Rozdziałpierwszy "Malowany ptak" II
Lyone stara się znaleźć bratnią duszę w wiosce do której trafiła po śmierci rodziców
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W wiosce mieszkało mi się naprawdę bardzo dobrze, powoli zaczęłam wychodzić do ludzi nie ograniczałam się już tylko do pracy i rozmów z rodziną Nene. To śmieszne ale rówieśników biegających między lepiankami dostrzegłam dopiero po około dwóch miesiącach i to też przy małej sugestii Druid, której trzymałam się kurczowo. Dzieci Nene były ode mnie starsze, najmłodsza miała szesnaście lat i uważała mnie za „dzieciucha”, który pląta się pod nogami. Często z braku pomysłu na zabawę śledziłam siostrę, która wieczorami wymykała się z chałupy i szła do lasu. Pierwszy raz poszłam za nią z czystej ciekawości, chciałam zobaczyć co młoda dziewczyna może robić sama w tym strasznym lesie o takiej godzinie. Potem chodziłam bo to co zobaczyłam za pierwszym razem napawało mnie obrzydzeniem ale jednocześnie intrygowało. Selphie zawsze przed wyjściem szykowała się długo, myła w wiadrze, czesała długie, ciemne włosy drewnianym grzebykiem, poprawiała te swoją „niby” sukienkę, którą dostała w spadku po Druid. Potem sprawdzała co robią rodzice, ale ojciec najczęściej siedział w wioskowej gospodzie a Nene po całym dniu pracy odpoczywała z sąsiadkami na głównym placu plotkując jak zwykle. Selphie oglądając się w lustrze z każdej strony wiele razy, nuciła pod nosem jaką przyśpiewkę po około godzinie szykowania po cichu wychodziła z chałupy i ruszała ścieżką prowadzącą do sadów. Jednak nie maszerowała nią zbyt długo bo gdy tylko dróżka zakręcała i stawała się niewidoczna ze wsi dziewczyna zakasywała spódnice i biegła w stronę lasu. Ja najczęściej czekałam na nią ukryta między drzewami w miejscu do którego zmierzała. Nie byłam tam sama, zazwyczaj gdy się pojawiałam na kamieniu przy strzelistej sośnie czekał już ten chłopak. Wysoki, dobrze zbudowany blondyn właściwie niczym nie różniący się od innych młodzieńców z wioski. Zawsze na widok Selphie na jego usta wkradał się ten obleśny uśmieszek, wyciągał te swoje łapska w jej kierunku i zaczynało się przedstawienie. Obłapywał ją a ona pojękiwała cicho, niedługo później ta jej „piękna” sukienka lądowała gdzieś w krzakach a ona naga leżała na ziemi a on na niej, oboje stękali, jęczeli a mnie zbierało się na wymioty. Nigdy nie widziałam żeby ze sobą rozmawiali, parę zdawkowych słów i od razu przechodzili do tego co napawało mnie takim obrzydzeniem. Zastanawiałam się czy powinnam o tym komuś powiedzieć ale w końcu oni chyba nie robili nic złego. Gdybym powiedziała Nene, że jej córka ściska się z jakimś chłopakiem Selphie miałaby chyba kłopoty. Tak więc postanowiłam zachować dla siebie to co widziałam, wydawało mi się, że tak będzie najlepiej. Niedługo później podglądanie siostry przestało mnie już bawić w końcu ile można patrzeć w kółko na jedno i to samo przedstawienie. Postanowiłam poszukać jakichś przyjaciół ostatecznie w grupie zawsze jest ciekawiej, zawsze ktoś ma pomysł na jakąś nową zabawę. Ravena poznałam przypadkiem (chociaż już w tym czasie szukałam jakiegoś potencjalnego kandydata na przyjaciela) wpadliśmy na siebie przy studni, oboje w jednej chwili sięgając po wiadro do nabierania wody. Ja jak zwykle wyniosła i dumna nie zamierzałam odpuścić i upierałam się, że byłam pierwsza, on też nie należał do ludzi pokornych i nie zamierzał ustąpić mi pierwszeństwa. -Panienka to chyba może chwilkę zaczekać, poza tym kolejka! -Panicz też mógłby chwilkę poczekać i ustawić się w kolejce! -No jakże to? Przecie w kolejce stałem, a ty za mną! -Nie! Nie! Nie! To ja byłam przed tobą, musisz mnie przepuścić poza tym jestem dziewczynką i musisz być dla mnie miły. – Wydęłam usta opierając dłonie na biodrach. -No niech ci będzie! Masz szczęście, że jestem jak ten no...jakżeś mnie nazwała? Zastanowiłam się przez chwilę myśląc nad tym co przed momentem mi ślina na język przyniosła. -Panicz ośle jeden! – Zaśmiałam się głośno. -Nie jestem osłem! Dziadek mówi, że jestem bardzo zdolny! I kiedyś będę umiał czytać i pisać jak te wszystkie na dworach ważności! Ja będę kimś! Zobaczysz! -Akurat. –Prychnęłam. –Będziesz orał pole, zbierał jabłka i chował dzieci! A no i żonę zabawiał! –Nie miałam pojęcia co znaczyło stwierdzenie „Zabawiać żonę” ale usłyszałam jak kiedyś Nene mówiła o czymś takim do jednej z sąsiadek a skoro one o tym mówiły to musiało to byś coś godnego uwagi. -Jeszcze Ci pokaże głupia. – Wystawił język, zabrał swoje (puste) wiaderko i poszedł sobie, a ja ucieszona nabrałam wody bo w końcu wyszło na moje.
-Nene nudzi mi się! Weszłam do izby bardzo ociężale i leniwie niemalże ciągnąc za sobą nogi. Wzdychając ciężko opadłam na drewnianą ławę i złapałam za jabłko leżące tuż obok. -No to czemu nie idziesz się pobawić? O…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Millie
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…