Wróć do katalogu

Rozstanie

postacie i wydarzenia są fikcją? wyłącznie wytworem wyobraźni autorki?

anulina, opublikowano , 8 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Tak, to już jutro. Jutro mu powie. Dłużej nie wytrzyma. Uformowane słowa czekają gotowe do wyjścia, do opuszczenia łusek. Najlepiej z samego rana. Nie da rady nosić tego w sobie dłużej. Z rana? Przecież on idzie do pracy. Nie może mu zepsuć całego dnia. Ha ha. Chce mu zepsuć całe życie, a troszczy się o te kilka godzin. Powie po pracy. Najpierw poda obiad. Tak. Zrobi dobry obiad. Tak dobry, że może on nie zwróci uwagi na to, co ona powie później. Z całego dnia zapamięta wyłącznie obiad. No i zaczął się ten dzień. Za szybko. Nie poukładała jeszcze słów w odpowiedniej kolejności. Oczy paliły po nieprzespanej nocy. Po co chce mu to powiedzieć? Nie lepiej zostawić rzeczy swojemu biegowi? Nie tkwi w kłamstwie. Tylko w nie-prawdzie. To zupełnie co innego. Nie mówi mu, że go kocha. Tyle, że owo niemówienie co innego znaczy dla niej (nie kocha go), a co innego dla niego (kocha, ale nie mówi, tak już ma, jest z nim przecież, jest jego żoną). Dlaczego czas dzisiaj przyspieszył? Dlaczego jeszcze nic nie zrobiła? Rozmyśla tylko o jednym, jedynym zdaniu. Powtarza go bezgłośnie w myślach, bo jeszcze nie odważyła się nawet wypowiedzieć na głos. Co byś zrobił gdybym od ciebie odeszła? Tak właśnie chce zapytać. Odchodzę jest zbyt radykalne. Nie kocham cię? To zostawi na później. Zacznie właśnie swoim ułożonym misternie pytaniem. Wszystko leci jej z rąk. Nie będzie obiadu, pożegnalnego dobrego wrażenia. Chodzi po mieszkaniu tam i z powrotem. Bez celu. Tik tak cyka szyderczo zegar i zdaje się mówić: To już niedługo. Poćwiczę na głos, myśli. Ale słowa nie chcą wyjść. Klapie kapciami po dywanach, parkietach, płytkach. Klap klap. Cisza wrzeszczy prosto w jej uszy. To już dziś! To już dziś! Nie, wyjdę na chwilę z domu bo zwariuję. Wychodzi. Tak jak stoi. Zarzuca tylko płaszcz. Klapanie kapci wypełnia klatkę schodową. Klap klaaap klap klaaap. Kupuje papierosy. Zapala natychmiast. Krztusi się. Kaszle. Nie paliła kilka lat. Zaciąga się mocno. Jeszcze raz. I jeszcze raz. Jest jej niedobrze. Zaraz zwymiotuje. Oddycha głęboko. Kapciem rozgniata papierosa na chodniku. Dociera do niej, że przez kilkadziesiąt sekund zapomniała, o tym co musi dziś powiedzieć. Wraca do domu. Spogląda na zegar. Zamiera. Zaraz przyjdzie on. Serce łomoce, ręce drżą. Słowa kurczowo zapierają się wątłymi nóżkami o ściany jej umysłu. Pukanie do drzwi. Tak znajome. Jego. Otwiera szybko i natychmiast idzie do łazienki. - Cześć Aguś. Zaraz się uspokoi. Przemyje tylko twarz zimną wodą. - Cześć. Odpowiada głośno zza łazienkowych drzwi. Nie zrobiła nic na obiad. Nie pościeliła nawet łóżka. Boże, cały czas chodzi w piżamie... Kilka głębokich oddechów. Wychodzi z łazienki. - Źle się dziś czuję... Mówi tylko słabym głosem. On podchodzi, chce ją pocałować. A ona czuje jak wyrastają z niej grube ostre kolce. Zaraz go pokłuje. Odwraca się szybko, odsuwa Piotra od siebie. Idzie do łóżka. I co teraz będzie? Jak mu powie? To za trudne... Boże...po co właściwie ma mu cokolwiek mówić? Nie lepiej zostawić wszystko tak jak jest? Nie szarpać. Nie męczyć. Może on sam jej wkrótce powie? Jest przekonany, że obecnie przechodzą chwilowy kryzys. Dlatego nie sypiają ze sobą. Ona wie, że już nigdy nie będą. A dla niego to na razie chwilowe. Minie. Małżeństwo to nie bułka z masłem. Czasem bywa niezjadliwe. Leży pod kołdrą kompletnie bez sił. Piotr nic nie mówi. Że bałagan. Że brak obiadu. Że wszystko nie tak. Jest wyrozumiały i dobry. Boże, dlaczego? Niech zrobi awanturę. Niech ją uderzy. Chociaż poszarpie. Zdradzi. Niech zrobi cokolwiek, by mogła go znienawidzić. A wtedy ona wyśpiewa lekko swoje przygotowane starannie zdanie, a nawet wykrzyczy radośnie swoją nie-miłość. Nie nie. Na pewno Piotr nie zrobi nic

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych