Wróć do katalogu

r.10 Spotkanie

zawsze jest coś ważniejsze nawet od nas samych

mesueopublikowano 15 listopada 20209 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział 10 Spotkanie

Urlop dobiegał końca. Dzisiaj po raz ostatni wybrałam się na spacer. Idę leniwie brzegiem morza i zastanawiam się nad ludźmi, których na swej ścieżce życia spotkałam. Wielu z nich musiałam pożegnać bezpowrotnie chociaż serce krwawiło.Z czasem godziłam się z faktem, że już nigdy ich nie zobaczę, chociaż nie przyszło mi to łatwo. Otarłam lzę na wspomnienie mojej wielkiej miłości, której nie dane było na spełnienie. Spotkałam go, gdy już byłam nieszczęśliwą mężatką i miałam kochane dzieci. Wszystkie moje zmysły zagrały, gdy po raz pierwszy go spotkałam. Takiego uczucia nie miałam nawet w lepszych chwilach dla mojego męża. Bałam się wówczas sama siebie, a raczej miłości, która przyszła nagle i niepotrzebnie. Nie mogłam popłynąć na fali pożądania, więc zamknęłam to uczucie w sobie i je niszczyłam. Wyboru dokonałam sama. Do dzisiej zastanawiam się, co by było gdybym wówczas postanowiła inaczej. Myślę, że zrobiłabym szkodę przede wszystkim dzieciom i może zbyt bardzo zboczyłabym z drogi jaką mi przeznaczono. Teraz już nie boli tak jak wtedy, gdy rozstawałam się z nim. Pozostał żar, którego nie umiałam wygasić, lecz nauczyłam się z tym żyć.Zachowałam tę miłość tylko dla siebie. Nigdy o niej nie mówiłam nikomu. Tak było dla niego bezpieczniej. Wiedziałam jedno, że przyjdzie taki czas, że odejdę od męża, tylko nieco później. Moje małżeństwo rozpadło się i nie ma czego żałować. Papatrzyłam na dziewczynę, idacą z chłopakiem. Obejmowali się, całowali. Świat dla nich nie istniał. Ona była dla niego światem, a on dla niej. Westchnęłam. - Lea, czy nigdy nie żałowałaś, że rozwiodłaś się? - Nie Michale. Nie było innego wyjścia. - Ale idziesz teraz samotnie. - Z nim byłam bardziej samotna. Teraz jestem sama, ale nie samotna i gnębiona.Sam wiesz, że byliśmy z innych światów, które nigdy nie będą ze sobą korelować. A ty Michale, dlaczego jesteś sam? - Bo ślubowałem służbę Wielkiemu Mistrzowi. - No tak. Muszę ci Michale powiedzieć, że ja tego nie rozumiem. W moim mniemaniu rodzina nie przeszkadzałaby ci w służbie, tylko uczyniłaby ciebie lepszym, jeślibyś był dobrym mężem i ojcem, ale może się mylę. - Nigdy tak nie myślałem jak ty. Nie zastanawiam się nad tym. Nie mam rodziny i tak jest dobrze. Poza tym każdy ma jakiś wybór, Wybrałem, czy za mnie wybrano, to nie istotne.Takie są zasady, które pozostaje mi tylko respektować. Nie narzekam, że nie mam rodziny. Już się przyzwyczaiłem. Teraz ty, to moja rodzina. - Całkowite oddanie Mistrzowi. - Tak. To też i twoja droga, chociaż ty masz dzieci. Nie trudno czasami je zostawiać i lecieć na drugi koniec świata? - Dziękuję Mistrzowi, że pozwolił mi je mieć. Upomniał się o mnie, gdy już były. Trudno mi je zostawiać i trudno pewne rzeczy ukrywać, aby je chronić. Nic Michale nie jest łatwe. - Spakowałaś się już? - Tak. Możemy wracać do pensjonatu. Po drodze zrobię zakupy. Całe moje życie to droga i już chyba nie będzie inaczej. Zobacz na tych dwoje. Oni są szczęśliwi – tak zwyczajnie – po ludzku. - Ona idzie do nas. Schowam się – powiedział Michał. - Czy może nam pani zrobić zdjęcie? – zapytała mnie dziewczyna. -Tak. Pan niech weźmie dziewczynę na ręce. Chwila, poczekam na falę. Poszło. Może jeszcze jedno, jak oboje stoicie w morzu? - Poproszę. - Chwila. Już. - Dziękujemy. - Nie ma za co. Miłego dnia. - Są mili – powiedział Michał. - Tak i zakochani – dodałam. - A twoja miłość? - Moja? Gdzieś jest, tylko nie wiem gdzie. Nie ruszajmy trudnych tematów. - Lea! - Co? - Zatańcz ze mną. - Zwariowałeś. Mam tańczyć z cieniem. - Teraz już nie. - Wiktor? - Tak. Ja. Nie pytając już o nic więcej porwał Leę do tańca. Coraz dalej i dalej. Tańczyli na falach, nie zważając na to, że woda bryzga wokół, że są mokrzy, że inni im się przyglądają, kiwając głowami z politowaniem. Młoda para dołączyła do Lei i Wiktora. Wymienili się partnerkami i dalej w prawo, podskok, i dwa kroki w tył, a później obrót. Lea poczuła się rzeźko i młodo. Przez moment zapomniała o smutkach, o trudnych zadaniach, o ciągłej walce. Istniała tylko ta chwila szalonego tańca na falach. Michał patrzył i podziwiał. Nie widział jej tak rozbawionej od wielu miesięcy. Na chwile powrócił jej dziecięcy śmiech. - Wiktorze już dość. Jestem cała mokra. Jak wrócę do pensjonatu? -Niech się pani nie martwi, nie lepiej wyglądam. - Dziękujemy miłym współtancerzom, ale na nas już czas. - Może spotkamy się jutro? - Raczej nie. Dzisiaj wyjeżdżamy. - Szkoda. Jeśli rozmyślicie się i zostaniecie, to spotkajmy się jutro tutaj, o…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych