wierciła. Tak minął jej pierwszy dzień.
Nad ranem obudziły ją promienie słońca przebijające się przez małe okienko. Przetarła oczy i powoli usiadła. Nie trudno było się domyślić że była obolała, z resztą łatwo było to poznać po grymasie na jej twarzy, która w końcu pokazała jakieś emocje.
– Co do chole…– przerwało jej nagłe stukanie. Doczołgała się na drugi koniec pokoju niedowierzając temu co właśnie odkryła. Dla zwykłego człowieka nie byłoby to coś wielkiego, lecz dla niej było to ogromne osiągnięcie. Do teraz zastanawiam się jak mogła to przegapić.
-Drzwii..– wymamrotała, a potem zaczęła się głośno śmiać
W prawdzie nie było w nich klamki, lecz ich zarys był dobrze widoczny.
-Drzwi, przecież to logiczne. W jaki inny sposób mogłam się tu dostać, a raczej w jaki inny sposób ktoś mnie tutaj zaciągnął. Idiotka…
Chwilę później przez szczelinę pod drzwiami została przesunięta taca, z jedzeniem przypominającym pure ziemniaczane, ale na pewno nim nie było. Długo odwodziła od siebie myśl, że mogłaby to zjeść ale burczenie w brzuchu i okropny głód dały górę i w końcu krzywiąc się na twarzy zjadła prawie wszystko. Przez długi czas nie działo się nic niezwykłego, wspominała zeszłoroczne wakacje, gdy wraz z matką i bratem wyjechali nad jezioro. Wtedy pierwszy raz pływała na łodzi i łowiła ryby. Nie była w tym zbyt dobra. W takich chwilach warto mieć dobre wspomnienia, tylko one dają siłę.
Nagle drzwi lekko się uchyliły, co umknęło jej uwadze. Za bardzo była przejęta wyciąganiem brudu spod paznokci i obgryzaniem ich. Uniosła głowę dopiero gdy usłyszała krzyk. Czekają nieruchomo, czekała na rozwinięcie wydarzeń, reagowała na większość rzeczy w zupełnie inny sposób niż zrobiłby to zwykły człowiek. Zadziwiające. Do pokoju weszła ( a raczej została wepchnięta ) niewielkiej postury osoba. Mężczyzna. Był od niej zdecydowanie niższy i jak na przedstawiciela płci brzydkiej wyjątkowo
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil wero99911
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…