ROZDZIAŁ 3
przemyślenia, wspomnienia...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{b}{c:purple}Rozdział 3{/c}{/b}
W całym domu pachniało niesamowicie. Babeczki od kilku minut siedziały w piekarniku, Nadia poszła już spać, a ja i Ewa brałyśmy się za sprzątanie kuchni, która wyglądała jakby przeszło przez nią tornado. – Jaki on był? – Ewa spojrzała na mnie i wróciła do wycierania stołu. Odwróciłam się do niej z miską ociekającą pianą w dłoniach i zapytałam: – Kto? – No ten twój przyjaciel, czy kim on tam był. Ten, którego poznałaś wtedy na wakacjach. – Masz na myśli tamte wakacje, po których postanowiłam zmienić coś w moim życiu… Ehh… Prosiłam cię przecież, żebyś mnie o niego nie wypytywała. Nie chcę o nim pamiętać. – Wiem… Ale widzę, że i tak o nim myślisz. To przez tego detektywa prawda? Może powinnaś w końcu się wygadać. – Ewa przekonywała mnie do zwierzeń na temat prawie zapomnianych wydarzeń. – Emrah… Masz rację, myślę o nim, choć dawno temu obiecałam sobie, że nie będę. Wiesz, że wtedy byłam zafascynowana azjatyckim typem urody. Takim zdecydowanie wschodnim. Zresztą nadal mi się ten typ podoba. –Zauważyłam, że z miski w moich dłoniach piana kapie na podłogę, więc odłożyłam naczynie do zlewu, wytarłam ręce, i usiadłam przy stole. –Spodobał mi się od pierwszego spojrzenia. Tak właściwie, to jego twarz. Ciemne, brązowe oczy, w których widziałam jakieś takie psotne iskierki. Uśmiech, któremu nie mogłam się oprzeć, i na widok którego też się uśmiechałam. Czarne, troszkę przydługie włosy, zawsze ułożone w irokeza. Ewa ja się nie mogłam na niego napatrzeć. Nawet teraz mogłabym siedzieć i tonąć w tych jego oczach. Pamiętam jeszcze, że miał dwa tatuaże. – Czyli był z tych, co to na ich widok wszystkie panny wymiękają. –Podsumowała mój opis, szczera jak zawsze, Ewka.- Przecież ty nie lubisz facetów, którzy flirtują z każdą panną. A może się mylę? – Nie lubię, nie lubiłam i na pewno nigdy nie polubię. On nie flirtował z każdą panną, przynajmniej nie wtedy, gdy byłam w pobliżu. A spędzałam w barze dużo czasu. Nie myśl, że go bronię. Też tak o nim myślałam, i ciągle tak myślę. Ale dzięki niemu czułam się wyjątkowa. Zwłaszcza później, gdy pisaliśmy przez te dwa miesiące zanim wszyscy się dowiedzieli i musieliśmy przestać. Zawsze potrafił sprawić, żebym się uśmiechała i czuła się ważna. Wiedziałam, że to, co pisał nie było prawdziwe, ale lubiłam te nasze rozmowy. – Byłaś w nim zakochana. I wydaje mi się, że nadal jesteś. Dlatego nie dopuszczasz do siebie żadnego faceta. Ten koleś cały czas jest w twoim sercu. Mówisz, że o nim nie myślisz, ale z tego, co powiedziałaś teraz wynika coś zupełnie innego. – Ewa, to śmieszne. Na pewno go nie kocham. Wiem, co czuję. To była bardziej fascynacja niż uczucie. Trochę za nim tęskniłam to fakt, ale na pewno nigdy nie byłam w nim zakochana. – Już dobrze, dobrze. I tak swoje wiem. – Moja przyjaciółka wstała, wyjęła butelkę wina z lodówki i skierowała się do salonu. – Weź kieliszki. Mam jeszcze parę pytań. – Zanosi się na długi wieczór – mruknęłam pod nosem, ale czułam, że uśmiech pojawia się na mojej twarzy. – Co tam mamroczesz? – Nic, nic. Już idę. Otwieraj butelkę.
Tego samego wieczoru, leżąc w łóżku myślałam o tym, co mówiła Ewa. Może ja naprawdę kochałam tego faceta? Może jednak nie znam siebie tak dobrze, jak myślałam. Zamknęłam oczy i spróbowałam odświeżyć wszystkie wspomnienia z tamtego okresu. Pamiętałam pierwszy wieczór, kiedy go zobaczyłam. Pierwszy raz, gdy się do mnie odezwał. Tamten wieczór, gdy zaproponował spotkanie. To, co wtedy myślałam. To jak się poczułam, gdy zobaczyłam go siedzącego przy recepcji hotelowej i czekającego na mnie. Był tak blisko mnie. Mogłam go dotknąć, poczuć jego zapach. Pamiętałam, że chwilę rozmawialiśmy. Chociaż właściwie nie można nazwać wymiany tych kilku poskładanych ze strzępków wiedzy z angielskiego zdań rozmową. Potem poszliśmy na plażę kawałek od hotelu. Jakaś część mnie wiedziała, że źle robię, że nie powinno mnie tam być, ale w tamtej chwili nie chciałam się zastanawiać nad konsekwencjami mojej decyzji. Pozwoliłam mu się trzymać za rękę i prowadzić drogą. Po kilkunastu metrach Emrah zatrzymał się i stanął przede mną. Całą sobą czułam, co zamierza. Chciałam tego i nie chciałam jednocześnie. Zbliżył swoją twarz do mojej. Dzieliły nas milimetry. Jego zapach mnie oszałamiał. W końcu nasze usta zetknęły się, najpierw delikatnie potem coraz bardziej zdecydowanie. To było coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Ani nigdy później. Nikt nie całował mnie tak jak on. Agresywnie i jednocześnie delikatnie. W pewnym momencie poczułam delikatne ugryzienie i coś we mnie przeskoczyło. Coś się obudziło. Czułam jak moje ciało się poddaje temu uczuciu, jednak umysł wciąż jeszcze próbował zmusić mnie do oporu. Wyrwałam się, więc z jego objęć i ruszyłam przed siebie. Po chwili on znów był obok i chwytał mnie za rękę. Z każdym kolejnym, coraz odważniejszym pocałunkiem czułam jak moja wola walki słabnie. W końcu dotarliśmy na plażę. Widok był niesamowity. Jak zresztą z każdego miejsca, z którego było widać port i miasto po drugiej stronie zatoki. Emrah znów zaczął mnie całować. Czułam jego ręce na plecach, tyłku, piersiach. Właściwie wszędzie. Wspomnienia tamtej godziny zalewały mój umysł. Jego ręce. Jego usta. Jego oczy wpatrzone w moje. Czułam się tak wyjątkowa jak nigdy, choć w podświadomości wiedziałam, że jestem jedną z wielu. Emrah sprawił, że w tamtych chwilach miałam wrażenie, że oprócz nas nic nie ma znaczenia. Potem siedzieliśmy jeszcze chwilę na plaży przytulając się. Był pierwszym facetem, który przytulał mnie po seksie. Tamta noc była jedną z najlepszych w moim życiu, a jednocześnie jedną z najgorszych. Te złe wspomnienia udało mi się, po jakimś czasie, wymazać i zostały tylko dobre. Potem były tylko spojrzenia i uśmiechy. I romantyczne piosenki w barze. Chciałam się z nim jeszcze spotkać, chciałam poczuć to jeszcze raz. Tylko o tym myślałam. I na pewno nie byłam dyskretna, chociaż moi znajomi chyba niczego nie podejrzewali. Oprócz mojego ówczesnego chłopaka, który zaczął pilnować mnie na każdym kroku tak, że nawet do toalety nie mogłam iść sama. Leżałam z zamkniętymi oczami, nie wiedząc, co zrobić z tym wszystkim. Czułam, że nie zasnę tej nocy. W końcu usiadałam na łóżku i sięgnęłam po laptop leżący na szafce obok. Postanowiłam zajrzeć na facebooka, po naprawdę wielu miesiącach. Miałam nadzieję, że przypomnę sobie ostatnie hasło. Byłam pewna, że miało ono coś wspólnego tamtym wyjazdem. Po kilku próbach udało się. Dziwnie się czułam zaglądając na tę stronę po takim czasie. Zdążyłam się zupełnie wyleczyć z potrzeby ciągłego sprawdzania, co się