Rozdział pierwszy: OSACZENIE
Rozdział pierwszy: OSACZENIE , pierwsza z ponad dwudziestu części pewnej historii , która mogła sie zdarzyć kazdemu z was ...:)))
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział pierwszy: OSACZENIE
Noc nie była tak zimna, jak możnaby się tego spodziewać biorąc pod uwage temperaturę w ciągu dnia , w powietrzu unosił się przyjemny zapach burzy , lekkie napięcie udzielało sie nie tylko niespokojnie poruszającym sie na burzowym niebie obłoką , drzewą rozkołysanym przez wzbierający na sile wiatr, ale także mnie . Ku mojemu osobistemu zdziwieniu nie czułem jak przeważnie przed nadchodzącą burzą lęku ale wręcz niewypowiedziany spokój , taki który ogarnia mnie zwykle w sytuacjach w których świadomość nadchodzącego faktu utwardza w przekonaniu iż biegu wydarzeń już nie zmienie, że co stać sie ma ,stanie się nieubłagalnie ,dlatego też nie warto panikować ,kręcić się wokół własnej osi, gdyż jest to tylko marnotrastwem własnych sił fizycznych jak i psychicznych ,byłoby to nieroztropne, dlatego też tylko spokój (jak mawiała moja babcia ),może nas uratować.Diabeł mnie chyba podkusił na ten spacer!- pomyślałem . Poczułem jak gdyby coś pociągnęło mnie w strone lasu , mówiono mi że chwilami zachowuje sie jak człowiek lasu(czyt.zwierze), ale nie sądziłem iż moje zwierzęce instynkty jak na typowego "leśnego " przystało ,są na tyle silne by wyciągnąć mnie z domu w trakcie trwania jednego z ciekawszych, tasiemcowych seriali nadawanych w tym czasie ,w tv. Na domiar wszystkiego, te nie poskromione instynkty pchały mnie nieubłagalnie w burzowe objęcia.Cóż , miejmy nadzieje ,że zdołam nad nimi zapanować nim zdobędę miano "zmokłej kury" (swoja droga ,pojęcia nie mam dlaczego akurat kury, to z pewnością jedno z tych powiedzonek, które nie powinno posiadać jakiegokolwiek sensu, przynajmniej nie powinnien być on dostrzegalny z perspektywy osoby do której się daną uwage kieruje ..kto wie , może to i lepiej , tak czy owak wolałbym być nazywany np. „zmokłym bykiem” , pomijając moje samcze dażenia do stworzenia własnego wizerunku na poobieństwo czegoś nieustraszonego i silnego ,byki to całkiem sympatyczne stworzenia , osobiście nie pragnę mieć z nimi bliższego kontaktu niz metaforyczny ,ale nie zmienia to faktu, że jako stworzenia są dość sympatyczne) . W sumie nie znałem celu mojej podróży , choć starałem się dojść w sobie do porozumienia ,czy też wyraźnego wniosku ,dlaczego w tak psią pogode włócze sie po ciemnicy i szukam niewiadomo czego , pomijając fakt ,iż było ciemno , byłem na kompletnym odludziu i że miałem przy sobie tylko kilka papierosów, było nawet przyjemnie , jednakże tych faktow nie dało się przeoczyć w ogólnym rozrachunku sytuacji.Czując nagły brak chęci do dalszego podróżowania(przynajmniej na chwile obecna) i ogólne znudzenie zarysowującą się przed moimi oczyma sytuacją, postanowiłem zapalić , pomyślałem nawet ,że ten pomysł mógłby uchodzić w tym momencie za swoisty akt geniuszu( trafny wniosek wyciagnięty w odpowiednim czasie i miejscu) jednakże starałem się tłumić tę myśl w sobie , miałem dziwne uczucie jakgdyby ktoś podsłuchiwał , było to bardzo dziwne nie mówiłem przecierz głośno co więcej , ja wogóle nie mówiłem ja po prostu myślałem. Przestraszyłem się ,choć posiadanie nikotynowego przyjaciela , dość szybko i sprawnie podniósło mnie na duchu . Szedłem więc zapominając o całym bożym świecie, nigdy wcześniej nie odczuwałem tak wyraźnej potrzeby samotności .Czując się już delikatnie zmęczony postanowiłem przysiąść przy jednym z drzew, tuż przy wejsciu na główna ścieżke prowadzącą do lasu , okolica była nader urodziwa wiele wskazywało na jej dużą popularność , np. opakowanie po widocznie niedawno skonsumowanym produkcie spożywczym ,którego nazwy nie jestem w stanie nawet wymówić - straszna ze mnie noga jesli chodzi o języki obce , pomijając obecność tychże wypatroszonych produktów było bardzo przyjemnie ,kończąc papierosa zgasiłem go na pniu drzewa , pomyślałem, że źle robie ale myśl ta szybko opusciła moją jakże zajęta w tym momencie innymi sprawami główke -na pewno będzie padać - pomyślaśem i nagle poczułem jakbym sam skwitował moje stwierdzenie-"Spostrzegawczy jesteś"-byłem prawie pewny że sam jakimś dziwnym sposobem staram się sobie ubliżyć . 'Jestem chory '-pomyslałem i ponownie odezwał się we mnie głos -" Nie ulega to wątpliwości "- w tym momencie byłem juz dostatecznie rozdrażniony aby nakopać sobie samemu w przysłowiowe cztery litery, pomyślałem więc - "Słuchaj no! .. uważaj na słowa ,pozatym wynocha z mojegoj ,dostatecznie zajętego przez najnowsze promocje w tv markecie osrodka nerwowego !Słyszysz ?!Bo się inaczej policzymy".Już troche pewniejszy podniosłem się wypatrując dowcipnisia, który najpewniej uraczył mnie swą wizyta wątpliwej przyjemnośći , chowając się za jednym z pobliskich drzew , obejrzalem się za siebie , ale nikogo nie było , z pewnością zignorowałbym moje jak mi się wtedy wydawało urojenie, lecz głos odezwał się po raz kolejny , każda jego wypowiedź była jakgdyby mocniej uzewnętrzniona ,jakby coś z każdą sylabą wypowiadaną przezemnie coraz bardziej wyłaniało sie z zakamarków mojej fantazji, z tą drobną różnicą , że było to niewiarygodnie realne. -"Słuchaj no , skoro już pomieszkuje z tobą od kilku dobrych lat w tym nienazbyt wysokowartościowym mieszkanku zwanym twoim wnętrzem ,to moze w końcu pogadamy o jakiś profitach ? Cały czas zgarniasz wszystkie przyjemności co więc ja mam z tego ?" A więc tak .., przyszedł czas na strach , pomyślałem ,że najlepiej wziąć nogi za pas nie moge dojść jedynie do ładu z pewnym nie do końca dla mnie zrozumiałym wyborem , nie wiedziałem , do tej pory z resztą nie mam pojęcia dlaczego trasa mojego szaleńczego biegu prowadziła wgłąb lasu ,zaiste nie byłem genialnym dzieckiem , ale ta decyzja granicząca z niewypowiedzianą głupotą była arcydziełem bezmyślności której konsewkwencje miałem ponieść w niedalekiej przyszłości.Biegnąc starałem się nie myśleć ,a raczej w miare możliwości tłumić myśli, jednakże okazało się to trudniejsze niz być powinno , do głowy przyszło mi że właściwie ..., właściwie to ....,to grzybki konserwowe produkcji babci Oli może nie były do końca jadalne , w tym właśnie momencie moją twarz dokładniej prawy profil (ten ładniejszy, jak twierdziła moja matka , bardziej przystępny z powodu dość szpecącego znamienia na lewym profilu rozciągającego sie od brwi do lewego kącika ust , pochodzenie tej szramy jest mi bliżej nie znane. Nakarmili mnie w dzieciństwie historyjka o wygłodniałym wilku który rozprawiał sie ze mną pośród gestwiny tego lasu , osobiście w to nie wierze ale tez nigdy nie byłem na tyle ciekawy by dochodzić prawdy, nie było to aż tak istotne) otrzymał możliwość bliskiego spotkania z glebą , nie była ona skąd inąd wyszukanym podłożem do upadku ,biorąc pod uwage znajdujące się na niej szyszki , kamienie i niewiadomego pochodzenia niekoniecznie wygodne przedmioty -" Brawo! Tego jeszcze brakowalo żebyś jedyny fotogeniczny profil pozbawił wdzięku , z taką obitą buźką to się nie będę z toba pokazywał , pozatym dlaczego uciekasz bystrzacho? Jestem tutaj ! W środku nie wyrzucisz mnie jak pusta butelke ,no chyba że skończymy razem , tego nie polecam, profil może sie obił ale coś jeszcze zdziałamy"-sprawdzając stan obitej twarzy wyczułem lekkie krwawienie w okolicy łuku brwiowego jednocześnie zapytałem: -" Czego do cholery chcesz ?! Zostaw mnie i moje , podkreślam moje wewnętrzne cztery ściany w spokoju , wynoś się ! Słyszysz mnie dobrze?! Mam nadzieje że wewnętrzne nagłośnienie działa prawidłowo , dla pewności może głośniej powtórze, wynoś sie!Natychmiast! " - głos odpowiedział-" Nie rozumiem dlaczego mówisz ,ja słysze nawet gdy nie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil banshee
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…