Sama
Świat kobiety z autyzmem schizofrenicznym (cz. 1)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- słucham panią? Zauważyłam przed sobą niską, otyłą kobietę sprzedającą niebieskie kwiaty. Rozejrzałam się w koło. Niemal w nią weszłam. I znów nieumyślnie zrobiłabym coś dziwnego. - Nie, nie, przepraszam panią.- odezwałam się pośpiesznie, odwracając się jednocześnie w przeciwną stronę i kierując w stronę lasu. Musze usiąść. Muszę po prostu usiąść i odpocząć. Z dala od ludzi. Oni jedynie to wszystko wzmacniają i zakłócają. - Panienko, ale proszę za to zapłacić!- usłyszałam delikatny głos starej kobiety za sobą Zatrzymałam się, spoglądając na nią ze zdziwieniem. Kobieta spojrzała niżej, na moją dłoń. Dopiero teraz poczułam, że cały czas trzymam coś w ręce. To kwiatek. Mały niebieski kwiatek. - Przepraszam. Nie chciałam go zabierać. Na te słowa uśmiechnęła się ciepło i odwróciła w inną stronę, pozwalając mi tym samym na odejście bez zapłaty.
Bardzo stara kobieta o białych włosach, szczelnie owinięta fioletową chustą. Jakby broniła się przed chłodem nacierającym na nią. Spojrzałam na niebo. Było tak piękne i błękitne. A po nim płynęły jedynie małe białe chmury. Słońce tak mocno rozświetlało wszystko w koło. Jest przecież bardzo ciepło. Więc może kobieta nie chroni się przed chłodem. Ukrywa się przed czymś zupełnie innym. Ale o tym przecież wie jedynie ona sama. Spojrzałam jeszcze raz na kwiatek. Znam go dobrze. Widziałam takie nie raz na łące. To zwyczajne polne kwiaty, które zrywałam nawet wczoraj. Kobieta wolnym krokiem spacerowała po ulicach i potrącana przez ludzi stale proponowała im polne kwiaty na sprzedaż. Nikt nie zwracał na nią uwagi, ale ona wciąż mimo wszystko uśmiechała się. Nie, nie do ludzi. Właśnie do kwiatów, które trzymała. Po długim czasie wreszcie ktoś zauważył ją. Wziął niebieski kwiatek i wręczył jej coś w zamian. Teraz z drugiej strony ulicy zerknęła na mnie. Wciąż stałam nie spuszczając z niej wzroku. Uśmiechnęła się do mnie, dokładnie tak samo jak przed chwilą. Zauważyłam coś dziwnego w jej oczach. Kobieta, samotna, żyjąca jedynie ze sprzedaży zerwanych rano kwiatów była szczęśliwa. Spuściła wzrok, ponownie odwróciła się w stronę nowych przechodniów i zniknęła gdzieś wśród nich. Dopiero wtedy zwróciłam uwagę na mężczyznę, który przed chwilą kupił kwiatek. Przyglądał mi się badawczo z drugiej strony ulicy dokładnie tak jak ja jeszcze chwilę temu starej kobiecie. Bardzo różnił się od wszystkich pozostałych ludzi tutaj znajdujących się. Był wysoki i szczupły a jego budowę uwydatniały przykrótkie, czarne, wąskie spodnie. Do nich wsadzoną miał jasną koszulę z kołnierzem. Miał krótkie ciemne włosy. Teraz stojąc z niebieskim chabrem w ręce patrzył na mnie tak dziwnym i nieznanym mi dotąd spojrzeniem. Spojrzeniem pełnym czegoś złego, patrzył na mnie tak, jakby mnie nienawidził, a jednocześnie tak intensywnie jakby chciał wejść w głąb mojego ciała, jakby chciał zapamiętać każdy, nawet najdrobniejszy szczegół mojej twarzy. Nie spuszczając ze mnie wzroku szedł w moją stronę. Nie zwracając nawet uwagi na nadjeżdżające samochody przekroczył dzielącą nas ulicę. Dopiero teraz z bliska zauważyłam Jego oczy. Nigdy jeszcze nie widziałam takich oczu. O kolorze ciemnym, tak ciemnym, że wśród nich gdzieś zatopiły się źrenice. Były zaszklone i błyszczały.
Spuściłam głowę. Nie potrafiłam dalej na Niego patrzeć, chociaż bardzo chciałam. Znów ta niewidzialna siła, która mnie tu przyprowadziła zrobiła coś mimo mej woli. Odwróciłam się w Jego stronę. Już nie patrzył na mnie. Szedł w przeciwnym kierunku niż ja. Było w Nim coś innego. Coś dziwnego, czego nie potrafiłabym chyba nawet określić słowami. Miał w oczach coś zupełnie przeciwnego, niż to co zauważyłam w starej kobiecie. Roztaczał wokół siebie coś złego i nawet banalnego, ale mimo wszystko intrygowało mnie to „coś” mi nieznane.
{i}Ona istnieje. Istnieje choć nikt o niej nic nie wie, nikt nigdy jej nie widział, nie słyszał, nie poczuł. A bardzo by tego chciała. Nie, nie chce zostać zauważona. Chciała by , żeby choć raz w świecie Ją usłyszano. Usłyszano tak naprawdę. Nie dźwięk, wypowiadanych przez Nią słów a same słowa. Niestety nie każdy jest w stanie spełnić to pragnienie. A właściwie nikt z dotąd poznanych przez Nią osób. To nie trudne zrozumieć co mówi. Trudniejsze jest otwarcie słuchu na dziewczynę.{/i}
Wsuwając kartkę pod duży kamień usiadłam na chwilę na trawie. Zamknęłam oczy. Tak bardzo chciałabym zniknąć. Wchłonąć w tą ziemię, albo po prostu odlecieć. Zamienić się jedynie w wiatr i polecieć wraz z nim w jakąkolwiek stronę bym chciała.
Usłyszałam ciche kroki za sobą. Głośniejsze i z każdym kolejnym centymetrem w moją stronę bardziej wyraźne. Poczułam jak usiadł tuż obok mnie. Nie musiałam otwierać przecież oczu.
- Wróćmy do domu- powiedział cicho, prawie szeptem - Nie, chciałabym tu jeszcze chwilę zostać.
Położył teraz rękę na mojej nodze i delikatnie gładząc ją opuszkami palców, chciał mi pomóc. - Jutro wyjeżdżam- szepnął
Nie musiał mi tego przecież mówić. Stwierdził jedynie fakt, wydobył na powietrze swoje myśli, jeszcze przed chwilą zatopione tak głęboko w jego głowie. Długo nie odpowiadałam. Sama nie wiem czy w ogóle czekał na jakąkolwiek odpowiedź. Nie zadał przecież pytania.
- Pozwól mi pojechać ze sobą- szepnęłam wreszcie. Nawet mnie zaskoczyła intensywność drżenia mego głosu w trakcie tej wypowiedzi. Zdradziłam się sama przed sobą. Sama sobie właśnie udowodniłam, jak bardzo nie chcę go teraz tracić. Jak bardzo go właśnie potrzebuję. Teraz on nie odpowiadał. Otworzyłam powoli oczy i spojrzałam w jego stronę. Patrzył w dół. Widziałam ból jaki rysował się na jego twarzy, policzkach, czole i ustach. W końcu przytulił mnie bardzo mocno. Tak…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Lau
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…