Wróć do katalogu

Samotna noc

Stworzone podczas dość głębokiego, tak zwanego, doła. Nie poprawiałam tego zbytnio od czasu pisania.

MeCaroline, opublikowano , 4 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Budzę się...

Jestem sama w ciemnym pokoju. Leżę skulona na łóżku, drżąc z zimna i bólu. Księżyc i gwiazdy dawno schowały się za chmurami, pozostawiając świat bez światła. Latarnie zgasły, zupełnie bez przyczyny, pogłębiając tylko czerń otoczenia. Oczy pieką mnie od nadmiaru wylanych łez, a głowa pęka od rosnącego smutku, poczucia winy. Nigdy nie będę idealna... Nie słyszę chrapania ojca, ani cichutkiego pogwizdywania matki przez sen. Rodziców nie ma. Zniknęli. Nawet psa już nie ma. Nie obchodzi mnie to. Bóg zasnął, otoczony pięknymi Aniołami, a Lucyfer z podwładnymi sobie Demonami popijają czerwone wino, świętując coś ważnego. Albo tak po prostu, dla zabicia czasu. Oddycham ciężko i płytko. Czuję, że serce zaczyna mi bić coraz szybciej. Zaczynam rozumieć, kim naprawdę jestem. Podnoszę się do siadu i spoglądam przez okno. Nawet mimo ogromnych chęci, nie widzę nic. Czarna plama, bez najmniejszego refleksu światła. Jakiejś nadziei czy szansy na lepsze jutro. Spoglądam w bok, tam, gdzie zawsze leżała moja przytulanka. Wyniszczona przez czas, moje łzy i smutek, rozpadła się na kawałeczki. Wata ją wypełniająca wygląda, jak zepsute ludzkie wnętrzności, nad którymi lata stado much. Z jej czarnych, niczym onyksy oczu wypływa krew, a wyszyte usta przypominają grymas cierpienia, bólu i melancholii. Mam odruchy wymiotne, jednak nie odwracam wzroku. Przyglądam się tym szczątkom, coraz wyraźniej dostrzegając podobieństwo do moich znajomych. Raz widzę Jego, raz Ją... A to znowu Kogoś Innego. Zepsuci moim zachowaniem, przypominają resztki człowieka. Więc to wszystko moja wina... Pochylam się nad przytulanką i całuję ja w nos, a po policzkach spływają mi łezki. Przepraszam, tak bardzo nie chciałam Was ranić... Wstaję z łóżka i włączam radio. Chcę choć trochę sobie ulżyć, oddając się pieszczocie Muzyki, jednak...

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych