Wróć do katalogu

Rufi - detektyw z przypadku

moja 1 książka. napisałem ją w wieczory kiedy nie chciało mi się odrabiać lekcji :P. Miłej lektury

rufizdawid, opublikowano , 40 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rufi, detektyw z przypadku SZOK Było sobotnie południe, Rafał (kryptonim Rufi) siedział w swoim salonie i oglądał program o meduzach. Mimo że za tydzień miały rozpocząć się wakacje strasznie nie chciało mu się nic robić. Zakończenie roku miało się odbyć w czwartek więc jeszcze trzy dni chodzenia do gimnazjum. Już od ponad 2 tygodni do szkoły chodziło się tylko po to aby chodzić, na lekcjach nauczyciele puszczali filmy, wychodzili z Sali lub dawali godzinę wolną. Kiedy pokazywano ofiarę poparzenia przez meduzę, Rufi usłyszał nagle grzmotnięcie. Nie dziwiło go to ponieważ obok jego domu budowano jakiś magazyn i co pięć minut coś grzmotnęło lub huknęło. Jednakże jeden element nie pasował, dziś aj roboty na budowie nie było! Rufi szybko się wyprostował i wyszedł przez szklane drzwi na taras. Rozejrzał się i nic nie zauważył. Podbieg do frontowych drzwi , otworzył je i się rozejrzał , ale nawet gdyby chciał coś zobaczyć to nic by nie zobaczył ponieważ miał bardzo długie podwórko, o od drzwi do ulicy dzieliło go około 100 m. zaczął się zastanawiać :co tak grzmotnęło? Rozmyślają przeszedł z powrotem do salonu i wtedy poraz drugi usłyszał bardzo podobny grzmot. Ponieważ był bardziej skupiony wiedział skąd odchodzi ten dziwny dźwięk, usłyszał go od strony tarasu, więc znowu na niego wyszedł, jednakże nie zobaczył tam nic niezwykłego, na budowie nic się nie działo a długa działka jego sąsiada pana Wojtka była opustoszała. Jedynym możliwym źródłem dźwięku była stara opustoszała świniarni w Dawidach. Był to opustoszały kompleks budynków w którym kiedyś hodowano świnie. Chlewiarnie zamknięto kiedy Rufi miął 7 lat. Nasz bohater pobiegł szybko na górę do swojego pokoju, szybko wyjął z szawki lornetkę którą dostał na święta. Zdejmując zabezpieczenie z szkieł otworzył okno. Ze swojego okna miał doskonały widok na 3 z 5 podłużnych budynków w którym kiedyś mieszkały świnie. Oprócz tych chlewni w skład ośrodka wchodziły 3 inne budynki które buły dużymi kwadratami, Rufi nie mógł ich zobaczyć przez wysokie drzewa. Rozglądając się po okolicy zauważył że na drodze prowadzącej do świniarni która był otoczona przez jezioro jakiś 3 facetów w czarnych strojach zakrada się tarzając się na ziemi. Cały fakt był o tyle dziwny że żeby dotrać się do świniarni tą drogą trzeba było przejść obok strażnika który całe dnie siedział w dużym pojedynczym pokoju ze szklanymi szybami, który stał obok szlabanu. Szlaban bronił drogi do przedszkola, studia nagraniowego Gabi, kwiaciarni oraz straży pożarnej. Do świniarni prowadziły też inne drogi można było przeskoczyć przez płot który przebiegał obok drogi prowadzanej do szkoły w ładach oraz kościoła. Wiele osób często myliło Dawidy z Ładami. Można było dostać się innym sposobem na drużkę którą czołgali się 3 mężczyźni, Mianowice przeskoczyć poprzez siatek na blokach a potem przez zarośla dostać się na początek drużki, strażnik nie miał by szans nikogo zauważyć ponieważ wejście do tej drogi i droga go kwiaciarni znajdowały się za zakrętem na który stał budynek . Rufinie miał pojęcia do czego służył budynek. Istniała jeszcze jedna droga, od domu sufiego można było przejść polem w stronę świniarni, następnie wspinają się na drzewo które było silne ale krępe i niskie przeskoczyć rzeczkę która nie miała imienia a rozdzielała pole od chlewiarni. Z drzewa można było przeskoczy na drugi brzeg jednakże trzeba było jeszcze przeprawić się przez niewysoki mór który w miejscach gdzie się rozpadał wstawiono siatkę po której było łatwo przejść. Rufiemu nie pasował jeden szczegół mężczyźni wybrali drogę którą było się najłatwiej dostać ponieważ wystarczało ze się powie że idzie się na spacer a strażnik pozwalał przejść. I wtedy Rufi odkrył dlaczego mężczyźni nie chcieli przeskoczyć przez siatkę w innym punkcie tak naprawdę było 2 mężczyzn trzecim był tak naprawdę czarny worek na zwłoki! CZARNOBYL Rufiemu zabrakło tchu w piersiach. Jakiś dwóch facetów tarzało się w stronę opuszczonej chlewiarni z czarnym workiem na zwłoki! Nie miał żadnego logicznego wyjaśnienia tej sytuacji. Co mogło być w workach? Myśl o nieboszczyku Rufi wolał zostawić na koniec. Może jakieś kosztowności? Może…… czyjeś zwłoki. Kiedy Rufi rozmyślał na logicznym wyjaśnieniem rozległ się trzeci huk. Był cichszy ale bardziej metaliczny. Kiedy rozległ się huk dwóch mężczyzn z workiem zaczęło biec! Tak jakby wiedzieli że ten huk nastąpi, jakby to był sygnał dla nich aby zaczęli biec. Biegli tak szybko że trudno było nadążyć lornetką. Nagle zniknęli za krzakami. Chwile później uciekinierów dało się zobaczyć jak wbiegają do jednego z podłużnych budynków gdzie kiedyś hodowani śwnie. Dało się oh jeszcze zobaczyć poprzez zniszczone rozpadające się ściany i okna jak biegli na drugi koniec budynku. Nie pozostało chwili do stracenie, Rufi pospiesznie spakował lornetkę a następnie wbiegł do pokoju swojej siostry Moniki która miała słuchawki na uszach i nie słyszała grzmotów. Monika miała 16 lat i była dobrze zbudowana ponieważ była pływaczką. -idę się przejść- powiedział Rufi zdejmując siostrze słuchawki -dobra, weź telefon Monika nie była zbytnio niczym zainteresowana i nie zauważyła zdenerwowania brata. Rufi złapał telefon i wybiegł na dwór. Postanowił dostać się do chlewiarni poprzez pole, ale uświadomił sobie jedna rzecz, jest 13 latkiem a tam byli dwaj silni mężczyźni którzy mogli być uzbrojeni. Pospiesznie zadzwonił do swojego brata ciotecznego i jednego z najlepszych kolegów Krzyśka. Krzyśek był o rok starszy od sufiego ale był jego wzrostu i mieszkał naprzeciwko jego domu -cześć co tam? -wychodzisz do Czarnobyla?(tak niemal że wszyscy nazywali chlewiarnie w Dawidach) -a coś się stało? -opowiem po drodze, wychoć szybko! -dobra, już jestem Chwile potem Krzyśek wyszedł na swoje podwórko, nie skorzystał z furtki, przeskoczył siatkę jak zwykle robił -dzwonimy po Posiłki? Krzysiu miał na myśli Michała i Andrzeja Posiłków którzy mieszkali obok niego i byli dobrymi znajomymi Rufiego. -nie, wiesz ile oni się zbierają do wyjścia, mówią 10 minut wychodzą 2 godziny. -masz racje, czy coś się stało? -tak! Idziemy do Czarnobyla przez drzewo i rzeczkę, opowiem po drodze. Kiedy biegli przez pole i przechodzili po drzewie Rufi opowiedział wszystko ze szczegółami od grzmotów aż do tego jak po niego dzwonił -chyba ci się przywidziało, za dużo książek czytasz -jestem pewien tego co widziałem, pozatym i tak planowaliśmy dziś że tutaj wpadniemy, co za różnica teraz czy wieczorem -jeśli nawet to prawda to czemu strażnik ich przepuścił? -może byli samochodem i powiedzieli że idą do kwiaciarni -a co z tymi grzmotami, jesteś pewien że dochodziły one z stad? -na 200% mogę postawić o to moje wszystkie magiczne sztuczki Nie wiem czy o ty wspominałem ale Rufi był początkującym iluzjonistą oraz bardzo lubił układać domino w różne wzory 2d i 3d oraz był bardzo giętki. -jeśli nawet to masz jakiś plan co zrobimy z tymi gościnami? -nie ale jedno jest pewne, musimy się dowiedzieć o co im chodzi, taki huk noże wywołać tylko coś ciężkiego, pyzatym nie słyszałeś nic? -słuchałem muzyki Kiedy przedarli się poprzez gęste krzaczory zamilkli kiedy weszli na zniszczoną kamienną drogę która łączyła wszystkie Dudyk Czarnobyla, nie była ona Tosta ale powykrzywiana we wszystkie strony, tak aby połączyć nawet ostania zagrodę dla świń z teoretycznym budynkiem głównym świniarni. Przeszli wzdłuż i wszerz cały obiekt ale nic nie znaleźli. Został ostatni najwyższy budynek. Kiedy chłopcy szli w jego stronę usłyszeli kolejny huk. Był on głośniejszy co potwierdzało hipotezę Rufiego że hałas pochodzi z Czarnobyla. -co to było ?!?-krzyknął Krzysiek na całe gardło -cicho bądź! W tym samym momencie co zaczęło szeleścić w pobliskich krzakach które stały za budynkiem. Szelest zamroził chłopców , ale zaczął się oddalać aż w końcu zniknął -cco to było? -nie wiem ale cokolwiek to było twój krzyk to przestraszył -jak to? -zdaje mi się że t byli ci faceci, schowali coś niedaleko z stad a teraz dali nogę. -zbierajmy się z stąd -musimy tam wejść -ale po co?? -po jajco, a co jeśli zostawili kosztowności na wierzchu? - jeśli to cos to był pies a oni tam czekają na nas i chcą na się pozbyć jak tego gościa w worku?? -dobra nie wchodzimy tam sami, weźmiemy większą ekipę i tu wrócimy -ale wtedy może być po ptokach, bandyci już o nas widzą więc jeśli tu coś schowali to, to wezmą -chyba ze to schowali i są pewni swojej kryjówki -jak dla mnie powinniśmy poszukać tego co wywołuje ten hałas -a jeśli źródło hałasu jest na górze? -więc my też będziemy na górze, poczekamy na kolejny sygnał I usiedli na trawie i czekali. Rufi był przekonany że zaraz huk się powtórzy, nie mylił się. Po ok. 3 minutach huk się powtórzył, był pewien ze hałas dochodzi z budynku. NIEPEWNOŚĆ Z widoczną niechęcia Krzysiek wszedł z Rufim do tajemniczego budynku. Pierwsze wrażenie było przewidywalne, pierwsze piętro było niemal że pustym kwadratem, z dużym czarnym biurkiem w rogu -recepcja? -powiedział niepewny Krzysiu -nie wiem to ty tu częściej bywasz Wejściem na drugie piętro były betonowe schody przy ścianie. Chłopcy ostrożnie na nie weszli, nie było poręczy o którą można by się złapać, więc szli plecami opartymi o ścianę. Gdy obaj byli na górze im oczą ukazał się dziwny widok. Ko środku pokoju stała dziwna maszyna. Wyglądała trochę jak szczęki robota lub jakiegoś potwora. Na dole i na gurze znajdowały się ogromne kawałki blachy, górny kawałek powoli się podnosił za pomocą trzech kawałków liny, obok znajdował się komputer i 5 par słuchawek nie podłączonych do niczego wyglądały jakby miały chronić przed hałasem. -do czego ten komputer? -włącz go -jest włączony ale monitor jest zablokowany - jak to zablokowany? -pisze ,, proszę włożyć klucz’’ -hej! Pamiętasz!- krzyknął energicznie Krzysiek- kiedyś ci mówiłem że zleźliśmy tu komputer na klucz a tydzień później tego kompa nie było! -pamiętam! Pewnie ci goście wzięli go do naprawy a teraz go wykorzystują! -tu jest jakiś zegar - gdzie? jaki? -elektroniczny, tu za komputerem pokazuje że zostało 18 sekund -do czego? -może do wybuchu! A co jeśli ci goście się nas przestraszyli i włączyli bombę! I dlatego tak uciekali! -spokojnie… czekaj ! załóż te słuchawki!! -po co? -zakładaj! Krzysiek i Rufi pospiesznie założyli słuchawki a kiedy zegar doszedł do zera górna metalowa pokrywa opadła i impetem na dolą wywołując hałas tak głośny że nawet słuchawki nie uciszyły całego odgłosu. -odliczanie zaczęło się na nowo! -1 minuta -przecież jesteśmy tu więcej nisz minuta a kiedy znaleźliśmy zegar było 19 sekund -może te odgłosy nie mają być systematyczne a przekazują jakieś wiadomości! -zobacz na to coś przy oknie! W oknie stał mały mikrofon którego wcześniej chłopcy nie zauważyli. -teraz jestem pewien. Kiedy masz klucz uruchamiasz monitor i komputer, wpisujesz tekst do programu a on automatycznie nadaje wiadomość, kiedy wyjmujesz klucz wyłącza się monitor, prawdopodobnie gdy skończy się nadawać wiadomość wyłącza się komputer. Mikrofon łapie odpowiedzi a komputer zmienia je na wiadomość czytelną dla ludzi. Aby zwiększyć hałas górna blacha jest przymocowana do ziemi silną sprężyną, na dodatek ponieważ komputer jest bardzo dokładny jeden hałas w niewielkiej przerwie czasowej może oznaczać inny wyraz. Zakładaj słuchawki 7 sekund Kolejny głośny huk zatrząsł piętrem -widzisz? –powiedział podekscytowany Rufi – teraz minuta dwadzieścia, co może oznaczać że mam rajcie, dzięki dokładności komputerów nawet 5 sekundowa różnica może oznaczać cos innego -dobra jeśli nawet masz rajcie to po co tym gościom zwłoki?!? -to nie były zwłoki lecz części wymienne, nie zauważyłeś że sprężyna lśni nowością, tak samo jak zegar? Kiedy tu szliśmy nie było żadnego huku czyli wymieniali sprężynę i zegar -dobra możesz mieć rajcie, ale po co to wszystko? Huk nie jest aż tak głośny żeby było słychać niewiadomo jak daleko, a jak coś jest stosunkowo blisko to po co budować taką machinę? -nie mam pojęcia jednakże Ktoś to zbudował i musimy się dowiedzieć po co , zakładaj słuchawki Następny grzmot był wyjątkowo głośny, kiedy ucichł stało się coś niespodzianego, komputer się wyłączył, zegar zgasł, liny opadły na blachy, teraz cała ta maszyna wyglądała jak 2 blachy obok których stał stary komputer, natomiast mikrofon co najdziwniejsze wsunął się w otwór w ścianie, cała ta scena wyglądała jak z jakiegoś filmu Sice-Fiktion. -co z tym robimy? -odkładamy słuchawki i obserwujemy wszystko, widziałeś że te liny opadły czyli przed użyciem trzeba je naciągnąć -i jeszcze jedno przecież tu obok jest kwiaciarnia z szklarniami, a co jeśli właściciele szklarni są w to zamieszani? - masz rajcie jednakże nie możemy być niczego pewni -mówimy o tym komuś? -nie jestem pewien czy to pomoże, na razie milczymy WAKACJIE! O boże! WAKACJIE!! W końcu się zaczęło na co czeka każdy dzieciak który chodzi do szkoły, co najlepsze ani Rufi ani Krzysiek nie wyjeżdżali nigdzie na początku wakacji, natomiast wszyscy ich znajomi z Dawid wyjeżdżali dzięki czemu mogli swobodnie pracować. Monika siostra Rufiego miała codzenie poranny i popołudniowy trening, więc i ona nie zawracała im głowy. Mama naszego bohatera musiała jeszcze chodzić do szkoły gdzie uczyła i załatwiać różne formalności, a tata miał teraz nagranie do nowej bajki w swoim studiu nagraniowym , które mieściło się w starym domu Rufiego. Tata Krzysia codzenie jeździł na budowę a mama bez problemu puszczała go na cały dzień. W skrócie mówiąc mogli siedzieć w Czarnobylu całe dnie a nikt tego nie zauważył. Kiedy Krzysiek siadał na czatach wyczekując niespodziewanych gości lub nadawania, Rafał wybierał się do głównego budynku dawnej świniarni i buszował w starych dokumentach, chciał się dowiedzieć dlaczego zamknięto chlewiarnie. kiedy równo tydzień po zakończeniu roku szkolnego czytał zamówienie na pasze dla świń w starym gabinecie, rozległ się dźwięk dzwonka jego telefonu czyli jakaś hinduska muzyczka którą miał automatycznie zapisaną na telefonie. Na dotykowym ekranie pojawił się napis ,,Krzysiek’’ oraz pasek dzięki któremu można było odrzucić lub potwierdzić połączenie przesuwając zapinkę w kształcie kwadratu. -co jest? -widzę jakiś dwóch kolesi w czarnych strojach czołgających się drogą główną(czyli drogą która prowadziła od kwiaciarni) -biegnę Chwilę potem Rufi i Krzysiu czekali zniecierpliwienie w krzakach aż ich goście przybędą pod dzwonnice. Chłopcy tak ochrzcili budynek w którym znajdowała się dziwna machina. -gdzie oni są? -nie mam pojęcia Chwilę potem zobaczyli jak dwaj mężczyźni luźnym krokiem wchodzą do dzwonnice - O NIE!! -ciszej! Co się stało? -zostawiłem tam kanapkę ! - CO!?!! Wiesz co to znaczy !?!? możemy zostać zdemaskowani!! -o tam… -OJ TAM! OJ TAM!! A CO JEŚLI…. I wtedy zaczęło się huczenie. Chłopcy zmarli, czy to oznacza że nic nie zauważyli? -chyba mamy szczęcie, głównie ty! -to nie moja wina, a zresztą skąd by wiedzieli że to my? -niewiedzieni by ale mogli by się domyślić że ktoś tam był i że może wie co jest grane…. Nagle z dzwonnicy wyszedł niewysoki mężczyzna z łysą głową. Nie był najwyższy ale miał ogromne mięśnie, widać że był zdenerwowany i przestraszony, w reku trzymał niefortunną kanapkę. -czyli że nas mają, ale czemu nadają skoro znaleźli kanapkę, czyli niezbity dowód że ktoś tam był? - może myślą że to kogoś z ekipy, przecież mają 5 par słuchawek, a wyszedł sprawdzić czy na pewno nikogo nie ma -mam pomysł, musisz mi zaufać -no mów -biegnij! -co?!? Oszalałeś??? - nie, ty odwrócisz ich i uwagę a ja wejdę na górę, przy odrobinie szczęścia obydwoje za tobą pobiegną i zapomną wyjąć klucz, a wejdę przeczytam wiadomość i wezmę klucz. Pomyślą że wzięli klucz i musieli zgubić po drodze - a jeśli mnie złapią?? -bez paniki, ty mieszkasz w Dawidach a Łady też znasz, więc wiesz jak uciekać, pozatym mi wystarczy chwila jeśli przeskoczysz przez plot pewnie sobie odpuszczą Kiedy tak gadali łysy byczek podszedł do nich i ich omal nie zauważył lub usłyszał, jednakże był zbyt zdenerwowany by zobaczyć w cieniu czarno ubranych chłopców. -albo nie, podbiegnij do niego i załóż mu koszulkę na głowę, pomyśli że to ktoś dorosły i na pewno zawoła tego drugiego -bo chyba ty! Mam skoczyć na umięśnionego faceta który być może jest zamieszany w jakąś kryminalną sprawę po ty byś mógł złapać kluczyk!? -no tak -dobra, ale to ostatni raz, gdy tak się poświęcam Jak powiedział tak zrobił. Gdy czarno ubrany facet odwrócił się by wrócić do dzwonnicy, Krzysiek zakradł się do niego od tyłu i naciągnął mu koszulkę z pleców na głowę, była to pierwsza konfrontacja z ubranymi na czarno przestępcami. Z początku siłacz próbował sięgnąć sobie za plecy wyginając ręce i kręcąc się w kółko, było naprawdę śmieszne. Nagle byczek krzyknął -MACIEK!!!!!

2011-05-19 15:53:44 Ale dlaczego bandyta nie zdioł koszulki?? To proste !!miał zadurzę mięśnie! Z góry zaczął zbiegać drugi mężczyzna, nie miał w ręku klucza co było dobrym znakiem. Kiedy kompan osiłka biegł w jego stronę by zdjąć mu koszulkę Krzysiek zaczął już biec w stronę siatki prowadzącej do ład. -CO TY ODWALASZ, SIĘ PYTAM ?!?- pomocnik byczka był wysoki szczupły i miał gęste, krótkie brąz włosy. -ktoś mnie zakatował, tam ucieka!- i pokazał w stronę uciekającego Krzyśka -biegniemy! I pobiegli za Krzysiem ,nie byli zbyt szybcy więc Rufi nie martwił się o zdrowie kolegi. Tymczasem on sam miał ważną misje, musiał ukraść klucz. Pospiesznie wbiegł na górę, ale nie miał szczęścia, kiedy stanął na gurze schodów blachy opadły, tak się przestraszył że omało nie spadł ze schodów, na szczęcie udało mu się uniknąć takiego losu. podbiegł do komputera, był włączony i on i monitor, co za szczęcie! Otwarte okno na pulpicie wyglądało jak zwykły notatnik było w nim napisane ,,chyba jesteśmy podglądani, spotkanie w punkcie A’’ Rufi najchętniej by przeczytał jeszcze raz wiadomość i ją zgłębił dokładniej jednakże wiedział że nie ma czasu, szybko wyjął klucz i schował do kieszeni, z podniecenia omało nie zeskoczył ze schodów. Punktem umownym Krzysia i Rufiego było boisko w Dawidach, znajdowało się obok pola które stało po przeciwnej stronie Rufiego. Po prawej stronie pola stał dom Posiłków a obok nich dom Krzysia. SKLEP -punkt A? gdzie to może być?- myślał na głos Krzysiek -nie wiem ale jedno jest pewne, teraz będą ostrożniejsi -być może ale jak teraz będą nadawać bez klucza? -są trzy wyjścia: 1 podłożymy im ten klucz 2 skopiujemy klucz i podłożymy im oryginał lub 3 czyli liczymy na to ze mają zapasowy klucz. -pierwsze odpada, musimy mieć klucz, ja jestem za drugim wyjściem -ten sposób rzeczywiście będzie najlepszy, więc musimy tylko jechać i skopiować klucz. Następnego dnia wsiali w autobus i pojechali do centrum handlowego Janki skopiować klucz. -gdzie możemy to skopiować?- spytał Rufi pokazując lekko zardzewiały, duży, brązowy klucz - w CEZARZE Krzysiek miał na myśli sklep cezar czyli szewca, dorabiacza kluczy, ślusarza i jeszcze inno fachowe rzemiosła które były dostępne w sklepie CEZAR. Był to nowoczesno urządzony sklep w którym pracowało 2 ok. dwudziestolatków. - w cym mogę pomóc? –zapytał energicznie wysoko czarno włosy sprzedawca zza lady -chcemy dorobi taki klucz –powiedział Rufi pokazując klucz od komputera -nie wiem czy mamy taką możliwość, nie mamy tak dużego szablonu by go skopio… a skąd macie taki klucz? -a coś jest nie tak? -tak, wczoraj mój kolega zgubił dokładnie taki klucz, pamiętam nawet te ząbki bo jest on dosyć specyficzny -to raczej niemożliwe –wyskoczył nagle obronie Rufi- moja babcia mnie prosiła bym zrobił jej doróbkę klucza, to jest klucz do jej domu - a gdzie mieszkacie – i tu chłopak popełnił błąd, powinien być bardziej zainteresowany babcią lub sobie odpuścić jeśli był by to tylko klucz od domu, przecież można wezwać ślusarza -a co pana to interesuje? -dużo! Gadać skąd to macie! -właśnie! –powiedział drugi właściciel –nie denerwujcie nas! I wtedy olśniło Rufiego, drugim sprzedawca był wysoki mężczyzna który zapomniał wsiąść klucz -to wy przebiegłe gnojki śledzicie nas! -uciekaj – krzyknął Krzysiu I tak zaczęła się jedna z największych…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych