Sen czy jawa?
Gdy skonczylem zapisywac moj sen, okazalo sie, ze wyglada prawie jak opowiadanie. Wybaczcie zatem brak polskich czcionek, ale po prostu spisywalem moj dzisiejszy sen w notepadzie. Obudzilem sie jakas godzine temu i zaraz po wstaniu postanowilem wszys
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nurkowalismy w podziemnym jeziorze, w jaskini. Wszystko bylo w porzadku,dopoki nie zanurzylismy sie na pare metrow, gdzie divemaster Michal zaczal mi robic zdjecia do reklamy centrum nurkowego - na chwile wyjalem z ust automat, nastepnie znowu go wlozylem, wszystko fotografowane.
Mimo, ze bylem dobrze wywazony i mialem neutralna plywalnosc, zaczalem bardzo szybko opadac, tak samo Michal i reszta nurkow. Nie wiem jak reszta, ale ja i Michal bylismy nieswiadomi opadania, caly czas zajeci zdjeciami. W toni nie bylo punktow odniesienia, po ktorych moglibysmy poznac, ze sie zanurzamy. Zdalem sobie sprawe z opadania dopiero gdy zobaczylem rozswietlone dno katem oka.
Skierowalem tam wzrok, by zobaczyc jakies zatopione ruiny. Budynek, obok niego lezaca do gory dnem lodz, dookola wbite w dno slupy.
Pierwszym moim wrazeniem bylo, ze to jakies starozytne, zalane dawno temu ruiny. Miejsce, gdzie od dawien dawna nie bylo zadnego czlowieka. Po chwili dopiero uswiadomilem sobie na jakiej glebokosci musze byc, panicznie szukajac inflatora, by dodac do jacketu powietrza i przedmuchujac sie, by uniknac uszkodzenia uszu. Nie udalo sie - predkosc opadania byla zbyt duza. Uderzylem w dno, ladujac na nogach, ktore od impetu ugiely sie w kolanach niemal calkowicie, ale zachowalem rownowage.
Bylem w szoku.Nie moglem sie przedmuchac, bylem na dnie jakiegos glebokiego, podziemnego jeziora. To bylo i tak duzo, dopoki nie zobaczylem ludzi - czy tez moze niesamowicie do ludzi podobne istoty. Chodzili po dnie, jakby nigdy nic. Bez suchych skafandrow, czy chocby pianek. Bez butli z powietrzem i automatow. W zasadzie byli ubrani podobnie jak ludzie ubierali sie na poczatku XX wieku. Ich lekka uwage wzbudzilismy my, choc sie specjalnie nie przejeli. Dalej zajmowali sie swoimi sprawami.
Gdy sie rozejrzalem i spojrzalem na twarze pozostalych nurkow, zauwazylem, ze kazde z nas jest w podobnym stanie. Bylo nas okolo 5 osob, liczac mnie i divemastera.
Rozgladajac sie, dostrzeglem zupelnie inny krajobraz niz to wygladalo w trakcie opadania. Bylismy na czyms w rodzaju placu w malej miejscowosci. Dookola staly domy o plaskich dachach, ktorych architektura jednak zadziwiala. Budynek, ktory zobaczylem opadajac, okazal sie zwyklym sklepem.
Szokujaca w tym wszystkim byla obojetnosc ludzi dookola nas. Chodzili, oddychali. Przez chwile zastanowilem sie, czy to nie sen, czy to nie jest zbyt niesamowite. Uznalem jednak, ze sie nie przekonam dopoki nie zobacze czegos absolutnie absurdalnego. To wszystko bylo do przyjecia - no powiedzmy. Jesli to byl sen - to nic nie moglo mi sie stac. Jesli to byla jawa, to i tak musialem zaryzykowac i to sprawdzic.
Lekko odchylilem maske, do ktorej o dziwo nie nalala sie woda, albo bedac pod wplywem adrenaliny tego nie zauwazylem. Pociagnalem lekko nosem, spodziewajac sie nieprzyjemnego uczucia, zwiazanego z obecnoscia wody w nozdrzach. To, co poczulem, usprawiedliwilo niejako to co sie dzialo.
Zaczerpnalem nosem powietrza. Pozornie ani kropli wody. Moglem oddychac pod woda, bez automatu. Zalozylem maske z powrotem, znowu oddychajac powietrzem z butli.
Dobylem noza nurkowego, przypietego do lydki, by zastukac w butle i zwrocic uwage reszty nurkow. Bylo to nieco absurdalne, zwazywszy na fakt, ze najwyrazniej w tej chwili nie bylismy w wodzie, a na powietrzu.
Przynioslo to jednak rezultat i oczy pozostalej czworki zwrocily sie na mnie.
Wyjalem z ust automat i odrzucilem go na bok, waz z puszka opadl w dol, poza zasieg mojego wzroku. Wciaz walczac z instynktami, otworzylem usta. Zaczerpnalem "powietrza", a moja klatka piersiowa sie uniosla. Wydechnalem powietrze - teraz dopiero zauwazylem, ze nie pojawily sie bable powietrza. Ponownie zaczerpnalem powietrza "z wody" i znowu zrobilem wydech.
Wszyscy byli zszokowani. Niesmialo, Michal siegnal do swojego automatu i rowniez go wyjal. Sprobowal zaczerpnac powietrza ustami. Na jego twarzy wykwitl nieznaczny usmiech, gdy i on zdal sobie sprawe, ze moze tu oddychac. Pozostali, widzac nas, rowniez odrzucili swoje automaty i zaczeli oddychac podwodnym powietrzem.
Sytuacja powodowala, ze mozemy tez mowic, tak jakbysmy byli na powierzchni. To wszystko bylo bardzo dziwne.Skierowalismy sie do sklepu, mijajac sie z grupa idacych prostopadle do naszego kursu kobiet. Rzucily nam krotkie spojrzenia i poszly dalej, niewzruszone.
Wnetrze budynku przypominala wspolczesny sklep spozywczy. Na polkach staly butelkowane napoje, pod lada jakies slodycze. Byla nawet chlodziarka (czy sprawna? watpie) z lodami. Wtedy uswiadomilem sobie, ze nie jest mi w ogole zimno w twarz. Suchy skafander zapewnial cieplote ciala na kazdej glebokosci, ale nie dotyczylo to twarzy. Tak naprawde, to nie czulem zadnego dyskomfortu, choc wciaz nie zdejmowalem maski.
Ekspedientka nie byla rozmowna. Jedna osoba z naszej grupy - kobieta, dziwnym trafem okazala sie miec przy sobie portfel. Nie wiem jak go tutaj przeniosla, moze miala go w ocieplaczu, ktory znajdowal sie pod skafandrem wlasciwym? Nie wazne. Zakupila dla kazdego co chcial, choc ja wstrzymalem sie, nie ufajac sytuacji. Kolejne moje zaskoczenie wzbudzil fakt, ze sprzedawczyni zaakceptowala bez zadngeo zaskoczenia nasze polskie monety. Dwuzlotowki, zlotowki, grosze. Jakby to bylo cos normalnego, lub jakby na codzien placono jej pieniedzmi z calego swiata.
Reszta grupy wczesniej wyszla na zewnatrz. Rozejrzalem sie i nie widzialem ich nigdzie. W zadnym kierunku nie widzialem najmniejszej oznaki ich przejscia. Zaczalem panikowac. Rozejrzalem sie ponownie - nie bylo ich nigdzie. Tylko obojetnie przechodzacy podwodni ludzie. Umiescilem automat z powrotem w ustach, postanawiajac sie wynurzyc. Na lodzi, z ktorej nurkowalismy, wciaz zostawaly dwie osoby. Napompowalem przy pomocy inflatora jacket do granic mozliwosc i o dziwo zaczlalem sie powoli unosic ku gorze. Wraz ze zmniejszaniem sie glebokosci, predkosc wynurzania rosla. Zaczalem wiec powoli ujmowac z jacketu rozprezajacego sie powietrza. Wykonujac odpowiednie przystanki bezpieczenstwa - by uniknac choroby dekompresyjnej, wkrotce wyplynalem na powierzchnie jeziora.
Lodz wciaz byla na swoim miejscu. Na niej krzatal sie Piotrek - nasz drugi divemaster i jeszcze inny gosc, ktorego w zasadzie nie znalem. Zalozylem…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil atreides
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…