Róza
Zdrada i fałsz...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W barze było gorąco. Trzydzieści stopni Celsjusza dawało się we znaki Andy'emu Locke'owi już od pół godziny. Ale czego się nie robi dla kobiety. Siedziała przed nim. Turkus jej oczu kontrastował z czarnymi, bujnymi lokami w sposób tak szczególny, że podziwiający jej orientalną urodę miał wrażenie ,że ogląda którąś z greckich bogiń. Uwielbiał na nią patrzeć. Uwielbiał kiedy się uśmiechała. Gdyby istniały studia uśmiechu ona na pewno ukończyła by je z dyplomem. Małe, zgrabne ząbki delikatnie przygryzały język. Całości dopełniały oczy. Duże, niebieskie, niesamowite. Rose Cave. Poznał ją dwa tygodnie temu. Oboje byli świadkami wypadku samochodowego. Kiedy skończyło się przesłuchanie, Andy zaproponował jej ,że ją odprowadzi. Zgodziła się. Ona nie miała nikogo, a on był samotny. Spróbowali. Tak poprostu. Tak jakby znali się od dawna. Kiedy wrócił do domu po trzeciej randce i pierwszym pocałunku, przechodząc koło lustra, przystanął. Spojrzał w nie. Na gładkiej tafli szkła rysował się trzydziestoparo letni, wysoki blondyn. Nie był specjalnie przystojny. Ot, zwykły pracownik banku, dorabiający na boku, z wyższym wykształceniem i aspiracjami do stołka. -Co ona we mnie widzi?! -przyłapał się na rozmowie z samym sobą. Ostatnio robił to coraz częściej. "Cóż staruszkowi rzuca się na mózg", zwykł kwitować. Ale to nie miało znaczenia. Nic nie miało znaczenia. Poza tym, że ona była przy nim. Każda noc, każda minuta bez niej zdawała się trwać w nieskończoność. Czuł, że jeszcze nigdy nie przytrafiło mu się tak wspaniałe uczucie. Te wszystkie bzdurne miłostki w liceum i na studiach. To wszystko było niczym. Chciał się zaangażować, może nawet założyć rodzinę. Chciał jej obecności. Jego myśli przerwało uderzenie w bark. Instynktownie podskoczył. Odwrócił się trzymając gardę, uważając na głowę. Wystraszona kelnerka upuściła pozostałe drinki. -Przepraszam...ja-szepnęła wystraszona jak służące w brazylijskich serialach które właśnie zrobiły coś złego i czekały na lanie.-To mój pierwszy tydzień w pracy. Ja...mam problemy z utrzymaniem tego wszystkiego na tacy. Bardzo pana przepraszam. Zdejmie pan marynarkę, ja to wyczyszczę. Uspokoił się. Uśmiechnął. Nie wiedzieć czemu czuł zagrożenie. Czuł, że będzie musiał walczyć o swoją kobietę jak nosorożec. Do krwi, za wszelką cenę. -Nic się nie stało, naprawdę -odpowiedział przyjaznym jak na zaistniałą sytuację tonem. Zwrócił się twarzą do Rose- Kotku jak będziemy wracać zahaczymy o pralnie, ok? Proszę się nie przejmować, poradzę sobię. Kelnerka przepraszała jeszcze dziesięć minut, potem razem z Rose wyszli z knajpy i powoli objęci wrócili do domu. Zapominając o mokrej marynarce. Kiedy weszli do mieszkania Andy'ego ten zdał sobie sprawę, że nie pościelił łóżka. Kiedyś mu się to nie zdarzało. Był perfekcjonistą, lub jak mawiali złośliwi: pedantem. Ta miłość odmieniła jego życie. Ale to nie było ważne. Liczyło się to, że czuł się szczęśliwy.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil diejdabliuajti
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…