Wróć do katalogu

Remis

Przebiegające niedaleko Szaleństwo pomyślało że komuś się dzisiaj oberwie, i ono nie chciałoby być w pobliżu gdy to nastąpi.

zrobciu, opublikowano , 10 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Siedział na plaży i podziwiał zachód słońca, potrafił dostrzec piękno wszędzie, nawet w ziarnku piasku, a przecież zachód słońca na morzem ma swój niezaprzeczalny urok. Potrafił też dostrzec zło we wszystkim, taką miał naturę wpadającą ze skrajności w skrajność. Patrzył na ostanie promyki słońca chowające się za horyzontem, jak noc wypiera ostatnie oznaki dnia. Ubrany na czarno, prawie zupełnie zlewał się z otoczeniem. Tylko nieliczni wiedzieli co się święci gdy oblekał się w czerń. Przebiegające niedaleko Szaleństwo pomyślało że komuś się dzisiaj oberwie, i ono nie chciałoby być w pobliżu gdy to nastąpi. Biedne, małe Szaleństwo, miało zupełną rację. Był w podłym nastroju, czasami go to spotykało, przecież miał do tego prawo, był tylko człowiekiem. W końcu każdy ma czasami gorsze dni. Na szczęście mało kto kończy je w taki sposób jak on. Siedział i zastanawiał się co zrobić, mógłby wypić jeszcze trochę i spróbować zasnąć, szybko odrzucił ten pomysł, to nie było rozwiązanie, postanowił zrobić to co zawsze, to co każdej nocy od lat. Wstał i udał się w stronę miasteczka. Nawet lubił te małe turystyczne miejscowości, zawsze pełne ludzi gwaru. Powietrze było przesiąknięte głosami, zapachami, emocjami. Wciągał je wszystkie w siebie tak jak sucha gąbka pije wodę. Powoli bez pośpiechu zaczął szukać ofiary, wiedział że w końcu jakąś znajdzie, to nigdy nie stanowiło problemu. Minął kilku drobnych złodziejaszków, handlarzy białą śmiercią, ale to nie było to. Wiedział że aby odreagować wszystkie koszmary których świadkiem był ostatnimi czasy, musi znaleźć kogoś naprawdę złego. W końcu go zobaczył, może zwęszył? Kto to wie, to był jego cel. Przyjrzał mu się dokładnie, wiedział że to nie będzie łatwe, ale przecież lubił wyzwania. Lubił ich niszczyć, patrzyć jak lecą w przepaść. Jeszcze raz spojrzał na gościa. Czy aby nie przeceniam swoich sił, pomyślał, facet ma aparycję tępaka a ci nie mają żadnej wyobraźni, mogę nie podołać, nim powinien zająć się Lucek, stary poczciwina, ale cóż nie ma go tutaj więc dlaczego by nie spróbować. On nigdy nie wiedział kiedy się wycofać. Idąc krok w krok za celem, poznawał go, czytał jego myśli, po paru minutach miał już tego serdecznie dość, zgłupieję przy nim, przemknęło mu przez głowę. Na szczęście marsz się skończył, śledzony wszedł do hotelu, a on rozejrzał się za kryjówką. Szybko znalazł jakieś ciemne miejsce w którym mógł się ukryć, przysiadł tam, i zaczął się wyciszać, nie wiedział jaką postać przybrać więc zdecydował się improwizować. Do ust wsunął źdźbło trawy i zaczął je żuć, robił to raczej automatycznie, nie myśląc o tym. Był gotowy, zamknął oczy. Uleciał. Wszedł do hotelu, minął recepcję i udał się do pokoju, w którym czekała jego misja. Rozejrzał się po nim, typowy hotelowy pokój, i typowa gnida, śpiąca spokojnie w łóżku. Zastanowił się chwilę, poczym wniknął w jego sen. Tak jak się spodziewał, zastał zupełną pustkę. Wiedział że będzie musiał się napracować. Teraz żałował, że po prostu nie zastrzelił faceta w najzwyklejszy, staroświecki sposób, kula w tył głowy. Ale to byłoby takie brutalne, pozbawione finezji. Przyłapał się na tym że gdy jest zły niewiele różni się od diabła. Luckowi by się to spodobało pomyślał. Z pośród żyjących, tylko on miał dość tupetu żeby nazwać Lucyfera Luckiem, stary diabeł nie obrażał się o to, w końcu on tez czasami sypiał i nie uśmiechało mu się mieć w swoich snach niesympatycznego gościa. Zaczął szukać wiedział że cel jest gdzieś niedaleko, znalazł go spokojnego, wprost szczęśliwego. Siedział przy stoliku i popijał jakiś koktajl. Bez słowa dosiadł się do stolika. - Czego tu kurwa szukasz - to pytanie było skierowane wyraźnie do niego. Uśmiechnął się lubił ludzi z bogatym zasobem słów. - Ciebie, przyszedłem pogadać o pewnym zdarzeniu, z przed trzech lat - Oczym ty kurwa mówisz? - Jeżeli przyznawaliby Oskara za jakikolwiek brak mimiki facet co roku dostawałby statuetkę. - Pomyśl, nie mówię o tych trzech cynglach z konkurencji, nie mówię o twoim pomocniku, więc jak kurwa myślisz, o kim mówię? Może o pewnej czternastoletniej dziewczynce? Ślicznej blondyneczce o niebieskich oczach i głowie pełnej marzeń? Tak właśnie o niej mówię. I właśnie za nią umrzesz dzisiejszej nocy, nie za innych, to były gnidy twojego pokroju, nie obchodzą mnie, zginiesz tylko i wyłącznie za nią. Pewnie nawet nie wiesz jak miała na imię. Jezu ale z ciebie męta, Na szczęście w końcu cię znalazłem, dla wielu jest już za późno, ale twoja likwidacja uratuje na pewno kilka osób. Nie zasługujesz na to żeby żyć, ty w ogóle nie powinieneś…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych