Skrzydlata impresja
Do śmierci śnimy, potem się budzimy... Albo i nie! Wtedy trwamy w letargu zawieszeni w międzyświeciu i oczekujemy na Sąd Ostateczny.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zaraz na początku lutowej sesji poprosił Balladynę o zdjęcia i sprezentowała mu kilka, ale bez tego pamiątkowego z Dobrą Wróżką na rękach. - To było do przewidzenia – pomyślał. – Wiedziała na którym zdjęciu mi najbardziej zależy i właśnie tego nie dała. Ma podobną mentalność jak moja siostra. Jedna schowała gazetę, a druga nie dała zdjęcia i obie to zrobiły z niskich pobudek. Nic nie powiedział, bo i po co? Nie miał ochoty na czcze dyskusje i pyskówki. Od tego czasu zaczął jej jeszcze bardziej unikać. Płynął czas niepowrotną rzeką, fale pluskały, i płynęła chwila za chwilą, i przepływały. - Woda, której dotykasz w rzece jest pierwszą z tej, która nadpływa i ostatnią z tej, która odpływa – zacytował w pewnym momencie Leonarda da Vinci. Siedzieli w sali na materacach, rozpoczęła się kolejna czwarta sesja. - Jeżeli chce się powrócić w to samo miejsce, to trzeba trzy razy dotknąć Dzwonu Zygmunta – zacytowała Szeherezada urywek swojego wiersza. - No, przecież nie będę teraz leciał do Krakowa – powiedział zmartwiony Kuba i wszyscy się roześmieli. Oczywiście wszyscy, oprócz Balladyny i miglanca, którzy tylko udawali, że się śmieją. - Jak potrafisz, to leć – mruknęła Dobra Wróżka, a on odpowiedział, że nie potrafi, bo ma połamane skrzydła. - Kto ci połamał? - Moja mściwa siostra z żoną pełną złości, dwa spotkane w życiu fatalne mamidła. Jedno jest zawistne, drugie bez miłości, dwie furie złamały moje oba skrzydła. - Zrastają się? - Zrastają powoli, lata przemijają. Czas posrebrzył skronie, siwieją mi włosy. Samotność z tęsknotą nadzieję wołają. Górą i doliną biegną moje losy. Górą i doliną biegną swoją drogą, chociaż sam nie jestem, to nie mam nikogo. - Gdzie mieszkasz? - W schronisku. - Konkretniej. - U stóp szklanej góry stoi moja chata, tak bym znów chciał latać, przemijają lata. Przemijają lata, wiatr rozwiewa chmury, o zachodzie słońca lśni szczyt szklanej góry. Znowu lśni wieczorem, jak kiedyś lśnił rankiem... - No, to rozwiń skrzydła i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Voyager
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…