Real Story
Co się dzieję, gdy do motywu zabójstwa dodamy kiepki, choć wartościowy humor Tarantino i motywy z Podejrzanego? Cóż, a Real Story...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
FADE IN: WN. WIĘZIENIE, WEJŚCIE. RANEK DARIUSZ podchodzi do kraty, kiwa ręką na STRAŻNIKA siedzącego po jej drugiej stronie, na krześle. Strażnik podnosi się z krzesła, podchodzi do kraty, otwiera ją kluczem i rozwiera na oścież. STRAŻNIK Pan znowu do niego? To musi być strasznie długi wywiad. Pięć razy... DARIUSZ Sześć. Dariusz uśmiecha się do Strażnika, przechodzi prze kratę i znika za zakrętem korytarza. Strażnik zamyka za nim, wraca do krzesła, po czym spogląda w stronę, w którą poszedł Dariusz. STRAŻNIK Jakby coś było nie tak, proszę... DARIUSZ Zawołam. Bez obaw. Strażnik wzrusza ramionami, sięga po leżącą na ziemi gazetę, czyta ją. WN. WIĘZIENIE, CELA, RANEK. Dariusz i MAREK siedzą za stołem, naprzeciwko siebie. Marek ma na sobie stare, znoszone ubranie więzienne. Uśmiecha się wrednie. MAREK Znowu przyszedłeś... Marek wyciąga z kieszenie papierosa, szuka po kieszeniach zapalniczki, ale nie znajduje jej. Po chwili zrezygnowany kładzie papierosa na stole. MAREK Szuje. Nawet ognia ukradną. O ile się nie mylę, nie masz przy sobie zapalniczki? DARIUSZ Nie palę. MAREK Odchyla się na krześle. No tak, na co ja liczyłem – że niby wielki Darek Wilczbar, przyszły zdobywca Pulitzera ma... DARIUSZ Oszczędź. Dobrze wiesz, że nie robię tego dla nagród i sławy. Marek parska ironicznie. MAREK Hmn? To dlaczego, do cholery? Dla kasy, a może jest Ci mnie żal, co? Dariusz nie patrzy na Marka, wyciąga z kieszeni dyktafon, kładzie go na stole. DARIUSZ Starczy. No dobra, nie robię tego wyłącznie dla nagród. Pasuje? Marek uśmiecha się szeroko. DARUSZ No i, kto, jak kto, ale Ty powinieneś wiedzieć, że żadnego Pulitzera nie będzie, jeśli wielki Marek Siudy nie zacznie gadać. No więc, do rzeczy. Na czym ostatnio skończyliśmy? Dariusz włącza nagrywanie. Licznik na dyktafonie wskazuje 000. Marek poważnieje, siada prosto, jeszcze raz obszukuje kieszenie w poszukiwaniu zapalniczki, ale znów bezskutecznie. MAREK Chyba na motelu. Na tym, jak zacząłem. A właściwie, jak się zaczęło. Dobrze pamiętam? DARIUSZ Taak. No więc, przejdźmy do rzeczy. PL. ULICA, POŁUDNIE Marek przebiega przez ulicę, za przejeżdżającym właśnie samochodem. Teraz jest ubrany w dżinsy i polową koszulkę. Wygląda na przygnębionego, zrezygnowanego. Idzie w kierunku wejścia do motelu i wchodzi do środka. WN. MOTEL, POKÓJ, POŁUDNIE Marek sięga po leżącą na biurku gazetę pornograficzną. MAREK To było na miesiąc po stracie pracy. Człowiekowi, którego ganiają kredyty różne rzeczy przychodzą do głowy. Marek zaczyna wertować pismo. MAREK Byłem w tarapatach, łapałem się wszystkiego, czego się dało. Obejrzałem jakiś kryminał, czy przeczytałem książkę, wykorzystałem pomysł. Marek otwiera gazetę na stronie z ogłoszeniami. Dariusz również znajduje się w pokoju. Wyrywa gazetę z rąk Marka, czyta. Zatrzymuje się na nietypowym ogłoszeniu. DARIUSZ Czyta „Zabiję. Dzwoń – 0-32-248-55...” Cholera, że też to wydrukowali... Marek zabiera Dariusozwi gazetę, odkłada ją na miejsce. MAREK Żeby na wydrukowaniu się skończyło... Oboje spoglądają na telefon wiszący na ścianie. Telefon DZWONI. PL. PLAC MIEJSKI, WIECZÓR Na placu nie panuje duży ruch. Marek, ubrany w krótki rękawek i spodenki powoli podchodzi do czekającego na niego ZLECENIODAWCĘ. Marek odwraca się jeszcze do opartego o ścianę budynku Dariusza. MAREK Miejsce publiczne, przyjść samemu, ubrany na sportowo. Wszystko zaplanował. DARIUSZ Na sportowo? MAREK Ukryj podsłuch w krótkich gatkach. Marek staje obok zleceniodawcy, rozgląda się dookoła. MAREK Ja w sprawie ogłoszenia. Zleceniodawca uśmiecha się szeroko, ściska dłoń Marka, po czym łapie go za ramię i prowadzi w ustronne miejsce. Zleceniodawca rozgląda się dookoła uważnie. Kiedy upewnia się, że wszystko gra, spogląda na Marka. Wręcza mu sporą kopertę. ZLECENIODAWCA Szeptem Tu jest wszystko, co potrzebne. Łącznie z zaliczką. Kup wszystko, co konieczne. Wystarczy. Dzień po sprawie na lotnisku w skrytce 27 będzie czekała całość. 40 tysięcy, wedle umowy. Klucz do skrytki w środku. A teraz żegnam. Zleceniodawca zaczyna się oddalać, ale Marek podbiega do Niego, łapie go za rękę, zatrzymuje. MAREK Zaraz, chwila, a co z... ZLECENIODWCA Do widzenia. Zleceniodawca wyrywa się Markowi, znika z placu. Dariusz podchodzi do Marka. DARIUSZ Odszedł? I tyle? Tak po prostu? MAREK Może nie uwierzysz, ale już nigdy więcej go nie widziałem. DARIUSZ A koperta? Co w niej było? Marek otwiera kopertę, wysypuje zawartość na dłoń. W środku są dwa zdjęcia Marty, klucz do skrytki, gruby plik banknotów 200zł, kilka zapisanych kartek, plan domu. MAREK Wystarczająco wiele. Dariusz spogląda przez ramię Marka na zawartość koperty, a potem na samego Marka WN. WIĘZIENIE, CELA, RANEK Dyktafon wskazuje 150. Dariusz pochyla się nad stołem w kierunku Marka. DARIUSZ Co było potem? WN. POKÓJ MARTY Marek strzela z pistoletu. Dariusz stoi za nim, kładzie mu rękę na ramieniu. DARIUSZ Nie, co było wcześniej... PL. PRZED HOTELEM, WIECZÓR Marek i Dariusz stoją na ulicy, rozglądają się nerwowo. DARIUSZ Jeszcze wcześniej. Zacznijmy może od tego, skąd wziąłeś broń. Choćby, że dla Ciebie rzeczą zupełnie normalną jest czterdziestka piątka w rękach byłego pracownika telekomunikacji. PL. ULICKA KATOWICKA, POŁUDNIE Marek próbuje wejść do sklepu zabawkowego, ale Dariusz powstrzymuje go ręką. DARIUSZ Chyba żartujesz. Marek spogląda na niego z ironicznym uśmiechem. MAREK Takie jest życie. WN. SKLEP ZABAWKOWY, POŁUDNIE KLIENTKA kiwa głową, kłania się lekko EKSPEDIENTCE, po czym odchodzi. W drzwiach mija się z Markiem. KLIENTKA Do widzenia. EKSPEDIENTKA Tak, do zobaczenia! Marek wodzi wzrokiem za klientką, aż ta wychodzi. Rozgląda isę po całym pomieszczeniu, w końcu podchodzi do Ekspedientki, kładzie na ladzie grubą kopertę. MAREK Przesyłka specjalna. Dariusz stoi pod ścianą. DARIUSZ Ty mówisz serio, do cholery? Ekspedientka pochyla się pod ladą. MAREK Okoliczny handlarz bronią. No powiedz, gdzie nie szukałbyś nielegalnych gnatów? Ekspedientka wyciąga spod lady małe pudełko na pistolet na kulki. Dariusz podchodzi do Niej, przygląda się uważnie pudełku. Marek odbiera je i wkłada do siatki. MAREK Patrząc na Dariusza Odpala jej działkę, a ona układa te prawdziwe w miejsce zabawkowych. Marek kłania się i wychodzi. Dariusz kiwa głową. DARIUSZ Świat oszalał. WN. POLANA, POŁUDNIE Marek strzela do ustawionych kilkanaście metrów dalej, na pieńku, trzech puszek. Pierwszy strzał chybia celu. Dariusz stoi oparty o pieniek. Uśmiecha się ironicznie, wpatrując się w Marka. DARIUSZ Heh. Teraz się nie dziwię, dlaczego musiałeś przyładować z pół metra. Marek wykrzywia brwi we wściekłym grymasie, strzela znowu. Tym razem trafia, puszka odlatuje do tyłu. Dariusz odsuwa się, przerażony. MAREK Nic nie rozumiesz, bracie... WN. WIĘZENIE, CELA, POŁUDNIE. Dyktafon pokazuje 278. Dariusz przeciera czoło szmatką. Marek stuka papierosem w stół. MAREK Dalej? DARIUSZ Mamy już broń i trening. A skąd wziąłeś informacje o tym handlarzu? MAREK Wygląda na zniecierpliwionego. Dalej? DARIUSZ Wzdycha ciężko. Tak, kontynuujmy. PL. ULICA, WIECZÓR MARTA idzie w kierunku sklepu z butami, zatrzymuje się na chwilę przed wystawą, ogląda chwilę, po czym wchodzi do środka. Marek odkłada lornetkę od oczu. Stoi obok przystanku tramwajowego, obserwuje uważnie każdy krok Marty. MAREK Marta Klems. Bogata kobieta z wypchanymi kieszeniami, wpływowymi kochankami i drogimi rozrywkami. Sam bym ją zabił. Dariusz wyłania się zza przystanku. DARIUSZ Przecież zabiłeś. MAREK Znaczy się, sam zleciłbym zabójstwo. Nie dziwię się jej mężowi... DARIUSZ Motywem była więc zdrada? MAREK Znów spogląda przez lornetkę. Powiedziałbym znudzenie. Ile bogacz może wytrzymać ze swoją kobietą, zwłaszcza, że ta jest straszną... Marta wychodzi ze sklepu i udaje się do baru. Marek odkłada lornetkę. MAREK Stałe rytuały. Nowa parka butów, koktajl w tym barze, a potem... DARUSZ Zakłada ręce na piersi. A potem? MAREK Autkiem do domciu i kulka w łeb. WN. MOTEL, POKÓJ, WIECZÓR Marek przegląda plan apartamentu Marty leżący na biurku – trzy pokoje, osobna łazienka i ubikacja, mała kuchnia. MAREK W czasie, kiedy on wyjeżdżał, ona wyprowadzała się z domu. Nie lubiła samotności, zwłaszcza w tak wielki domu, jeśli wiesz, co mam na myśli. Dariusz stoi obok, oparty o szafę. DARIUSZ Przebojowa kobieta. Marek wstaje i podchodzi do okna, opuszcza żaluzję. Dariusz spogląda na plan. DARIUSZ Drzwi antywłamaniowe. MAREK Nie było z tym…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Qbista
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…