Słowa
...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nie wyobraża sobie, by którejś niedzieli mógł tu nie przyjść. Tak jak większość ludzi już od wczesnego rana spieszy do kościołów, by tam uczestniczyć w mistycznych nabożeństwach przybliżających ich do absolutu, który dwa tysiące lat wcześniej miał im obiecać życie wieczne, tak on udaje się do salonu księgarskiego, by tu w swojej świątyni, w roli kapłana i wiernego jednocześnie, uczestniczyć w swoim własnym nabożeństwie wiedzy, ludzkich przeżyć i społecznych opinii, jakie uda mu się odczytać z książek i gazet z mniejszą ilością zdjęć, a obszerniejszymi w tekst. Zawsze trudno było mu dostrzec w mszach świętych różnych obrządków chrześcijańskich coś więcej poza spektaklem wypełnionym wyrazistymi i poruszającymi w swej wymowie symbolami. Spektakl ten ma dla niego niewątpliwą wartość estetyczną, jednak nic poza tym. Kontaktu z absolutem poszukuje między półkami wypełnionymi literaturą najróżniejszych dziedzin, czytając rozprawy naukowe, pamiętniki i wywiady, powieści, z których każda na swój sposób zakorzeniona jest w rzeczywistości z jaką zmierzyć musiał się jej autor. Szuka tu prawdy absolutnej o świecie w jakim przyszło mu żyć, a samo jej odkrywanie przyrównuje do mistycznych oświeceń. Choć nie wierzy, to jednak ostatnio utwierdza się w przekonaniu, że podobny jest do ludzi wierzących. Jego zdaniem łączy ich pragnienie nagrody oraz zwątpienie towarzyszące każdej formie obcowania z absolutem. Zwłaszcza to zwątpienie wydaje mu się zbliżającym go do czczących tego czy innego boga, gdyż co raz częściej przekonuje się, że wszystko jest względne, a każdy ma swoją prawdę. On również. Z drugiej strony relatywizm popycha go ku jeszcze bardziej wytężonemu szukaniu uniwersalnych i ostatecznych rozwiązań na ten świat. Zazwyczaj udaje mu się zająć swój ulubiony stolik przy kontuarze oddzielającym maleńki bar od reszty przepastnej przestrzeni salonu, która poprzecinana ścianami regałów zamieniła się w labirynt zapewniający kupującym, iż z całą pewnością szybko nie natrafią na to, po co przyszli. Stolik ten przypadł mu do gustu z dwóch powodów. Po pierwsze takich, jak on w skupieniu i z oddaniem zagłębiających się w każdą książkę jaką postanowili wziąć do ręki, było tu naprawdę niewielu. Dominował hałaśliwy tłum, który pędząc po amerykańskie bułki z wołowiną i plastrem sera,jedynie w przelocie wyławiał na licznych półkach co bardziej kolorowe okładki, i na tych okładkach często się zatrzymywał, nie sprawdzając co znajduje się pomiędzy nimi. On potrzebował spokoju, a ten stolik zapewniał mu odseparowanie od jazgotu ignorantów nie potrafiących dostrzec wartości tego miejsca. Po drugie miał blisko do baru, w którym mógł zamówić esspresso rozpoczynające jego każdy wielogodzinny pobyt w tym miejscu. Kobietom go obsługującym szybko zapadł w pamięć jego gust co do tego sposobu przygotowywania kawy. Już przy trzeciej wizycie każda z nich dobrze wiedziała, że nie zabierze postawionej przed nim wody do popijania. Blondynka siedząca naprzeciw niego stolik dalej przykuła jego uwagę nie od razu. Sam fakt posiadania smukłych nóg odsłoniętych wysoko powyżej kolan sukienką w kwiaty, które jemu bezsprzecznie kojarzyły się z jego ulubionymi frezjami oraz mniejsze piersi będące dla niego tak idealnie piękne nie były