Wróć do katalogu

Show musi trwać!

Dość nietypowy styl, jeśli o mnie chodzi, opisujący zmagania chorej osoby z własnymi słabościami. Mam nadzieję, że da do myślenia i nie kuje za bardzo po oczach negatywami ;)

Pestka11k, opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pamiętam, że kilka lat temu moje życie zapowiadało się zupełnie inaczej, skończyłam liceum, lecz studia nie mieściły się w zakresie moich zainteresowań, za to chciałam jak najszybciej iść do pracy, jakiejkolwiek, byleby mieć wreszcie własne pieniądze i wydawać je bez opamiętania na żarcie, ciuchy i ewentualnie kosmetyki.

Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić, bo przecież tak wygodnie było siedzieć w domu, niczym się nie przejmować, ładować w siebie jedzenie podtykane prawie pod nos czy pstrykać pilotem od telewizora i co z tego, że rodzice chcieli twojego dobra i zachęcali cię do szukania pracy, wyjścia do ludzi, dorosłości, no i rachunki takie wysokie, bo przecież całymi dniami siedzisz przy komputerze nie robiąc w dodatku niczego konkretnego!

W rezultacie siada psychika, ile można się złościć, kłócić, wymigiwać od obowiązków, dyskutować, że to nie dla mnie, do tego się nie nadaje, tamto wymaga doświadczenia, czy ja wam zawadzam, o co wam chodzi, dajcie mi wreszcie spokój, cały czas szukam, nie moja wina, że nikt nie odpowiada, widocznie jestem beznadziejna i wiedzą to nawet ci, którzy mnie nie znają!

Aż w końcu człowiek ma tak wszystkiego dosyć, że myśli tylko, co by tu zrobić, żeby się ciebie nie czepiali, może jak się rozchoruje, to dadzą mi na jakiś czas spokój, chora nie mogę pracować, dobrze by było posiedzieć tak jeszcze ze dwa tygodnie i mieć wszystko w głębokim poważaniu, bo przecież tak fajnie się siedzi w domku, zero obowiązków, zero zmartwień i tylko książeczki, muzyczka, spacerki, jedzono, spanko i generalnie czego więcej można chcieć od życia.

No i niespodzianka, spuchł mi palec, boli ramię, trzeba by jechać do lekarza i zapytać, skąd się to wzięło, nic mnie nie ugryzło, nie uderzyłam się, a tu paluch gruby jak kiełbasa, smarowałam, masowałam, lecz po kilku tygodniach dalej to samo, a nawet gorzej, bo spuchł mi kolejny palec, no nie, teraz to już przesada, co to wszystko ma znaczyć, nie mogę ich zgiąć, są sztywne i bolące, wracam do lekarza, a tam jakieś badania, oczekiwanie na wyniki i już wiadomo wszystko, a zarazem nic, bo czeka jeszcze wizyta u reumatologa.

Boże, co się ze mną dzieję, depresja, wszystko mnie boli, nie mogę wyprostować rąk, nóg, palce jak balony, sztywne, sine, co za ból, dlaczego, dlaczego to tak strasznie boli, nie mogę się ruszać, cała jestem jednym wielkim bólem, boję się spać, rano będę cała sztywna, obolała, mama musi mnie myć, czesać, ubierać, rozbierać, chcę do łazienki, nogi nie chcą mnie nosić, jak ja wstanę, zaciskam zęby i się udaje, po dwóch krokach opadam z jękiem na krzesło, łzy wielkie jak grochy lecą mi z oczu, ile można płakać, tak rozpaczliwie, trzęsę się cała, łzy kapią po nosie, szyi, chwytam chusteczkę i to wystarczy, żebym znowu zaczęła wyć, co za ból, zaraz umrę, to nie do wytrzymania, nie mogę chodzić, spać, podnieść szklanki, podrapać się, nic nie mogę, jest coraz gorzej i gorzej, a ja nie wiem dlaczego, ratunku!

Kolejna wizyta i rozpacz, nie mogę ruszać palcami, podnieść rąk, wyprostować kolan, szuram stopami po podłodze, nogi jak z ołowiu, i ten ból, ten wiecznie towarzyszący ból, dlaczego, skąd to się wzięło, co to jest, niech mi doktor pomoże, mam dość łez, jestem zmęczona, tak strasznie zmęczona, nie mam jeszcze dwudziestu lat, a tu taki koszmar, co to jest, no co to takiego, że nie mogę normalnie funkcjonować, zjeść bez bólu, podrapać się, siedzieć, chodzić, stać, leżeć, płakać, kiwnąć palcem bez bólu?

I jest, diagnoza, reumatoidalne zapalenie stawów, ale co to, czemu ja, mam dopiero dwadzieścia lat, jak to nie ma żadnego wytłumaczenia,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych