Ścianka wspinaczkowa - odcinek 9
"Szła a właściwie biegła w jego stronę. Kiedy się przed nim zatrzymała - schyliła głowę w dół żeby uspokoić rozszalałe tętno po czym nacisnęła klamkę. - Tam ktoś jest, wchodzi pani bez kolejki - zestrofowała ją starsza pani, podnosząc się z mie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szła a właściwie biegła w jego stronę. Kiedy się przed nim zatrzymała - schyliła głowę w dół żeby uspokoić rozszalałe tętno po czym nacisnęła klamkę. - Tam ktoś jest, wchodzi pani bez kolejki - zestrofowała ją starsza pani, podnosząc się z miejsca. Dziewczyna tylko uderzyła ją wzrokiem i weszła. Nawet nie zrobiło się jej wstyd, choć pewnie powinno. Nie teraz. - Jak pan nas mógł tak oszukać?! - ryknęła, opierając wyprostowane w łokciach ręce na biurku i patrząc na lekarza z góry (facet i tak był "nikcemnego wzrostu") - Nie rozumiem... - udawał głupiego. - Dobrze pan wiedział, że Per może stracić pamięć, ba, że to się stanie! - krzyczała. Krzyczała tak głośno, że ludzie zebrani przed gabinetem słyszeli wszystko. Nie dbała o to. - Nawet laik taki jak ja wie, że upadek z takiej wysokości jest niebezpieczny czy nawet śmiertelny! - I co z tego? Zdarza się - prychnął facet. Słysząc te słowa, Ana ze złością uderzyła go w twarz. - I co, zdarza się - wypowiedziała te słowa takim samym tonem jak on swoje wcześniej. Obróciła się na pięcie i wyszła. - Przepraszam panią bardzo... - zwróciła się zawstydzona do kobiety, która dała jej jakiś czas wcześniej reprymendę. Było jej wstyd nawet dwa razy bardziej. - To nic dziecko - zwróciła się do niej miękko - Musiało chyba chodzić o kogoś ci bliskiego...? - Powiedzmy... - mruknęła zmieszana Ana Lisa. Nie mogła przecież nazwać Pera swoim partnerem. Nic ich nie łączyło. Za to "smalił" do niej cholewki Oskar. Ale po tym co się stało - nie miał u dziewczyny najmniejszych szans. Kiedy już w pełni się uspokoiła - skierowała się w stronę ławki, na której czekała na nią poddenerwowana, łkająca cichutko Marie. - Już po wszystkim. Wiem wszystko - szepnęła, siadając obok i przytulając do siebie Marie, przeciwko czemu dziewczyna w ogóle nie protestowała. - I co...? - spytała, unosząc na Anę zapuchnięte od płaczu oczy, z których leciały łzy na co ona w ogóle nie zwracała uwagi. - Bardzo dobrze wiedział co się stanie kiedy Per odzyska przytomność. - CO?! - Marie zareagowała jakby została ukąszona przez co najmniej osę czy pszczołę - Czemu nam nie powiedział o tym wprost? - spytała już spokojniej siadając a raczej osuwając się na ławkę kompletnie bez sił - Przecież to jego obowiązek do licha... - była wszystkim tak bardzo osłabiona, że tylko wyszeptała te słowa choć normalnie pewnie by je wykrzyczała. - Masz rację, to jego obowiązek. Naprawdę nie wiem czemu to zrobił... - zgodziła się Ana, pozwalając Marie przytulić się do siebie. Przez jakiś czas dziewczyny nie odzywały się. Można było tylko usłyszeć przerywany, ciężki oddech Marie. To, że był taki ciężki było…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil roxetka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…