dzieje. Pobieżnie przejrzałam wpisy znajomych i przeszłam do strony aktualizacji danych. Uzupełniłam rubryczki odnośnie pracy, zmieniłam status z „w związku” na „wolna”, chociaż to zmieniło się już dawno temu. Zapisałam zmiany i w końcu przeszłam do wyszukiwarki, czyli jedynego tak naprawdę powodu, dla którego włączyłam teraz komputer. Chciałam go znaleźć i dowiedzieć się, co się u niego wydarzyło. Potem mechanicznie przeszłam do sprawdzania jego kolegów z pracy, dokładnie tak jak robiłam to zaraz po powrocie z wakacji. Gokhan nadal był z tą Rosjanką, nawet się zaręczyli latem. Pamiętam, że w tamtych miesiącach jej zazdrościłam. Miała coś, co i ja chciałam mieć. Recep też miał jakąś dziewczynę, więc wyglądało na to, że tylko Emrah nie spotyka się z nikim, przynajmniej oficjalnie. Wróciłam do jego tablicy z nadzieją, że może znajdę tam coś, co mi pomoże zorientować się w jego aktualnych planach. I był tam jeden wpis z lotniska w Ankarze. To mógł być oczywiście zbieg okoliczności, ale daty się mniej więcej zgadzały. Małe światełko zapaliło mi się w głowie. Powtarzałam sobie, że nie chcę go widzieć, nie chcę znów tego przeżywać, jednak mała iskierka nadziei, że może jednak sny się spełniają, zaczęła kiełkować w moim umyśle. Wiedziałam, że nie ma już ucieczki i te wszystkie uczucia zaczęły się we mnie odradzać ze zdwojoną siłą. Tęsknota za jego objęciami, pocałunkami wracała. Wreszcie dotarło do mnie, że te obrazy, które prześladowały mnie między jawą, a snem to były strzępki wspomnień i moje głęboko skrywane pragnienia. Zaczęłam przeglądać zdjęcia, które Emrah opublikował na swoim profilu. Znalazłam takie, na którym było idealnie widać jego twarz, zapisałam je na dysku i otworzyłam na pełnym ekranie. Położyłam się na boku, laptop ustawiając obok z otwartym zdjęciem i wpatrywałam się, w co właśnie sobie uświadomiłam, miłość mojego życia. Zasnęłam z nadzieją, że detektyw Nadrowski przekona chłopaka do naszego planu i wkrótce do mnie zadzwoni.
Następny dzień był jakby pogodniejszy. Świeciło słońce, nie padało, na niebie nie było prawie chmur, jednak było zimniej niż wcześniej. W biurze nic się nie zmieniło, nadal pracy mieliśmy więcej niż czasu. Rano podrzuciłam szefowi pudełko z babeczkami i zamknęłam się w swoim biurze przygotowując sprawozdania i plany. Co chwilę patrzyłam na telefon sprawdzając, czy detektyw się nie odezwał. Nawet do toalety chodziłam z aparatem. Nie wyszłam na lunch, ani nie zaglądałam do wspólnej kuchni. Wmawiałam sobie, że to z powodu pracy, jednak tak naprawdę nie chciałam stanąć twarzą w twarz z moim szefem. Wyczuwałam jakąś zmianę w jego zachowaniu. Już kilka dni temu zauważyłam, że stał się w stosunku do mnie bardziej śmiały. Dotąd traktował mnie jak pracownicę i dobrą koleżankę, lecz ostatnio miałam wrażenie, że chciał zacieśnić nasze stosunki. Zaczął mnie bardziej chwalić, żartował ze mną jak z bliską przyjaciółką i dziwnie się uśmiechał. Trochę mnie to przerażało. Chociaż większość czasu w mojej głowie był Emrah, to jednak zastanawiałem się także nad zmianą w zachowaniu mojego szefa. Uświadomiłam sobie, że te zmiany następowały powoli już od dłuższego czasu, ale ja skupiona na pracy ich nie zauważałam. Dostrzegłam je dopiero, gdy zaczęły zmierzać w niezbyt komfortowym dla mnie kierunku. Cały dzień starałam się unikać szefa. Wychodziło mi to całkiem nieźle do momentu wyjścia z budynku. – O cześć. Gdzie
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MeMyselfAndI
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…