wystarczającym powodem, by przez czas dłuższy niż dwie sekundy zatrzymać swój wzrok na właścicielce takich wdzięków. Miał już zbyt wiele doświadczenia i zbyt mało czasu, by tracić go na nieustannie przemijające piękno. Przyglądać się jej zaczął dopiero, gdy usłyszał niski głos, a wraz z nim powoli począł wczuwać się w emocje, które dawały o sobie znać w rozedrganych rozczarowaniem i złością bezsilności słowach wciskanych przez jej wiśniowe usta w mikrofon telefonu komórkowego. Były gwałtowne tak, jak gwałtowne musiało być uczucie do mężczyzny, z którego wydobyć chciała ten choć trochę prawdziwszy powód tego, iż dziś wieczorem on nie będzie mógł do niej przyjść, tak jak obiecał. Na całą prawdę nie liczyła wcale. Nie chciała tylko by odkrył, że z miłości jest w stanie uwierzyć w każde kłamstwo, które jej poda. Lubi przysłuchiwać się rozmowom innych ludzi. Nie ma większego znaczenia czego tak naprawdę dotyczą, czy są o banale mijającego dnia, w którym najważniejszym wydarzeniem były zakupy na miejscowym bazarze, o których z takim upodobaniem rozmawiają między sobą sąsiadki z kamienicy, w której zajmuje maleńką kawalerkę na poddaszu, czy są to wspomnienia pary staruszków, którzy siedząc na parkowej ławce rozmawiają o wspólnie spędzonym życiu, nie szczędząc sobie spóźnionych oznak docenienia, których wcześniej nie raz dotkliwie brakowało, a także zapewnień, że po śmierci jednego, drugie schowa niegdyś urażoną dumę i zgodzi się zamieszkać u ich najmłodszego syna, zamiast ryzykować piekło domu opieki, w którym najczęściej jest wszystko to, co stanowi zaprzeczenie słów „dom” i „opieka”. Dla niego najważniejsze jest, by mógł w rozmowach tych odnaleźć żywe emocje przepływające od człowieka do człowieka, niesione kolejnymi wypowiadanymi słowami i czynionymi gestami.
- Szkoda, że słowa tak nie wiele znaczą- rzuciła z goryczą kobieta o blond włosach. W jednej sekundzie pożałował, że skupił się na jej rozmowie, zamiast wrócić do niedokończonej poprzedniej niedzieli teorii miłości Sternberga. Czyżby chciał sprawdzić, czy zdobyta wiedza pomoże mu wejść pomiędzy cudze uczucia. Wszystkie jego myśli nagle przepadły tak, jakby elektryczne impulsy, którymi były niesione, zagubiły się w przestrzeni między kolejnymi neuronami. Mikroskopijne synapsy stały się czarnymi dziurami wszechświata skrytego pod lekko wyłysiałą już czaszką, w których rozpadło się istnienie każdego uczucia i każdej towarzyszącej mu myśli. Każdej za wyjątkiem tej, która połączyła usłyszane słowa ze wspomnieniami nie dającymi się wyprzeć w najodleglejsze zakamarki pamięci. W to, że kiedyś znajdą się całkowicie poza jego pamięcią przestał wierzyć po drugim odwyku alkoholowym.Pić, nie przestał. On już kiedyś słyszał dokładnie takie same słowa, wypowiedziane przez równie piękną kobietę. Tamte nie były jednak pełne rozgoryczenia, a wyrachowanego zdziwienia wolnego od poczucia winy za wyrządzoną mu krzywdę. Pełen goryczy był on. Do dziś jest jej pełen mimo, iż minęło już prawie dziewięć lat.
Odchodzące w noc słońce zaglądało niedbale w nieduży pokój, dawno nie goszczący ich namiętności. Świeciło resztkami tamtejszego dnia prosto w ich oczy unikające nie tylko promieni światła, ale
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil człowiek do obróbki
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…