Wróć do katalogu

Sir Alaric i Gniewny Dżin

Rycerz Alaric poznaje Dżina. Wtedy zaczyna sie ich wspólna przygoda.

Pumba1988, opublikowano , 6 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Sir Alaric, rycerz o niezłomnym duchu i jeszcze bardziej niezłomnym brzuchu (co było wynikiem jego nieustannej miłości do pieczonej dziczyzny), przemierzał właśnie pustynię na swoim wiernym rumaku, Gniadoszu. Konisko, choć wyglądało na zmęczone, ciągle parskało z entuzjazmem, jakby przeczuwało, że kolejna przygoda jest tuż za horyzontem. A raczej tuż za piaskową wydmą.

Alaric miał przy sobie tajemniczą lampę, którą zdobył podczas ostatniej potyczki z bandą rozbójników. Lampę, jak to zwykle bywa, zamieszkiwał dżin. Nie byle jaki dżin, bo o imieniu Zephyros, który miał tendencję do wybuchów gniewu i przekonanie, że jest najpotężniejszym dżinem w całym wszechświecie. I choć Sir Alaric nie był pewien, czy Zephyros rzeczywiście był tak potężny, to jedno wiedział na pewno: dżin miał niezły talent do pakowania ich obu w kłopoty.

— Zephyrosie! — zawołał Alaric, potrząsając lampą. — Obudź się, stary przyjacielu! Czas na kolejną przygodę!

Z lampy buchnął dym, a z niego wyłonił się Zephyros, wysoki, błękitny i wyglądający na lekko zirytowanego.

— Znowu mnie budzisz? — warknął dżin, krzyżując ręce na piersi. — Właśnie śniłem, że jestem królem wszystkich dżinów, a ty mi to przerwałeś!

— Przepraszam, ale pustynia jest nudna, a ja potrzebuję towarzystwa — odparł Alaric, uśmiechając się pod wąsem. — No i może trochę wody. Albo soku. Albo czegokolwiek, co nie jest piaskiem.

Zephyros westchnął, ale machnął ręką, i w jednej chwili w dłoniach Alarica pojawił się kubek lodowatej lemoniady.

— Dzięki, stary — rzekł rycerz, pijąc z rozkoszą. — Ale wiesz, co by było jeszcze lepsze? Gdybyśmy znaleźli skarb. Albo przynajmniej coś do jedzenia.

— Skarb? — Zephyros uniósł brew. — Znowu te twoje materialne zachcianki. Czy nie lepiej byłoby poszukać czegoś bardziej... duchowego?

— Duchowego? — Alaric spojrzał na dżina z niedowierzaniem. — Zephyrosie, ja jestem rycerzem, a nie mnichem. Duchowe rzeczy zostawiam tym, którzy nie mają miecza i zbroi.

Dżin wzruszył ramionami, ale w jego oczach pojawił się błysk, który Alaric znał aż za dobrze. To był błysk, który zwykle oznaczał kłopoty.

— W takim razie — rzekł Zephyros z uśmiechem — pozwól, że zabiorę cię w miejsce, gdzie znajdziesz zarówno skarb, jak i... no cóż, trochę duchowego oświecenia.

Zanim Alaric zdążył zaprotestować, dżin machnął ręką, i obaj znaleźli się w środku ogromnej jaskini, wypełnionej po brzegi złotem, klejnotami i... dziwnymi, świecącymi posągami.

— Co to ma być? — zapytał Alaric, rozglądając się wokół. — Wygląda jak skarbiec szalonego króla.

— To jest Świątynia Wiecznego Światła — wyjaśnił Zephyros z dumą. — Miejsce, gdzie materialne bogactwo spotyka…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych