Wróć do katalogu

Samo Zlo (klucz cz.1)

hmm opowiada o paru osobach ktorzy musza wykonac pewne zadanie aby wydostac sie z upiornego zamczyska w ktorym rzadzi Krol Samo Zlo

Olifka, opublikowano , 12 min czytania, 3,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Klucz to ostatni element, ktory musieli zdobyc Michal, Wiktoria i Remigiusz. Wszytskie poprzednie zadania postawione im przez Krola Samo Zlo- wladcy zamku, w ktorym byli zamknieci, wykonali bezblednie, chociaz nie byly one latwe. Ich przyjaciele Anna i Kamil przeszli na strone Krola Samo Zlo, a Alicja zostala zamrozona w komnacie Wiecznych Lodow. Aby ich uwolnic, a przede wszytskim uwolnic samych siebie, musza odnalezc zloty klucz, a potem jeszcze drzwi do ktorych pasuje. Jednak na wykonanie tego ostatniego zadania maja zaledwie dwa dni, a zamek w przeciwienstwie do klucza jest ogromny... Slonce zaczelo juz zachodzic i sale, w ktorej sie znajdywali, powoli zaczely ogarniac ciemnosci. Mieli juz dawno wyruszyc w poszukiwaniu pochodni, jednak kazde z nich bylo za bardzo wykonczone swymi poprzednimi dokonaniami i nie mialo sily nawet sie podniesc. Siedzieli wiec obok siebie oparci o szara, wysoka sciane i patrzyli w zakratowane okno. Ich miny wyrazaly caly ich obecny nastroj: zlosc, bezradnosc, zmeczenie. Samo Zlo gral nie fair i dobrze o tym wiedzieli. Mieli rowniez pojecie o tym, ze czas biegnie i pozostaje im go coraz mniej na odnalezienie klucza. - Zachodzi slonce. Mamy wiec dwa dni- powiedziala cicho Wiktoria Chlopcy przytakneli prawie niewidocznym skinieniem glowy. Dziewczyna z trudem wstala i podeszla do drzwi. - Ide szukac jakiegokolwiek oswietlenia- rzucila i nacisnela czarna metalowa klamke- Nie ruszajcie sie stad. Wroce niedlugo. Wiedziala, ze powinna szybko znalezc pochodnie, poniewaz w zamku bylo ich pelno. Bala sie jednak samotnie zapuszczac w glab tego przerazajacego zamczyska, bo po pierwsze byla bardziej narazona na czyhajace w poszczegolnych komnatach niebezpieczenstwa, a takze byla swiadoma tego, ze Krol Samo Zlo bedzie probowal przeciagnac ja na swoja strone. Miala jednak silna osobowosc, co pomagalo jej juz niejednokrotnie uciec przed podstepami okrutnego wladcy. Miala nadzieje, ze i tym razem ewentualnie go przezwyciezy. Stapala powoli i ostroznie po krwistoczerwonym dywanie znajdujacym sie posrodku dlugiego, ciemnego korytarza. Na jego dalekim koncu zobaczyla jasne swiatlo rozpraszajace mrok. "Pochodnia"- pomyslala i przyspieszyla kroku. Jednak zamiast pochodni zobaczyla swoj pokoj, a po srodku swoich rodzicow, od ktorych bilo owe swiatlo. Usmiechnela sie promiennie zapominajac, ze znajduje sie w starym zamczysku, a nie cieplym domu. Chciala podbiec do rodzicow, ale w jednej chwili wszytsko sie roplynelo, a przed soba ujrzala przystojnego mezczyzne, odzianego w czarne, bogato zdobione szaty. - Szukalas pochodni?- zapytal ow mezczyzna- Prosze- powiedzial, podajac zdezorientowanej Wiktori plonaca pochodnie. Dziewczyna rozejrzala sie dookola i wziela "dar" od nieznajomego. - Jestem Marlo- przedstawil sie- Ja takze kiedys szukalem klucza- dodal- Ale on nie istnieje. To kolejne oszustwo Wladcy Samo Zlo. Stad nie ma wyjscia. Rozumiesz? To plapka. - To niemozliwe- wykrztusila dziewczyna- Klucz istnieje tylko ty go nie znalazles - Jak mozna znalezc cos czego nie ma?- odparl Marlo -Skad wiesz, ze go nie ma skoro go nie znalazles?- zapytala - Ja takze na poczatku wierzylem. Bylem glupcem. Wykonywalem kolejne polecenia Wladcy, bo mialem nadzieje, ze kiedys stad wyjde. Jednak w tym przypadku przyslowie:"Nadzieja matka glupich" jest jak najbardziej trafne. Moi koledzy przeszli na Jego strone, a ja do tej pory zaluje, ze tak nie postapilem. Teraz przez wieki bede tulal sie po tych salach, komnatach, korytarzach, lochach, a oni wroca do domow. - Jak to wroca? Przeciez Samo Zlo nigdy na to nie pozwoli.... - Juz to zrobil. Kazdy z nich ma do spelnienia jedna misje. Kiedy ja wykona wraca do domu. Wystarczy tylko wpisac sie do tamtej ksiegi- powiedzial i wskadzal mieniaca sie zlotem, gruba ksiege lezaca na stoliku w rogu pokoju. Wiktoria zamyslila sie. Tak bardzo pragnela wrocic do domu, do prawdziwego swiata. Calkowicie zapomniala o kluczu, Michale i Remigiuszu omamiona slowami tajemniczej postaci Marla. Wlasciwie byla zdecydowana na wpisanie sie do ksiegi, bo chciala skonczyc ta tulaczke. Tylko jedno zadanie... Przeciez juz ich tyle wykonala. Podeszla do ksiegi i chwycila do reki zloty dlugopis. - Dobrze robisz- uslyszala za soba glos chlopaka. Przylozyla dlugopis do kartki. Juz chciala zaczac pisac, ale postanowila jeszcze raz spojrzec na Marla. Odwrocila sie i zobaczyla za soba Krola Samo Zlo. Odrzucila z obrzydzeniem trzymany w rece dlugopis. - Idiotka!- krzyknela sama do siebie, chwycila pochodnie i wybiegla z sali. Za soba uslyszala tylko dzwiek spadajacego przedmiotu, ale biegla nie odwracajac sie za siebie. Zatrzymala sie dopiero w sali, gdzie siedzieli chlopcy. - Mam pochodnie- krzyknela i przystanela, by odsapnac.

Chociaz wiedzieli, ze noca niebezpieczniej jest chodzic wyruszyli w poszukiwaniu klucza. Wiktoria nie powiedziala towarzysza o wydarzeniu, ktore mialo wczesniej miejsce. Zastanawiala sie nad slowami Krola Samo Zlo. Mogla sie domyslic, ze to on, bo tylko on sam i jego podwladni mowia o nim "Wladca", a nie "Krol". Wiedziala, ze teraz juz nie bedzie mogla myslec o niczym innym niz o tym, czy ow poszukiwany przez nich klucz w ogole istnieje. Przeszukiwali kolejno komnaty sprawdzajac uprzednio, czy nie ma w nich plapek. Jak do ta w zadnej nie bylo. Przemierzali kolejno spowite ciemnosciami korytarze, rozjasniajac sobie droge niklym swiatlem pochodni. Zadne z nich nigdy nie myslalo, ze mozna tak bardzo tesknic za domem. Wszystkie sale i komnaty sprawdzali bardzo dokladnie, mimo to nie natrafili na najmniejszy slad klucza. Zadnych wskazowek. Czas uciekal. Nastal chlodny ranek. Calej trojce zrobilo sie razniej. Malo rozmawiali ze soba zeszlej nocy, a i teraz brakowalo im tematow do konwersacji. Nie chcieli mowic o swoich odczuciach i tesknocie, bo bali sie, ze ich to zalamie. - Odpocznijmy- powiedzial Michal- szukalismy cala noc. Przyda nam sie krotka przerwa. Od razu, gdy skonczyl to mowic uslyszeli glosne: "Tik,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych