Wróć do katalogu

Rozterki miłosne -Część druga.- z trzech

Ciąg dalszy losów Natalii i Bartka

Obłuda.T, opublikowano , 6 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Natalio moja piękna – mówił z drwiną – jesteś niezwykle naiwna. Najnaiwniejsza dziewczyna, jaką znam. Idea naiwności. – Ona patrzyła tylko wielkimi oczami, niemal sparaliżowana. Bartek czuł się wspaniale widząc jej zdziwienie. – Myślisz, że taki facet, jak ja, zainteresowałby się taką gąską? Dziewczyno gdzie ty masz głowę? Popatrz w lustro. - Mówił to z taką rozkoszą, że niemal się trząsł. - Bartek. Ja nic nie rozumiem. – Szepnęła, zdławionym przez ból głosem – Dlaczego?

I chyba nikt z czytelników nie rozumie, co się stało? A jeśli ktoś rozumie, gratuluję intuicji. Dla wszystkich pozbawionych zdolności telepatycznych, należy się kilka słów wyjaśnienia. Opowiem teraz, krótko o Bartku, myślę, że pozwoli to lepiej pojąć tę sytuację. Był jedynym synem państwa Szczudłacz. Znakomitego lekarza Dr Jana Szczudłacza oraz wielkiej pani adwokat, Mec. Joanny Karpińskiej-Szczudłacz. Ludzi bardzo inteligentnych, zaradnych i zapracowanych. Bartek, więc musiał również otrzymać doskonałe wykształcenie i zdobyć wiedzę potrzebną w dorosłym życiu, takim życiu, jakie prowadzili jego rodzice. Od najmłodszych lat chodził na zajęcia, które miały ukształtować go w odpowiedni sposób. Od czwartego roku życia pobierał lekcje tańca i śpiewu. Pływał, grał w piłkę, w tenisa, jeździł na nartach. Uczył się angielskiego, niemieckiego i francuskiego. W liceum zapisał się na lekcję języka hiszpańskiego i łaciny. I w liceum w osobowości Bartka zaczęło się coś zmieniać. Musiał wpaść w złe towarzystwo, myśleli rodzice. W istocie najbliżsi znajomi, mieli na niego znaczący wpływ. Jednak w owo towarzystwo nie wpadł, lecz trwał w nim od dawna. Koledzy, z którymi grywał w tenisa, koleżanki ze szkoły tańca, rówieśnicy ze szkół językowych, zaczęli dojrzewać. A razem z nimi dorastał też Bartek. Młodzież pozostawiona samej sobie, bez nadzoru rodziców, w pewnym wieku zaczyna się zachowywać inaczej niż dorośli oczekują. Ta młodzież miała wiele ułatwień, których inna młodzież nie posiadała. Mieli pieniądze, umiejętności, wiedzę i niespotykaną w innych środowiskach pewność siebie. Zaczęło się od picia alkoholu, później pojawiły się narkotyki, a także „metal” i wreszcie „hip-hop”. Po pewnym czasie to wszystko zaczynało się nudzić, coraz bardziej krystalizującej się klice znajomych. Szukali nowych rozrywek. Potrzebowali bodźców, które mogłyby wypełnić pustkę, w której żyli. Pewnego dnia ktoś z nich, nieistotne, kto, ważny jest pomysł, znalazł rozwiązanie na ich bolączki. Jedyną zabawką, której nie mogli kupić byli ludzie. Żałowali z pewnością, że w Europie zniesiono niewolnictwo, ale był i na to sposób. Postanowili, wybierać ofiary, którymi będą manipulować. Wszystko dla czystej rozrywki. Na początku to były niewinne licealne zabawy.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych