Sen szaleńca
Fabuła tego opowiadania, to w 90% moj sen.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W domu pana Wojciecha rozległo się buczenie. Z początku ciche, jednak z każdą sekundą stawało się coraz głośniejsze, aż w końcu osiągnęło punkt krytyczny- pan Wojciech się obudził. Wydawało się, że szyby wypadną z ram, a sufit spadnie mu na głowę. Jednak panu Wojciechowi nie było to dziwne- tąpnięcia ziemi zdarzają się w tym rejonie nad wyraz często. Po chwili buczenie ustało. - Haruje człowiek od rana do nocy dla zieleni miejskiej, a tu nawet natura sprzeciwia się mojej potrzebie odsypiania nadgodzin...
Pan Wojciech spojrzał ze zrezygnowaniem na zegarek i stwierdził, że śmiało może pominąć śniadanie, przechodząc od razu do obiadu. Wygramolił się z łóżka. Ogarnelo go zdziwienie, gdy zauważył, że żaluzje nie są zaciągnięte, a mimo to w pokoju jest ciemno. Ulica za oknem wydawała się ciemniejsza, niż jest w nocy- nie świeciły nawet latarnie uliczne.
W umyśle młodego Polaka odezwał się głos prawego obywatela. A wołał bardzo wyraźnie, że zjawisku takiemu nie można się tylko biernie przyglądać. Niewiele myśląc pośpiesznie się ubrał i wybiegł na dwór uzbrojony w latarkę. Szybko zauważył, że nie on jeden wpadł na ten pomysł. Na ulicy pojawiło się kilku jego sąsiadów- każdy z latarką w ręku, każdy wpatrzony w niebo... nie to nie było niebo. To był jakiś ogromny obiekt, ciemny kształt przesłaniający niebo.
Pan Wojciech dołączył do swoich sąsiadów. Spojrzał na nich zadając nieme pytanie, ale ci tak samo jak on nie byli w stanie wydusić z siebie słowa. Ciszę wśród zgromadzonych przeciął tryumfalny pisk wioskowej wariatki. - Mówiłam! Mówiłam wam, że przylecą! Mówiłam!
Szalona Jadźka biegała z jednego końca ulicy na drugi, emitując ultradźwięki, które w takiej chwili jak ta każdego w pobliżu przeszywały dreszczem.
Nagle wrzaski Jadźki urwały się w połowie. Zatrzymała się w pół kroku. Zatrzymało się wszystko. Nawet Pan Zdzisiu spod mostu, który właśnie przymierzał się do uciszenia na siłę wrzeszczącej kobiety butelką po winie owocowym stanął w miejscu. Powietrze stało się ciężkie. Wszystkie latarki przestały świecić, a na ulicy zapadły całkowite ciemności. Zgromadzeni mieszkańcy zapewne odczuwali by strach, gdyby nie to, że w ich umysłach zapadła ciemność równie nie przenikniona, jak ta na drodze.
***
Ciemność w umyśle pana Wojciecha została na krótko rozjaśniona przebłyskiem świadomości. Nigdy nie dowiedział się skąd w jego umyśle pojawiła się ta mała iskierka. Jednak nawet mała iskra może doprowadzić do pożaru. Ogień w jego świadomości rozpalił na nowo pewien groteskowy widok- przygarbiony i całkowicie łysy człowiek z sztuczną, przerdzewiałą, metalową gałką oczną. Widok nie byłby aż tak straszny, lecz w człowieku tym rozpoznał swojego sąsiada. Pan Gienek, niegdyś największy siłacz w okolicy, stał się zapadniętym w sobie wrakiem człowieka. - Gienek, co ci się stało?- głos pana Wojciecha drżał. Poczuł się jakby od dawna nic nie mówił. - Jak to co się stało?- Odpowiedź była beznamiętna i mechaniczna, całkowicie pozbawiona emocji. Jak zauważył pan Wojciech, na twarzy jego rozmówcy, nie licząc ust, nie drgnął nawet jeden mięsień twarzy. Jego oblicze było niewzruszonym głazem, niezdolnym do uzewnętrznienia jakiegokolwiek uczucia. - Co się stało?! Masz w sobie metalowe, przerdzewiałe oko i nie widzisz w tym nic dziwnego?! - Przecież zawsze takie miałem. Zresztą nawet ty masz przerdzewiałą szczękę, a jakoś ci tego nie wypominam.
Pan Wojciech dopiero teraz zauważył dziwny posmak w ustach. Wyciągnął rękę do twarzy i zanim jeszcze przyłożył ją do szczęki zauważył, że jego dłoń ani trochę nie przypomina tej, do której się przyzwyczaił, w ciągu ostatnich 24 lat życia. Z nieopisanym lękiem zlustrował resztę swojego ciała. Poza wspomnianą już przez sąsiada szczęką zauważył jeszcze dwie śruby, wystające mu z podudzia. Wszystko z…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil KaGieBe
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…