Wróć do katalogu

Rozważny i romantyczny

Portret niezwyczajnego związku. Darek jest transseksualistą - tego dnia sąd orzeknie, czy ma prawo spędzić resztę życia jako mężczyzna.

BiałyKruk, opublikowano , 27 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ponieważ bohaterowie tekstu posługują się środowiskowym żargonem i nie tłumaczą sobie rzeczy dla nich oczywistych, pod tekstem zamieściłem słowniczek. Mimo wszystko jest to – celowo – rzucanie czytelnika na głęboką wodę.

Przedstawione postaci są całkowicie fikcyjne – w odróżnieniu od realiów, z którymi sobie radzą.

ROZWAŻNY I ROMANTYCZNY

Dzień zaczyna się zwyczajnie – tak zwyczajnie, jakbyście wcale na niego nie czekali; ty od jednego roku, a on przez większość życia. Budzisz się przytulony do kochanka i delikatnie całujesz go w policzek.

– To dzisiaj – mówisz. – Kocham cię.

– Ja ciebie też kocham – mruczy i wtula się bardziej. – Bardzo chciałbym cię dzisiaj mieć przy sobie…

– Będę cały czas w pobliżu – obiecujesz.

Dużo dalej, niż byś chciał.

*

Przed rozprawą podwozisz Darka do firmy – ma na dziesiątą umówione spotkanie z potencjalnym klientem, chciałby też skontrolować realizację ich ostatniego projektu. Ostatnio często tam bywasz i choć zwykle po prostu czekasz na niego w gabinecie, kilkakrotnie zdarzyło ci się przesiadywać w kuchni, więc mogłeś poobserwować ludzi: swobodnych, rozluźnionych. Teraz też wędrujesz do kuchni i zaparzasz sobie kawę.

Podoba ci się panująca tu atmosfera. Pomieszczenie jest jasne, przestronne. Przy stole chce się usiąść i chwilę porozmawiać. Na ścianie wisi kolaż zdjęć ze szkoleń i imprez integracyjnych. Obok Darek ustawił regał, a na nim umieścił kilkadziesiąt książek – nie tylko z dziedziny marketingu, ale także rozmaite poradniki w rodzaju Fish! Chwyciło, publikacje o radzeniu sobie ze stresem, o skutecznym wyznaczaniu celów… Niedawno opowiadał ci z satysfakcją, że ktoś z zespołu dostawił kilka własnych książek.

– O, hej. Zostało trochę wrzątku?

– Zostało. Cześć… Anno? – Uśmiech mówi ci, że dobrze zapamiętałeś. Zalewasz jej kawę. Chciałbyś pociągnąć rozmowę, ale nie bardzo wiesz, jak to zrobić. Wiesz, że jest nowa, że pracuje na infolinii, że Darek doceniał jej zaangażowanie. Wszystko, co przychodzi ci do głowy, brzmiałoby zbyt protekcjonalnie z ust partnera szefa…

Anna wychodzi i zostajesz sam, ale nie na długo. Jest poranek, ludzie dopiero schodzą się do pracy i wszyscy zaczynają dzień od kawy. Oglądają cię z zaciekawieniem. Czujesz się trochę nieswojo, gdy rzucają ci ukradkowe spojrzenia i nie jesteś pewien, czy to jest zwykłe ludzkie zaciekawienie słabo znaną osobą, czy też patrzenie przez pryzmat tego, z kim jesteś.

„Więc teraz jesteś gejem? Nigdy nie mówiłeś, że podobają ci się mężczyźni” – słyszysz od przyjaciół i nie wiesz, od czego zacząć. Zawsze byłeś hetero. Nadal w głębi ducha czujesz się hetero. Oglądana pornografia o czymś świadczy; ostatnio spróbowałeś gejowskiej i odpadłeś po pierwszych kilkunastu sekundach (Darka rozśmieszyła twoja mina, a potem włączył wam jakieś blonde czy może barely legal – niezbyt dobrze to pamiętasz, bo szybko zajęliście się sobą nawzajem). Nie możesz sprostować, że jesteś bi – to by zakładało, że jednak faceci również mają u ciebie szanse. A przecież jesteś z jednym z nich, tyle że… nie do końca. Nie znajdując dobrego określenia, nauczyłeś się odpowiadać, że Darek jest po prostu wyjątkowy – i myślisz, że to całkiem trafne.

– Wie pan, czy szef dzisiaj długo zostanie? – zagaduje cię jakiś pracownik.

– O jedenastej będziemy się zbierać. A co?

– Oj. Bo ja muszę dzisiaj wyjść bardzo wcześnie, a szef ma spotkanie i nie będę mu przeszkadzać… Już raz mi zniknął…

– Rozumiem… Nie załatwię za pana zwolnienia, ale powiem Darkowi, żeby do pana zajrzał przed wyjściem.

– Dziękuję!

– Żaden problem. A przy okazji, Piotrek jestem – podajesz mu rękę.

– Andrzej.

Po wyjściu Andrzeja zastanawiasz się, czy bardzo bezczelne z twojej strony byłoby przyjeżdżanie do firmy Darka razem z laptopem i własną pracą. Jako tłumacz możesz pracować wszędzie, miejsce się znajdzie, a w ten sposób łatwiej byłoby ci się zmobilizować do pracy i miałbyś więcej okazji do spędzania czasu wśród innych. Brakuje ci kontaktu z ludźmi, a oni wydają się akceptować twoją obecność. No i rozwiązywałoby to kwestię dojazdu Darka do pracy…

Nadal nie pojmujesz, jak można być właścicielem przedsiębiorstwa zatrudniającego na stałe dwudziestu trzech pracowników, rozstawiać konkurencję po kątach, brylować podczas prezentacji handlowych i mieć problem ze zrobieniem głupiego prawa jazdy. No ale cóż, nobody’s perfect…

*

Wnętrze samochodu to złe miejsce. Nie należy w nim oczekiwać na ważne wieści dotyczące losu najbliższych osób.

Powinienem tam być z nim – powtarzasz sobie. A jeśli sędzia będzie nieprzychylna? Jeśli rodzice nagle się wycofają? Gdybyś choć mógł wejść do budynku… Jednak Darek odmówił w typowy dla nich wszystkich paranoiczny sposób.

– Nie wchodź ze mną, bo tam będą moi rodzice – przekonywał. – Wyobrażasz sobie, co by było, jeśli powiedzieliby na rozprawie, kim jesteś?

– Przecież oni nawet o mnie nie wiedzą. Masz prawo przyprowadzić przyjaciół – polemizowałeś. – I dlaczego w ogóle zakładasz, że to byłby koniec świata?

Prowokujesz go. Przerabialiście to już kilka razy.

– Bo dla sędzi czy biegłego gej to nie mężczyzna. Dla nich muszę być hetero, albo wyjdę z sądu jako kobieta.

– A rodzicom powiesz…?

– Tak jak się umawialiśmy. Po uprawomocnieniu wyroku.

Nie rozumiesz tego. W ogóle. Twój umysł odmówił posłuszeństwa na etapie pozywania rodziców do sądu (tak jakby nie można było iść z zaświadczeniem od lekarza do Urzędu Stanu Cywilnego), a im dalej w to brniesz, tym bardziej twój świat stoi na głowie. Z tego co widzisz, oni wszyscy tacy są – przyzwyczajeni, konformistyczni, gotowi wyprzeć się każdego, byle tylko osiągnąć cel: udowodnić diagnostom, biegłym i sędziom, że są modelowymi transseksualistami i zmienić płeć.

Trochę ci przykro. Powinieneś tam z nim być, a tymczasem on odrzuca twoją obecność przy sobie w najważniejszym dla siebie dniu. Nawet jeśli mówił, że by cię chciał…

– Pójdziesz ze mną po dowód – obiecał, zanim wysiadł z samochodu. – I do komisji wojskowej. I na uczelnię. I do biblioteki. I do urzędu skarbowego. Wszędzie. Będę cię tam potrzebował. A tutaj… wiem, że wrócę właśnie do ciebie.

Całuje cię i wychodzi.

Patrzysz na niego, jak idzie. Elegancki młody mężczyzna. W życiu byś nie powiedział…

*

– …że tak się to skończy.

– Chciałeś powiedzieć: zacznie? – Darek uśmiecha się i przeciąga jak kot, zrzucając z was obojga kołdrę. Łapiesz spojrzeniem linie jego ciała – w tym ujęciu wygląda niemalże jak kobieta, a może jak nastoletni chłopak – i głaszczesz dłonią po brzuchu.

– Chciałem – zgadzasz się, a to przypomina ci, że nie miałeś okazji sprawdzić, jak twój kochanek smakuje, więc sięgasz niżej i zanurzasz palec w wilgoci między udami. Kubki smakowe odpowiadają: sperma. Darek kieruje twoją rękę z powrotem na miejsce. Gdybyś mógł, włożyłbyś ten palec do środka – jeden na początek – ale tego ci nie wolno. Możesz natomiast bawić się łechtaczką i bardzo ci się to podoba. Pierwszy raz nie masz problemu z kontynuacją pieszczot w tym właściwym punkcie, gdy osoba, której sprawiasz przyjemność, wije się w spazmach – „maleństwo” jest prawie tak duże i grube jak koniuszek palca, którym je drażnisz.

Dłuższą chwilę później Darek układa się na tobie wygodnie i obdarza długim, lekko kłującym pocałunkiem. Do zarostu będziesz musiał przywyknąć. Do tej pory to była twoja domena – teraz w związku jest was dwóch.

Jesteś głęboko przekonany, że kłucie to jedna z wielu tego typu nowości w twoim życiu.

*

Czekanie w samochodzie jest zbyt męczące, więc – mimo paskudnej pogody – wysiadasz i zapalasz papierosa. Krążysz nerwowo po parkingu, próbując sobie wyobrazić, jak jest tam, wewnątrz.

Jedyne, co wiesz na pewno, to że będzie sędzia-kobieta i że sędzia będzie mówiła do Darka per „pani”. Nauczyłeś go, że to bardziej zabawne niż obraźliwe, zwłaszcza gdy człowiek przestudiuje dokumenty i wyskakuje z „O cholera, przepraszam pana… to znaczy panią!”, ale nadal tego nie cierpi.

Masz nadzieję, że nadal jest tak spokojny i opanowany, jak przez całe przedpołudnie. Wczoraj tak hałasował naczyniami, że w końcu stwierdziłeś, że przyrządzisz kolację za niego, a później przygotowałeś ciepłą kąpiel z olejkami relaksującymi i zrobiłeś mu masaż.

– To czysta formalność – przekonywałeś, masując napięte barki. – Nikt przy zdrowych zmysłach nie wziąłby cię za kobietę.

– A jeśli jednak? Jestem z tobą, rodzina nadal mnie nie zaakceptowała, nakłamałem lekarzom… Co ja wtedy zrobię…?

– No właśnie – podchwyciłeś temat. – Co możesz zrobić?

– Mogę się odwoływać do skutku… – powiedział po namyśle. – Ale jeśli by się nie udało, to naprawdę nie wiem… Całe życie z „K” w dowodzie, „panią” i tym imieniem…?!

Przytulasz go mocno i uspokajasz. Długo zastanawiasz się, czy zadać mu to pytanie:

– A czy teraz jesteś nieszczęśliwy?

*

Zanim się zeszliście, zdawało ci się, że wszystko rozumiesz. Transseksualista, tak, ostatnio w prasie pojawiło się sporo artykułów na ten temat, czytałeś większość z nich, więc wiedziałeś, że Darek to normalny facet, tyle że ma drobne problemy z ciałem i papierami. A jednak na początku dziwiło cię dosłownie wszystko: odmowa pójścia na basen, namawianie cię, byś wypożyczył za niego książki z biblioteki, twarde odmawianie wizyty u lekarza, gdy miał grypę, jeżdżenie na kartonikowych biletach… Kiedy zażartowałeś sobie z kobiety, że pewnie ma okres, dosłownie na ciebie napadł, a gdy w trakcie jakichś rozmów odwoływałeś się do – zdawałoby się – uniwersalnych doświadczeń wszystkich mężczyzn, patrzył na ciebie powątpiewająco.

*

Wraca.

Nawet nie musisz pytać – wygląda jakby trafił szóstkę w totolotka. Słońce, które właśnie wyjrzało zza chmur, rozzłaca mu włosy, niebieskie oczy promienieją radością. Publicznie pozwalacie sobie na uścisk na środku parkingu i krótki pocałunek, a później zaciągasz go do samochodu i tam wyciągasz z niego całą relację.

Nie, nie było kłopotów. Tak, rodzice byli grzeczni i wszystko potwierdzali. Nie, potem po prostu wyszli z sali. Owszem, nawet się nie pożegnali. Tak, wyrok uprawomocni się w ciągu miesiąca.

– To teraz nie możemy już wziąć ślubu – mrugasz do niego. – Przynajmniej przez najbliższe kilkadziesiąt lat.

– Trzeba to uczcić – śmieje się Darek.

– Uczcimy. Urządzasz imprezę, pamiętasz?

– Nie, kupmy coś. O, wiem! Kupmy telewizor HD. Zawsze chcieliśmy mieć większy ekran, a teraz jest okazja. Skoro oszczędzamy tyle kasy na weselu…

– Dobrze, słonko. Kupimy ci telewizor.

*

Przy wyborze telewizora Darek kieruje się wyglądem obudowy i nieprzyzwoicie niskim głosem wykrzykuje na pół sklepu: „Zobacz, on jest śliczny! Weźmy ten!”. Żałujesz, że nie masz aparatu fotograficznego: mina sprzedawcy jest nie do opisania.

*

Czasami Darek powtarza, żebyś przestał myśleć schematami. Udało ci się to tylko połowicznie. Widzisz jego – bez podziału na cechy męskie, żeńskie czy jakiekolwiek inne. Kiedy próbujesz przełożyć to, co widzisz, na jakikolwiek język (a znasz ich w końcu kilka!), posługujesz się stereotypami.

Zajmowanie łazienki najwyżej na kwadrans – męskie. Dwie pary butów i kupienie trzeciej w pięć minut – męskie, alleluja. (Twoja była miała około piętnastu par i kupno kolejnej zajmowało jej dwie i pół godziny… jeśli akurat miałeś dużo szczęścia). Znajomość tak dziwacznych kolorów, jak oberżyna, ultramaryna, szkarłat, seledyn, brzoskwinia i karmazyn – kobiece. Głębsza niż twoja nienawiść do porządków domowych – niby męska, ale ty relaksujesz się przy zmywaniu i odkurzaniu, więc…

Po miesiącu bycia razem pozwolił ci odkryć, że uwielbia te wszystkie rzeczy, które zwykle uwielbiają dziewczyny: chodzenie w twoich koszulach flanelowych, przytulanie i mówienie „kocham cię” dziesięć razy dziennie, romantyczne liściki… Kiedy wyraziłeś żal, że dopiero teraz się o tym dowiadujesz, odparł, że jego była nadal nic nie wie.

*

Jesteście w domu. Darek, jeszcze w garniturze, rzuca się wypakowywać nowy telewizor, więc idziesz przebrać się w coś codziennego i zaglądasz do lodówki. Po tylu godzinach wypadałoby coś zjeść. Najlepiej obiad.

Po namyśle decydujesz się na spaghetti bolognese. Kiedy siekasz cebulę, Darek włącza nowy telewizor i znika na moment pod prysznic. Już w t-shircie i dżinsach przychodzi do ciebie i smaży mięso, podczas gdy ty trzesz ser i drzesz listki bazylii na mniejsze kawałki. Potem ty wybierasz film, a on nakłada jedzenie na talerze i przynosi do stołu.

Pomijając lepszą rozdzielczość oglądanego filmu, nie masz wrażenia, aby cokolwiek się zmieniło. Zwyczajne, codzienne popołudnie. Nawet trochę zbyt spokojne. Kiedy film się kończy, siadasz nad tłumaczeniami, a Darek odpisuje na mejle, od czasu do czasu piszcząc do małych słodkich kociaczków, których zdjęcia wrzuca mu koleżanka – czego nigdy nie rozumiałeś i pewnie nigdy nie zrozumiesz.

Pół godziny przed wyjściem wreszcie opada mu adrenalina. Zaciągasz go do łóżka, przekonując, że najwyżej trochę się spóźnicie, ale będzie w lepszym nastroju. Z rozdrażnieniem przyjmuje delikatne pieszczoty – rozprawa naprawdę nim trzepnęła – więc nie zastanawiając się zbyt długo ustawiasz go po prostu w odpowiedniej pozycji i bierzesz od tyłu. Pomaga.

*

Ciała po prostu nie umiesz określić. W ubraniu sprawa jest jasna. Gdy Darek się rozbierze – wszystko zaczyna się komplikować. Masz dziwne wrażenie, że zmienia się w zależności od… oświetlenia? nastroju? diabli wiedzą, po prostu czasem widzisz bardziej kobietę, a czasem bardziej chłopaka (nie umiesz pomyśleć „mężczyznę”, nie w tym kontekście). Płaska klatka piersiowa z widocznymi bliznami, smużka włosów biegnąca od splotu…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych