Rozmowy ze starymi
a jakże:-)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wizyty u rodziców nie są już dla mnie stresującym przeżyciem. Od kiedy mieszkam osobno traciłem z nimi kontakt, teraz jednak staram się go odbudować. Szczególnie z ojcem. Mieszkanie moich starych wygląda niby tak samo jak w dniu w którym definitywnie je opuściłem, ale jednak inaczej. Znajome ściany pokryły nowe tapety, ustawienie mebli uległo przynajmniej w moim byłym pokoju i sypialni mamy zmianie, może nie poważnej ale jednak zawsze. Nie ma też starych okien przez które hulał wiatr, szczególnie w zimowe poranki, zastąpiły je praktyczne, niby ładne plastiki, pozbawione jednakże duszy. Za to salon nie uległ najmniejszej, no może za wyjątkiem dywanu, deformacji. Jedynym co tak naprawdę nie zmieniło się to te same co zawsze zapachy, bijące z maleńkiej kuchni, niezmienne od lat, wydobywające się z gotowanych potraw, które od dzieciństwa towarzyszą mojemu życiu. Dom mojego dzieciństwa i młodości nadal pozostaje tym samym blokowym mieszkaniem, jakich pełno na każdym osiedlu. Nigdy nie czuję się tam obco. Wszystkie zakamarki, dziury i szczeliny wciąż znajdują się na tych samych miejscach w których były gdy opuszczałem je w trakcie wyprowadzki. Siedzimy z mamą w salonie, na rogówce. Ona na kanapie ja na krótszej sofie. Ojca nie ma jest na działce. Lubi tam chodzić, odpoczywa psychicznie po całym tygodniu pracy w zarządzie spółki. Jest najlepszy. Do dzisiaj jestem nim po dziecięcemu zafascynowany. To cholernie uczciwy skurczybyk, ja nigdy taki nie będę, może nawet nie chcę być taki jak on, ale podziwiam go. Mama za to jest najważniejszą osobą w życiu każdego mężczyzny, w moim również. Nie zamieniłby jej na żadną inną. Nie ważne, że często nie zgadzam się z ich zdaniem, bo wiem, że nawet jeśli czegoś nie rozumieją, a to naprawdę zdarza się rzadko, to chcą dla mnie jak najlepiej. Bardzo podoba się mi to, że znowu na nowo siebie odkryli, ponownie zakochali się w sobie. Po tylu latach wreszcie tak naprawdę zaakceptowali to, że są ze sobą. Czasem mam nawet wrażenie wiem ,że błędne, iż nie jestem im potrzebny, ale rozumiem, iż po prostu oni uwolnienie od odpowiedzialności za mnie mogą wreszcie cieszyć się sobą. To jest piękne.
- Synu, kiedy ty się wreszcie ożenisz? – Ton mojej matki jest prawie oskarżycielski. - Czemu oto pytasz mamo? – Najważniejsze to nie dać zbić się z tropu. Mama patrzy jak w tych momentach, gdy przyłapuje mnie na czymś niemiłym. Nigdy nie pozbędę się tego uczucia niepewności. - No, bo nie sądzisz, że już najwyższy czas? – Z mamą nie tak łatwo wygrać. Zastanawiam się, co odpowiedzieć. - A czy małżeństwo to jakiś przymus? – Najlepszą obroną jest atak. - Nie, ale... - Mamo – teraz nie mogę już popuścić – ja rozumiem, że chciałabyś zostać babcią, ale do tego potrzebna jest kobieta, a nie żona. - No tak, ale... - Mamo! – Nasze rozmowy na temat małżeństwa bywają coraz bardziej stereotypowe. – Większość moich znajomych jest już po rozwodach, chyba nie chciałabyś dla mnie takiego losu – a co, uderzyć w ton maminej opiekuńczości. - Ja rozumiem, ale nie wszystkie małżeństwa tak się kończą – upartość mojej matki to cecha główna jej charakteru... No nie wszystkie, jedynie te, które znam i to też nie wszystkie, tylko, że jeżeli na oglądało się w kancelarii i sądzie spraw rozwodowych to można nabrać złego przeświadczenia o istocie małżeństwa. - Mamuś, to nie jest tak, że ja nie chcę się żenić – no właśnie a jak? – Tylko, że mi małżeństwo nie jest potrzebne do szczęścia. - A nie myślisz o Mirandzie? Może ona chce się ożenić? - Ja jestem ugodowy chłopak, mamo – mówię szczerze, ale bez przekonania – nie zawsze robi się coś dla siebie, czasem przecież trzeba pójść na kompromis. - Kiedy? - Co kiedy? - Kiedy zamierzasz iść na ten kompromis? - Oj mamo! – Rozmowa zaczyna być nużąca, a temat jakby bardziej drażliwy niż zazwyczaj.– Czy stworzenie udanego związku, fajnej rodziny polega na małżeństwie? - Nie tak cię wychowaliśmy synu – ten ton zawsze mrozi
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil malibu31
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…